Olga Frycz szczerze o trudach ciąży: Jestem jak połączenie słonia z robokopem. Mało gwiazd odważyłoby się na takie słowa

Olga Frycz wyjawiła powód swojej mniejszej aktywności na Instagramie. W ostatnich tygodniach ciąży nie czuje się najlepiej.

Olga Frycz lada moment pierwszy raz zostanie mamą. Aktorka swoje przygotowania do nowej roli relacjonowała regularnie na Instagramie - nie tylko na prywatnym profilu. Założyła nowe konto "To ja, mama", gdyż - jak argumentowała - nie każdy jej obserwator był zainteresowany treściami parentingowymi. 

Ostatnio aktywność Frycz na obu profilach zmalała. Aktorka przyznała, że czuje się zmęczona i ociężała na finiszu ciąży. 

Mało ostatnio tutaj wrzucam, bo... szczerze? Jestem trochę jak połączenie słonia z robokopem, a i życie ostatnio jakieś takie "monotonne". Obiecuję, że już niebawem wrócę tutaj do Was z nową energią, z nowymi inspiracjami i rumieńcami na twarzy, tylko potrzebuję jeszcze na to dosłownie chwiluni. Tymczasem życzę Wam pięknego dnia z fajnymi ludźmi przy Waszym boku.

Ciężarne fanki Frycz doskonale rozumieją jej słowa:

Ja też czuję się jak słoń w składzie porcelany... A zostało mi niecałe 5 tygodni (mam taką nadzieję!), dlatego rozumiem doskonale!
Doskonale Cię rozumiem. My zaczynamy 38 tydzień i energia gdzieś uleciała.
Mam to samo. Właśnie rozpoczęłam 40 tydzień ciąży i energii na cokolwiek totalnie brak.

Mówienie o trudach ciąży nie jest wcale takie powszechne. Najczęściej zwraca się uwagę tylko na pozytywny aspekt tego okresu w życiu: radość oczekiwania na potomka. A przecież ciąża to też hormony, wahania nastrojów i zmęczenie. Dobrze, że Olga Frycz mówi o tym głośno. 

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata show-biznesu, zaobserwuj nas na Instagramie>>>

WJ

Więcej o: