Po wielu latach od wypadku samochodowego księżnej Diany znamy relacje osób, które jako pierwsze pojawiły się na miejscu tragedii. Strażak, który próbował ją ratować opowiedział, co zastał na miejscu oraz jakie były ostatnie słowa księżnej. Podobnie lekarz, który przypadkiem przejeżdżał obok, zdał relację ze swojego spotkania z Dianą. Po wypadku była przytomna.
Samochód, którym księżna Diana jechała wraz ze swoim kochankiem Dodim Al-Fayedem, rozbił się 30 sierpnia 1997 roku w jednym z tunelów w Paryżu. Zanim pomoc dotarła na miejsce, jako pierwszy zjawił się lekarz Frederic Mailliez. Wracał on w wolny dzień z przyjęcia urodzinowego i przypadkiem zauważył wypadek.
Zauważyłem trochę dymu w tunelu i jechałem coraz wolniej, a potem zobaczyłem mercedesa. Z silnika, który był przecięty prawie na pół, wydobywał się dym. Był wciśnięty klakson, który wył bez przerwy. Wokół wraku nikogo nie było - zrelacjonował lekarz w rozmowie z dziennikiem "Daily Mail".
Po tym, jak przybiegł do samochodu, szybko rozpoznał, że dwie osoby z przodu prawdopodobnie nie żyją. Lekarz zdał sobie sprawę, że musi działać szybko. Wezwał pomoc. Nie miał pojęcia, że w aucie znajduje się księżna Diana.
Przepiękna kobieta siedziała z tyłu na podłodze. Nie miała żadnych poważnych obrażeń twarzy. Nie krwawiła, ale była prawie nieprzytomna i miała trudności z oddychaniem, więc próbowałem jej to ułatwić. To była dla mnie dość trudna sytuacja. Byłem sam, miałem mało sprzętu. Przez pierwsze minuty wyglądała dobrze, ale wypadek wyglądał bardzo groźnie i zawsze można podejrzewać w takiej sytuacji poważne obrażenia wewnętrzne - opowiedział brytyjskiemu dziennikowi.
Początkowo nie rozpoznał księżnej i mówił do niej po francusku. Dopiero, kiedy wokół zaczęły pojawiać się inne osoby, a gapie zaczęli robić zdjęcia, dało mu to do myślenia. Funkcjonariusz policji, który zjawił się wkrótce potem, natychmiast rozpoznał księżną Dianę. Na miejscu pojawiła się także straż pożarna. Wtedy sierżant Xavier Gourmelon ujrzał dwie postacie - doktora i kobietę, pasażerkę, która miała na sobie maskę tlenową.
Powiedziała "o mój Boże, co się stało?". Próbowałem ją uspokoić. Trzymałem ją za rękę. Potem przejęli ją inni. To wszystko działo się bardzo szybko, w ciągu dwóch lub trzech minut. Nie widziałem u niej żadnych poważnych urazów fizycznych poza jej zranionym ramieniem. Ale nie możesz polegać tylko na tym, co widzisz - zrelacjonował sierżant straży pożarnej w rozmowie z "Daily Mail".
Mimo że księżna Diana nie miała widocznych ran, rozległe obrażenia wewnętrzne sprawiły, że zmarła w szpitalu. Mimo postawienia w stan gotowości zespołu pogotowia oraz szpitala, który ją przejął, nie udało się jej uratować.
Sikorski i Przydacz ostro starli się o Nawrockiego. "Postępowanie budzi najniższe instynkty"
Burza po wizycie kamer "Rolnik szuka żony" u Bardowskich. Widzowie apelują
Anna Wendzikowska zawstydziła Leonardo DiCaprio. "Zmieszał się"
Trzecie dziecko u Lewandowskich? Robert przerwał milczenie. Padło hasło "syn"
To doprowadziło do śmierci Hayden Panettiere. Policja ujawniła wyniki badań
Dziennikarki TVN24 wybuchły śmiechem na wizji. Wszystko przez słowa posła PiS
Na grobie Hanki Bielickiej stoi kot w kapeluszu. Ale uwagę zwraca napis na ozdobie
TVP zdjęła ten serial po trzech odcinkach. Plejada aktorów nie uratowała sytuacji. Było mi ich szkoda
Nawrocki reklamuje podcast "bez zbędnych hamulców". Przesadził? "Na miłość boską, prezydent to nie influencer"