Daisy Coleman popełniła samobójstwo. Kiedy miała 14 lat padła ofiarą gwałtu. Nie poradziła sobie z traumą

Bohaterka filmu "Audrie & Daisy" miała tylko 23 lata i całe życie przed sobą. Niestety, tragiczne zdarzenia sprawiły, że nie chciała czekać na to, co przyniesie kolejny dzień.

Daisy Coleman była typową amerykańską nastolatką. Jej matka jest weterynarzem, ojciec był elektrykiem, ale wkrótce po założeniu rodziny przebranżowił się i został lekarzem. Prowadził prywatny gabinet na przedmieściach, zanim zginął w wypadku samochodowym. 14-letnia Daisy mieszkała w niewielkiej miejscowości, w której prawie wszyscy się znają. Nigdy nie miała problemów z nauką, należała do miejscowej drużyny cheerleaderek, przyjaźniła się z młodszą od siebie koleżanką o imieniu Paige. To ona towarzyszyła jej podczas tragicznego wieczoru. Wtedy jeszcze nie wiedziały, że niewinna próba upojenia się alkoholem, będzie dramatyczna w skutkach.

Niewinne pidżama party zakończyło się tragedią

Tego dnia nic nie zapowiadało katastrofy. Daisy zaprosiła swoją przyjaciółkę Paige do siebie. To miał być typowy dziewczyński wieczór: seriale, przekąski i niewinne plotki o chłopcach ze szkoły. Podczas pidżama party wpadły jednak na pomysł, aby urozmaicić wspólne spędzanie czasu i pierwszy raz w życiu spróbować alkoholu. Nigdy wcześniej tego nie robiły, a zakazany owoc kusił coraz bardziej. Chciały sprawdzić, jak smakuje wysokoprocentowy napój dla dorosłych i jakie uczucia towarzyszą upojeniu alkoholowemu. Znalazły w barku rodziców otwartą butelkę i wyjęły zimne puszki z piciem z lodówki. Zrobiły sobie drinki z wódki i napoju energetycznego. Sączyły je, śmiejąc się i żartując bez końca. Świetnie bawiły się w swoim towarzystwie, dopóki Daisy nie dostała wiadomości tekstowej od kolegi swojego najstarszego brata, wnuczka wpływowego polityka i popularnego w szkole przystojniaka. Tego dnia urządzał małą imprezę z kolegami z drużyny futbolowej u siebie w piwnicy. Zaproponował Daisy, żeby połączyli siły. Zaprosił ją do siebie wraz z przyjaciółką.

Pomyślałam, że to fajne, że starsi chłopcy chcą się z nami spotkać. Gdy wyszłam z domu, byłam już pijana. Nie znałam tego uczucia wcześniej. Nie wiedziałam, czy tak to ma wyglądać. Ciągle zastanawiałam się, co będzie, jak wypiję więcej - wspomina Daisy w dokumencie Netfliksa.

"Pamiętam, że coś mówiłam, ale oni kazali mi się uciszyć"

To miała być zwykła impreza. Dziewczyny planowały wypić kilka drinków, pośmiać się z żartów starszych kolegów i wrócić do domu, nim ktokolwiek spostrzeże, że się z niego wymknęły.  Koledzy brata Daisy przyjechali pod jej dom. Dziewczynki po cichu wymknęły się przez okno. Kiedy dotarli do domu Matta B., gospodarza imprezy, musieli zakraść się do piwnicy, by nie obudzić jego rodziców. Tam zabawa trwała w najlepsze. Był też alkohol. Dużo alkoholu.

Od razu po wejściu kazali mi wypić zawartość kubka dla cieniasów. Powiedzieli, że to, ile wypiję, pokaże, jaka jestem mocna. Mam starszych braci, którzy wielokrotnie się ze mnie nabijali. Potraktowałam to jak wyzwanie. Wypiłam wszystko z kubka i wzięłam dodatkowo kilka łyków prosto z butelki. To była ilość odpowiadająca może 11-12 kieliszkom. Pamiętam, że coś mówiłam, ale oni kazali mi się uciszyć. Potem już nie wiem, co się działo - opisuje Daisy.

Paige zniknęła w drugim pokoju z jednym ze starszych chłopaków. Kiedy wróciła, w pewnym momencie zauważyła swoją przyjaciółkę leżącą częściowo na łóżku, a częściowo na podłodze:

Nie mogła mówić i ruszać się. Chłopcy postanowili, że ją podniosą i wyciągną przez okno z piwnicy. Nerwowo zastanawiali się, jak ją odstawić do domu, żeby nie obudzić jej braci - wspomina Paige.

"Jej mokre włosy przymarzły do ziemi. Tego ranka było -9 stopni"

Okazało się, że chłopcy znaleźli idealne rozwiązanie, by nikt nie kojarzył ich z tą sprawą. Postanowili zostawić pijaną i nieprzytomną 14-latkę na trawniku przed jej domem. Niestety, nie przewidzieli zmieniających się warunków pogodowych. Nad ranem pojawił się mróz. Termometr wskazywał minus dziewięć stopni. Matka Daisy z bólem wspomina ten moment w dokumencie "Audrie & Daisy":

Gdy wyszłam przed dom, zauważyłam leżącą na trawniku córkę. Miała na sobie tylko dresy i koszulkę, a jej mokre włosy przymarzły do ziemi. Była półprzytomna, nie mogła mówić, ani podnieść się z trawnika.

Daisy nie była w stanie opowiedzieć, co właściwie stało się minionego wieczora. Jej matka zabrała ją pod prysznic. Uznała, że kąpiel w tej sytuacji dobrze jej zrobi. Kiedy rozebrała córkę i pomogła jej wejść do brodzika, zobaczyła otarcia i zaczerwienienia w okolicy ud i krocza. To był pierwszy sygnał, że tej nocy wydarzyło się coś złego.

Zabrałam córkę do szpitala. Przebadali ją pod kątem gwałtu, lekarze długo rozmawiali z Daisy. Miała uszkodzone ujście pochwy i warg sromowych. Lekarze mówili, że przez ilość alkoholu, którą Daisy miała we krwi, zostawienie jej przed domem groziło śpiączką - opowiada pani Coleman.

Daisy rozmawiała z policją i lekarzami, ale wciąż nie mogła sobie przypomnieć, co właściwie stało się ubiegłej nocy. Wtedy do akcji wkroczył jej najstarszy brat. Znalazł telefon komórkowy Daisy, a w nim wiadomości od swojego kolegi Matta. W treści jednego z SMS-ów znalazł imiona swoich najlepszych przyjaciół. Pospieszył do nich, aby pomogli mu ustalić, co się stało z jego siostrą. Niestety, nie otwierali drzwi i odrzucali połączenia. Wtedy zadzwonili na policję.

Zobacz wideo Piekło kobiet. Przemoc seksualna to w Polsce codzienność

Sprawca przyznał się do winy, ale uniknął kary

Od telefonu z informacją o tym, do czego doszło w domu jednego z nastolatków, do złapania i przesłuchania sprawców minęły zaledwie cztery godziny. Zeznania Matta, który zgwałcił 14-letnią Daisy, różniły się od jej wersji zdarzeń. Zatrzymany chłopak utrzymywał, że Coleman wypiła w jego domu zaledwie dwa kieliszki wódki. Zarzekał się, że nie protestowała i nie broniła się przed stosunkiem. Twierdził, że była przytomna podczas zbliżenia. I choć Matt przyznał się do winy, sprawiedliwość go nie dosięgnęła. Nigdy nie został ukarany. Coleman w jednym z wywiadów dla brytyjskiej prasy przyznała, że czas pomaga jej w leczeniu ran i nie czuje już urazy do gwałciciela:

Nie czuję urazy do mojego napastnika tylko dlatego, że zdałem sobie sprawę, że przekazywał mi tylko jakąś formę negatywności, która w pewnym momencie została mu przekazana, więc kiedy to sobie uświadomiłam… to sprawiło, że wybaczyłam mu w duchu, mimo że nigdy mnie nie przeprosił.

Daisy wróciła do szkoły i starała się zapomnieć o tym, co ją spotkało. Niestety, rówieśnicy byli bezlitośni. 14-letnia ofiara gwałtu nie mogła liczyć na wsparcie kolegów ze szkoły. Zamiast tego stała się obiektem drwin i hejtu. Była nękana, obrażana i wyśmiewana. Jeszcze jako nastolatka podejmowała kilka prób samobójczych. Na szczęście wszystkie były nieudane. Nie radziła sobie z odrzuceniem, czuła się winna i nie miała najlepszego zdania o sobie.

Zmierzyłam się z wieloma problemami z tożsamością i wiele z tej podróży polegało na przedefiniowaniu siebie i uznaniu, że chociaż wszyscy ci ludzie mówią o mnie wszystkie te złe rzeczy, nie oznacza, że są one prawdziwe, ponieważ mogę zdefiniować, kim jestem - mówiła otwarcie w jednym z wywiadów dla Daily Mail.

Życie jej nie oszczędzało. Sześć lat po gwałcie musiała zmierzyć się z kolejną tragedią - śmiercią młodszego brata. To wtedy podjęła decyzję, że jedyną drogą do uśmierzenia bólu, jest niesienie pomocy innym. Charytatywnie wspierała ofiary przemocy seksualnej i aktywnie działała na ich rzecz.

Daisy Coleman popełniła samobójstwo. "Nigdy nie doszła do siebie"

Niestety, w środę 5 sierpnia sieć obiegła tragiczna wiadomość. Matka Daisy Coleman zamieściła na profilu na Facebooku informację, że jej córka odebrała sobie życie:

Była moją najlepszą przyjaciółką i wspaniałą córką. Żałuję, że nie mogłam zdjąć z niej cierpienia. Nigdy nie doszła do siebie po tym, co zrobili jej ci chłopcy i to jest nie fair. Moja córeczka odeszła - czytamy.

Kobietę znaleźli policjanci, których matka Daisy, Melinda Coleman, poprosiła o sprawdzenie, czy z jej córką jest wszystko w porządku. Martwiła się, ponieważ nie miała z nią kontaktu. Córka zazwyczaj niemal od razu odpisywała na jej wiadomości. Tym razem było inaczej. Niestety, ziścił się najgorszy scenariusz.

Daisy Coleman była tatuatorką i modelką. Miała zaledwie 23 lata. Choć miała całe życie przed sobą, nie chciała wiedzieć, co przyniesie jej kolejny dzień. 

 
 

Potrzebujesz pomocy?

Jeśli w związku z myślami samobójczymi lub próbą samobójczą występuje zagrożenie życia, w celu natychmiastowej interwencji kryzysowej, zadzwoń na policję pod numer 112 lub udaj się na oddział pogotowia do miejscowego szpitala psychiatrycznego.

Jeśli potrzebujesz rozmowy z psychologiem, możesz zwrócić się do Całodobowego Centrum Wsparcia pod numerem 800 70 2222. Pod telefonem, mailem i czatem dyżurują psycholodzy Fundacji ITAKA udzielający porad i kierujący dzwoniące osoby do odpowiedniej placówki pomocowej w ich regionie. Z Centrum skontaktować mogą się także bliscy osób, które wymagają pomocy. Specjaliści doradzą co zrobić, żeby skłonić naszego bliskiego do kontaktu ze specjalistą.