Marina Łuczenko-Szczęsna spędziła wielkanocny weekend na kalifornijskim festiwalu muzycznym Coachella. Wydarzenie, które przyciąga tysiące ludzi z całego świata, cieszy się ogromną popularnością wśród polskich gwiazd. Piosenkarka pieczołowicie relacjonowała swój pobyt w USA. Niestety, nie wszyscy fani podzielali jej radość.
Marina poleciała do słonecznej Kalifornii razem z Marceliną Zawadzką i Patricią Kazadi. Na swoim instagramowym profilu publikowała zdjęcia w kolorowych stylizacjach. Na jednym z nich przypominała nawet Arianę Grandę. Kiedy większość fanów zachwycała się wyglądem swojej idolki, jedna z internautek zasugerowała wokalistce, że porzuciła rodzinę na Wielkanoc.
Marina zawsze podkreśla, jak ważne są dla niej wartości rodzinne i wspólny czas w święta. Dlatego jej obecność na koncercie jest zaskakująca i pokazuje pewien dysonans - napisała jedna z fanek.
Na odpowiedź piosenkarki nie trzeba było długo czekać. Marina powiedziała, że nie zamierza się tłumaczyć ze swojego życia prywatnego.
To, że wyjechałam na kilka dni, nie oznacza, że rodzina nie jest dla mnie ważna. Skoro wybrałam taką datę, tzn. że nam pasowała. Nie muszę się tłumaczyć z naszych decyzji - napisała Łuczenko.
Co ciekawe, w tym samym czasie Wojciech Szczęsny opiekował się małym Liamem i opublikował urocze nagranie, na którym bawi się z synkiem. Zamieścił również rozczulający opis.
Oglądanie tego małego człowieka, jak rośnie każdego dnia, jest najwspanialszym doświadczeniem.
Trzeba przyznać, że para idealnie dzieli się obowiązkami rodzicielskimi. Jak myślicie, wyjazd Mariny w święta był czymś niestosownym?
AD
Dom Andrzeja Piasecznego ma nietypowy kolor. Wokalista zamieszkał na świętokrzyskiej wsi
Rozwód był dla niej ciosem. Dziś Bosacka zdradza nam, jak odważyła się zacząć od nowa
Gospodarstwo Andrzeja z Plutycz robi wrażenie. Wiadomo, ile hektarów posiada
Michał Kempa żegna się z widzami "Szkła kontaktowego". "Chciałem to zrobić na antenie"
Córki Andrzeja są "przerażone". Szukają pomocy u króla
Ksiądz ujawnia kulisy udziału w "The Traitors". "Musiałem prosić o pozwolenie"
Szokujące wyznanie Leszka Lichoty. "Zmieniłem pas i się ocknąłem na innym"
Pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki. Na ceremonii pojawił się tłum żałobników
Robert Carradine nie żyje. Aktor zmarł w wieku 71 lat