Znana producentka filmowa opowiedziała o ataku gwałciciela. Marta Habior została zaatakowana w windzie. "Krzyczałam z całych sił"

Marta Habior opowiedziała na Twitterze swoją poruszającą historię. Producentka padła ofiarą przemocy seksualnej - napastnik próbował ją zgwałcić. Odniosła się także do przeciwników zmian w prawnej definicji gwałtu.

Podczas czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie posłanki lewicy opowiedziały się za zmianami w prawnej definicji gwałtu. Chodzi o dodanie przesłanki o "niewyrażeniu świadomej zgody na kontakt seksualny". Anna Maria Żukowska zapowiedziała złożenie konsultacji projektu ustawy w tej sprawie. Postulat lewicy został zupełnie niezrozumiany i skrytykowany przez polityków oraz osoby o konserwatywnych poglądach. Polski historyk Stanisław Żerko nazwał w jednym z tweetów inicjatywę Żukowskiej "głupotą", a prawnik Robert Gwiazdowski stwierdził, że obowiązujące prawo jest jasne i wystarczające.

Anja Rubik na okładce 'Vogue'a'Anja Rubik tłumaczy się z nagiej okładki "Vogue'a": Moja nagość jest deklaracją

Do sprawy i kontrowersyjnych wypowiedzi osób związanych z prawicą, odniosła się także Marta Habior, polska producentka filmowa, która w swoim artystycznym portfolio ma takie obrazy jak "Słodki koniec dnia" czy "Leszczu". Habior zamieściła na Twitterze poruszającą historię z własnego życia. Ze szczegółami opisała seksualny atak, którego była ofiarą. Przyznała również, że nigdy wcześniej o tym nie mówiła publicznie:

Miałam 19 lat, kiedy gwałciciel zobaczył mnie w autobusie, w Katowicach. Jechałam do mamy mojego chłopaka, pomóc jej zawiesić nowe zasłony na święta. Jak się później okazało, gwałciciel wysiadł na moim przystanku, poszedł za mną do bloku na osiedlu Paderewskiego, wszedł do klatki. Następnie wbiegł do windy, łapiąc za drzwi, zanim się zamknęła. Wyglądał całkiem normalnie. Jak przeciętny mężczyzna. Wraz z zatrzaśnięciem drzwi, powiedział słowa, które słyszałam w koszmarach przez długie miesiące: k**wa, teraz cię wy**cham. Przewrócił mnie, pobił, zdarł rajstopy.
Zobacz wideo Piekło kobiet. Przemoc seksualna to w Polsce codzienność

Przerażona producentka wołała o pomoc. Napastnik w końcu odpuścił:

Pamiętam, że krzyczałam ze wszystkich sił, z nadzieją, że usłyszy mnie niedoszła teściowa, byłam pewna że moje życie właśnie się kończy, że tego nie wytrzymam, a kiedy zdzierał ze mnie majtki, myślałam, co będzie z moimi rodzicami, bo na pewno się po tym zabiję. Gdyby miał nóż, broń, pewnie nawet bym nie krzyczała. Usłyszał mnie sąsiad, który wychodził z psami, zaczął walić w drzwi i wołać "policja", psy zaczęły głośno ujadać, co spłoszyło gwałciciela. Odpuścił i zaczął szukać ucieczki. Pamiętam, jak sąsiedzi wynoszą mnie z windy, jest policja.

Habior opowiedziała też o postawie policjantów, którzy przyznali, że "żadna sprawiedliwość nie zostanie wymierzona" sprawcy seksualnej napaści:

Za chwilę jestem na komisariacie, dowiaduję się, że udało się go złapać, policjantka zadaje mi pytania o kolor oczu sprawcy, nagle słyszę przeraźliwy krzyk kobiety, wszyscy wychodzą na korytarz, ja też, to matka gwałciciela. Widzę mojego chłopaka, który kopie z całych sił gwałciciela na korytarzu, i matkę, która krzyczy "pomocy". Policjanci pokazali mu sprawcę, dali nawet jego adres. Powiedzieli że inaczej, żadna sprawiedliwość nie zostanie mu wymierzona.

Historia przytoczona przez Habior pokazuje, w jaki sposób traktowane są ofiary przemocy seksualnej. Nie zawsze mogą one liczyć na empatię, a funkcjonariusze często dążą do usprawiedliwienia sprawcy i osadzeniu go w roli ofiary:

Czuję się jak rzecz do używania, chcę wrócić do domu i umrzeć. Na komisariacie jest też jego ojciec, którego ktoś do mnie dopuszcza, on proponuje się "dogadać" i twierdzi, że chce pomóc, bo przecież "nic ostatecznego się w sumie nie stało". Na przesłuchaniu w prokuraturze, kobieta (chyba prokurator, nie wiem), namawia mnie do wycofania zarzutów, mówi, że gwałciciel twierdzi, że poznaliśmy się w autobusie i zaprosiłam go do domu. [...] Do pokoju przesłuchań wchodzi ojciec gwałciciela, być może jest adwokatem, nie wiem, ale to powoduje, że czuję po raz pierwszy wk*rw i chęć walki. Nie znam się na procedurach, ale to z pewnością nie jest OK.

Na wyrok wpłynęły zeznania świadka – dozorczyni bloku:

W sądzie jest już inaczej, ale tylko dlatego, że dozorczyni bloku, widziała jak gwałciciel idzie za mną, jak wbiega za mną do klatki, co wzbudziło jej podejrzenia, linia obrony gwałciciela zostaje dzięki jej zeznaniom obalona. W podsumowaniu, sędzia nie ma wątpliwości, co do prawdziwości zeznań poszkodowanej. Zapada wyrok. Zawiasy i obowiązkowe leczenie psychiatryczne dla sprawcy. Nigdy publicznie o tym nie mówiłam.

Marta HabiorMarta Habior Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

W ostatnim tweecie dotyczącym sprawy seksualnych nadużyć i napaści, Habior zwróciła się do polityków, którzy są przeciwni zmianom w prawie dotyczącym przestępstwa gwałtu:

Do Żerko, Gwiazdowskiego i innych oprychów, którzy wyrzygali dziś ohydne wpisy na temat propozycji zmian klasyfikacji gwałtu przez lewicę. Mam do was jedno przesłanie, ***** was! Jesteście dla mnie nie mniej obrzydliwi, niż gwałciciel, który bezpowrotnie zabrał moje poczucie bezpieczeństwa.

Ewelina Flinta na Strajku KobietEwelina Flinta była na Strajku Kobiet. Jest przerażona działaniami funkcjonariuszy

Mamy nadzieję, że poruszająca historia producentki choć trochę zmieni przekonania konserwatystów.