Sławomir i Kajra przed wybuchem pandemii mieli naprawdę napięty grafik. Dawali rocznie nawet 300 koncertów, musieli więc wszystko zgrywać logistycznie. Zdarzało się, że czasami jednego dnia występowali w różnych częściach Polski, dlatego korzystali z helikoptera, dzięki któremu udało im się w szybkim czasie pokonać dystans. Nasz reporter, Cezary Wiśniewski, w rozmowie z artystami poruszył ten temat.
Małżonkowie, którzy tworzą projekt o nazwie Sławomir, podczas pandemii mogli trochę odetchnąć i pobyć z bliskimi. Po sukcesie utworu "Miłość w Zakopanem" byli stałymi bywalcami różnych imprez - nie tylko ogólnopolskich, lecz także bardziej lokalnych. Jak wspomnieliśmy, nieraz musieli przemieszczać się helikopterem.
Powiem ci szczerze, że jest w nim ciasno i głośno, więc nie polecam - przyznał Sławomir.
I w zależności od pogody można też czasami nie polecieć - dodała Kajra.
Wolę bus koncertowy - stwierdził muzyk.
W rozmowie z Cezarym Wiśniewskim opowiedzieli także o najlepszym prezencie, jaki dostali od fanów, oraz o tym, co ląduje na scenie podczas ich występów. O co chodzi? Tego dowiecie się, oglądając nasze wideo.
Helikopter już nieraz uratował Kajrę i Sławomira. Taka sytuacja miała miejsce podczas Sylwestra 2018, kiedy to występowali na imprezie Dwójki i Polsatu. Pierwsza impreza odbyła się w Zakopanem, druga w Chorzowie.
To jest rodzaj powietrznej taksówki i nie ma w tym nic dziwnego - mówiła wtedy wokalistka.
Dodała jednak, że kiedy nie pozwalają na to warunki atmosferyczne, wynajmują busa.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!