Keith Flint przed samobójstwem wydzwaniał do żony. Błagał o wybaczenie. "Nie mógł bez niej żyć"

Keith Flint zmarł w miony poniedziałek. 49-letni wokalista The Prodigy popełnił samobójstwo. Czy wpływ na to miało rozstanie gwiazdora z małżonką? Okazuje się, że do samego końca błagał ją o wybaczenie.
Keith Flint, Mayumi Kai
EASTNEWS/INSTAGRAM

Keith Flint, wokalista zespołu The Prodigy, w poniedziałkowy poranek został odnaleziony martwy w swoim domu. Już kilka godzin później media obiegła informacja, że 49-latek popełnił samobójstwo. Natychmiast więc fani zaczęli spekulować, co mogło mieć wpływ na tę decyzję muzyka. Według zagranicznych tabloidów, Keith miał targnąć się na swoje życie zaledwie kilka dni po tym, jak na sprzedaż został wystawiony dom, w którym wcześniej mieszkał on ze swoją żoną, Mayumi Kai. Ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Keith nie mógł się z tym pogodzić, przez co długo potem borykał się z depresją. Teraz światło dzienne ujrzały nowe relacje, które dotyczą relacji muzyka z jego żoną. Okazuje się, że wokalista zespoły The Prodigy do samego końca błagał ukochaną o wybaczenie. 

Zobacz wideo

Keith Flint tuż przed śmiercią prosił żonę o wybaczenie

Jak donosi "Daily Mail", Keith Flint miał wielokrotnie kontaktować się telefonicznie z Mayumi zaledwie na kilka dni przed samobójstwem. To wówczas Mayumi prosiła go, by w końcu wstawił na sprzedaż ich wspólny dom, na co on ostatecznie nie chciał się zgodzić, gdyż do końca wierzył, że jeszcze do siebie wrócą. 

Keith miał jeszcze nadzieję, że uda im się wszystko naprawić. Wydzwaniał do niej, błagając o pojednanie - opisuje informator "Daily Mail".

ZOBACZ TEŻ: Keith Flint załamał się po rozstaniu z żoną? "Była w Japonii, kiedy okazało się, że Keith nie żyje"

Czytamy jednak, że Mayumi nie zmieniła zdania odnośnie ich domu.

Mayumi nie jest niczemu winna. Wydaje się jednak, że Keith nie sądził, że może po prostu bez niej żyć - dodaje źródło.

Dodajmy, że muzyk ostatnie godziny życia spędził w pubie w Essex, gdzie jadł lunch ze swoim trenerem personalnym. Zdaniem świadków nic nie wskazywało wówczas na to, żeby miał dosłownie za chwilę popełnić samobójstwo. Choć Keith zmagał się z depresją, wszyscy do końca wierzyli, że wygra walkę z tą straszną chorobą. Na ostatnim zdjęciu wydawał się szczęśliwy. Tak jednak nie było. 

DH

Więcej o: