Emilia Komarnicka i Stefano Terrazzino przez wielu byli typowani na faworytów emitowanej edycji "Tańca z gwiazdami". Na parkiecie radzili sobie bardzo dobrze, a w trzecim odcinku show 15 marca otrzymali od jurorów 39 na 50 punktów (noty przyznawała gościnnie również Kayah). Choć ocena nie była wcale zła, Komarnickiej i Terrazzino nie starczyło wsparcia fanów i musieli pożegnać się z programem. Wiadomość, że to właśnie oni odpadają z "Tańca z gwiazdami", spotkała się z ogromnym sprzeciwem fanów show.
Gdy emocje już nieco opadły, 16 marca wieczorem Emilia Komarnicka opublikowała na Instagramie obszerny wpis, w którym odniosła się do sytuacji. Na wstępie wyjawiła, że odzywa się do niej wiele osób i podziękowała wszystkim za wsparcie. "Ale chciałabym Was uspokoić. 'Taniec z gwiazdami' to telewizyjny show. Musi mieć swoją dramaturgię, napięcia i swoje - nawet jeśli są trudne do zrozumienia - zasady. Nie ma w tym nic złego, taka jest jego natura" - napisała aktorka.
W dalszej części wpisu odniosła się do faktu, że na parkiecie pojawiła się u boku Stefano Terrazzino. Jeszcze przed startem programu wielu osobom nie spodobał się fakt, że aktorka i tancerz nie tylko dobrze się znają, ale też występowali razem w spektaklu tanecznym. "Do programu weszłam 'z przytupem', ale jeszcze zanim zrobiłam pierwszy krok na parkiecie, odezwała się wstępna fala 'utyskiwań' na temat naszej znajomości ze Stefano Terrazzino. Że się znamy, że jestem zawodową tancerką itd." - napisała Komarnicka.
"Tak - znamy się. Pracujemy wspólnie przy spektaklu, ale nigdy nie byłam zawodową tancerką. Nie mam warsztatu tanecznego, tylko większą wrażliwość na ruch i słyszenie muzyki. Podobnie zresztą jak wiele aktorek przede mną w historii tego programu" - dodała. Komarnicka zaznaczyła, że była gotowa na to, iż jury będzie od niej wymagać więcej. "Pracowaliśmy ze Stefano ze wszystkich sił, świadomi tego, jak odbiera nas publiczność. A potem - trzeci odcinek. Słaba ocena. I koniec" - wyjawiła.
W dalszej części wpisu Emilia Komarnicka przyznała, że "Taniec z gwiazdami" pozwolił jej samej nie oceniać się tak surowo, jak robiła to dotychczas. "Ten program, który wygenerował tak przeogromną liczbę ocen w niesłychanie krótkim czasie, spowodował, że nagle poczułam, jak pęka we mnie mur. Mur, który budowałam w sobie na podłożu cudzych opinii, oczekiwań, ale i własnych surowych wymagań względem siebie" - przekazała.
"Trudno to wytłumaczyć, ale wraz z tym pęknięciem poczułam absolutną, uwalniającą ulgę. Ulgę, która dała mi poczucie, że te wszystkie oceny nie są w stanie naruszyć mnie i mojego poczucia wartości. Dzięki temu doświadczeniu dokonało się to, co najważniejsze. Zrozumiałam, że już czas być dla siebie łagodniejszą. W sumie piękna lekcja - na oczach milionów widzów" - dodała aktorka. "I to jest moja historia, którą chcę się podzielić z Tobą. Pamiętaj, że czasami trzeba wiele wysiłku, aby umieć sobie powiedzieć: 'jestem wystarczająca'" - podsumowała.
Baron wieczorem przerwał milczenie na temat rozwodu. Krótko i na temat
Kamila Kalińczak debiutuje jako prowadząca "Szkło kontaktowe". Reakcje widzów mówią same za siebie
Turkot ujawniła, co działo się za zamkniętymi drzwiami szkoły filmowej. Szokujące
To dlatego Komarnicka i Terrazzino odpadli z "Tańca z gwiazdami"? Ekspertki tłumaczą
Bardowska z "Rolnik szuka żony" miała dość czarnych frontów. Tak teraz wygląda jej kuchnia
Syn Kayah zaliczył debiut przed kamerami. Tak obecnie wygląda 27-letni Roch
Timothée Chalamet szybko opuścił galę Oscarów. Media piszą o upokorzeniu
Zagrał "polskiego Casanovę" i zapłacił za to wysoką cenę. Rola Tulipana stała się dla Monczki przekleństwem
Obszerny wpis Komarnickiej po eliminacji z "Tańca z gwiazdami". Wieczorem padły poruszające słowa