Anna Wendzikowska walczy o wzrok córki: Teraz jest taka niewiadoma, która jest najtrudniejsza

Anna Wendzikowska opowiedziała o zmaganiach o zdrowie jej pięcioletniej córki. Dziewczynka jest już po dwóch operacjach.

Anna Wendzikowska jest mamą dwóch córek. Nigdy nie ukrywała, że starsza z nich, Kornelia ma poważne problemy ze wzrokiem. Choroba została wykryta, gdy dziewczynka miała zaledwie 8 miesięcy. Okazało się, że cierpi na niedorozwój nerwów wzrokowych. Anna Wendzikowska w wywiadzie dla portalu Plejada opowiedziała o dalszych zmaganiach o zdrowie córki.

Zobacz wideo Ania Wendzikowska pochwaliła się, jak śpiewa jej córeczka

Anna Wendzikowska szczerze o chorobie córki

Dziś Kornelia ma za sobą już dwie operacje. Choć stan zdrowia jest stabilny, walka o poprawę wzroku, nieustannie trwa.

Kornelia jest po drugiej operacji. Operacja była głównie po to, żeby spróbować wyciszyć jej oczopląs i wyprostować zeza. Teraz jest taka niewiadoma, która jest najtrudniejsza, ale nie ukrywam, że można się do niej przyzwyczaić. Wiemy, że jedno oko funkcjonuje prawie normalnie, drugie oko ma dużo gorszy potencjał widzenia. Teraz to jest kwestia pracy nad tym, żeby zachować ten potencjał, który jest po to, żeby się ono nie wyłączyło, bo przy takiej dużej różnicy jakości widzenia między jednym okiem a drugim, mózg się fiksuje na jakiejś tam sytuacji i to jest już potem nie do odwrócenia. Jeżeli jedno z oczu dostarcza do mózgu dużo gorszy obraz, to mózg ma tendencję, żeby je w ogóle wyłączyć.  - powiedziała Wendzikowska.

Dziennikarka wspomniała również, jak dowiedziała się o chorobie córki. Był to szok dla całej rodziny, a jej, jako świeżo upieczonej mamie, ciężko było to znieść.

Ona miała tylko osiem miesięcy, więc nie było sposobu na to, żeby stwierdzić, czy ona w ogóle widzi. Najpierw to na mnie spadło, że ma niedorozwój nerwów wzrokowych, a potem nie było żadnego rozwiązania przez wiele miesięcy.

Następnie odniosła się do niemocy, z którą musiała się pogodzić. Nie mogła pomóc córce, ponieważ na początku choroby musiała uzbroić się w cierpliwość.

Kiedy nie wiesz, jaka będzie przyszłość i funkcjonowanie Twojego dziecka, a zależy Ci, żeby było jak najlepsze, plus ono cierpi. To są jakieś badania, pobieranie krwi. Ty najchętniej wziąłbyś to na siebie, ale nie możesz. Możesz tylko towarzyszyć, trzymać za rękę i koić - powiedziała.

Choć Wendzikowska od samego początku otwarcie mówiła o chorobie córki, wielokrotnie spotykała się z negatywnymi komentarzami i hejtem. W radzeniu sobie z krytyką pomogli jej przyjaciele i rodzina.

Więcej o: