Piotr z Gdańska był na drodze po fortunę. W "Milionerach" pokonały go... kopyta

"Milionerzy" potrafią trzymać w napięciu. Przekonał się o tym Piotr z Gdańska, który kontynuował grę we wtorkowy wieczór. Z czym mierzył się w teleturnieju?
Piotr, Hubert Urbański
https://www.instagram.com/polsatofficial/

"Milionerzy" w 78. odcinku dostarczyli widzom wielu emocji oraz napięcia. Gra zaczęła się od pytania o Andrzeja Piasecznego, a mianowicie o zespół, w którym niegdyś grał. Uczestnik poprawnie wskazał Mafię i następnie również dobrze poradził sobie z pytaniem biblijnym. Kolejne pytania nie były jednak tak oczywiste.

Zobacz wideo Zapytaliśmy Urbańskiego o "TzG". Nie krył zaskoczenia

"Milionerzy" i pytanie o zwierzęta. Było aż tak trudne?

Uczestnik związany zawodowo z branżą kosmetyczną dotarł do kolejnego etapu gry, mając jeszcze w zanadrzu dwa koła ratunkowe. Na miejscu wspierali go bliscy, czyli partnerka Bogusia oraz przyjaciel Michał, którzy nie kryli emocji i mocno mu kibicowali. W trakcie rozmowy zdradził, na co przeznaczyłby ewentualną wygraną. Jego plan to spełnienie motoryzacyjnego marzenia - podróż motocyklem przez całe Stany Zjednoczone, od jednego wybrzeża do drugiego, u boku ukochanej.

W dalszej części gry Piotr z Gdańska zmierzył się z wydarzeniami historycznymi - przy tej dziedzinie musiał skorzystać z telefonu do przyjaciela. Otrzymał poprawną wskazówkę, więc kontynuował grę. Niestety następne pytanie okazało się jego ostatnim. "Nieparzystokopytny: A. wół, B. tryk, C. wałach, D. wieprz" - padło w "Milionerach". Uczestnik zdecydował się tym razem na koło ratunkowe "pół na pół". Nie wybrał jednak prawidłowej odpowiedzi, a był nią wariant C. wałach. Piotr twierdził wcześniej, że chodzi o odpowiedź A. W kluczowym momencie zdecydował się zaryzykować po wykorzystaniu wszystkich podpowiedzi, jednak tym razem intuicja go zawiodła. Mimo to nie zakończył udziału z pustymi rękami, a wizja upragnionej wyprawy wciąż jest dla niego realna, ponieważ opuścił studio Polsatu z 50 tys. złotych.

"Milionerzy" i pytanie do Urbańskiego. Prowadzący zaniemówił

Bruno z Krakowa okazał się kolejnym uczestnikiem w programie. Szybko sięgnął po koła ratunkowe, w tym po pytanie do prowadzącego. Z czym miał trudność? "Zgodnie z polskim prawem największa dopuszczalna gotówkowa transakcja między firmami wynosi brutto: A. 10 tys. zł, B. 15 tys. zł, C. 50 tys. zł, D. 125 tys zł. - Nie chcę być, brutalny, ale skąd ja mam to wiedzieć? - odparł na początku bezradny Hubert Urbański. Nie był w stanie wskazać, o którą odpowiedzieć chodziło.

Uczestnik opuścił studio z 25 tys. złotych, ponieważ nie znał odpowiedzi na to pytanie. Na końcu została ona ujawniona - chodziło o kwotę 15 tys.

Więcej o: