Olga Bończyk nie pogodziła się ze śmiercią Zbigniewa Wodeckiego. W gorzkich słowach opowiada: Odebrano mi prawo do żałoby

Olga Bończyk przyjaźniła się ze Zbigniewem Wodeckim. Mimo że od śmierci artysty minęły już ponad trzy lata, to aktorka nigdy nie poradziła sobie z jego stratą. "Oddychaliśmy jak jeden organizm" - zdradziła.

Zbigniew Wodecki zmarł 22 maja 2017 roku. Śmierć artysty wstrząsnęła całą Polską. Od tego tragicznego wydarzenia minęły już trzy lata, ale niektórzy nadal nie mogą zaakceptować, że muzyka nie ma już na tym świecie. Do tego grona należy Olga Bończyk, która przyjaźniła się ze Zbigniewem Wodeckim. 

Łączyła nas niezwykła więź. Mówiliśmy o sobie, że oddychamy tym samym powietrzem. Mieliśmy podobny gust, podobnie myśleliśmy o muzyce. Uwielbialiśmy ze sobą śpiewać. Wciąż nie mogę pogodzić się z jego odejściem, tęsknię za nim - mówiła Bończyk, wspominając kompozytora. 

Teraz w rozmowie z portalem Plejada aktorka przyznała, że odebrano jej prawo do przeżywania żałoby po muzyku. 

Zobacz wideo "Twoja twarz brzmi znajomo". Ela Romanowska jako Krzysztof Cugowski!

Olga Bończyk o Zbigniewie Wodeckim

Wokalistka nie mogła poradzić sobie z odejściem przyjaciela. Nie ułatwiała jej tego też rodzina zmarłego. Przypomnijmy, że Bończyk została odsunięta od koncertu "Wodecki Twist Festiwal", który odbył się w czerwcu 2019 roku. Na scenie pojawili się wówczas twórcy, którzy uczcili pamięć po Zbigniewie Wodeckim. Rodzina muzyka nie zaprosiła jednak do projektu Bończyk.

Mówiło się też o tym, że Zbigniew Wodecki napisał dla Olgi Bończyk utwór. Wokalistka nie mogła włączyć go jednak do swojego repertuaru, ponieważ rodzina zmarłego miała zadecydowała, że piosenkę będzie wykonywał inny muzyk.

Olga Bończyk dotychczas w żaden sposób nie skomentowała tych sytuacji. Teraz jednak przerwała milczenie i przyznała, że w odebrano jej możliwość żałoby po przyjacielu. 

Paradoksalnie, dużą część tych ostatnich trzech lat mam totalnie wymazaną. Ja już nie pamiętam, co pisano w gazetach, co mówiono, co kto zrobił, czym mnie ubrudził. Nie chcę tego pamiętać. Mam swoje wspomnienia ze Zbyszkiem. (...) Mam prawo do żałoby i przez pierwszy rok było mi z tym bardzo źle, że mi to prawo odebrano, że było ono zagwarantowane tylko dla bardzo nielicznego grona. Ale czas leczy rany. Przyszedł czas, że w cichości mediów zaczęłam sobie ten świat układać. Zrozumiałam, że tę przestrzeń na żałobę muszę stworzyć sobie sama i tego nikt nie może mi odebrać - powiedziała. 

Wiedzieliście, że Olga Bończyk zmaga się z takimi problemami?

Więcej o: