Uczestniczka "Milionerów" walczyła o 75 tys. zł. Poległa na pytaniu o dzielnice Krakowa

Za nami kolejny odcinek programu "Milionerzy". W 61. odcinku wystąpiła uczestniczka Sylwia, która szybko skorzystała z kół ratunkowych. Później mogła liczyć tylko na siebie. Jak jej poszło?
Uczestniczka, Urbański
Uczestniczka zaryzykowała wszystko w 'Milionerach' / Fot. 'Milionerzy' / kadr z programu

"Milionerzy" wrócili do stacji Polsat. W 60. odcinku wystąpił Szymon, który zmagał się z trudnymi pytaniami. Chociaż początkowo uczestnik szedł jak burza, to ostatecznie zakończył grę z dwoma tysiącami złotych. A co wydarzyło się w 61. odcinku? Emocji również nie brakowało.

Zobacz wideo Kazen o "Milionerach". Co za słowa

"Milionerzy". Uczestniczka zaskoczona pytaniem za 50 tysięcy złotych. Tak odpowiedziała

W nowym odcinku "Milionerów" wystąpiła Sylwia Szmulewicz-Pączkowska, która prowadzi z mężem gospodarstwo na Kujawach. Uczestniczka bardzo szybko wykorzystała wszystkie koła ratunkowe, w tym m.in. pomoc od prowadzącego Huberta Urbańskiego. Poważne kłopoty napotkała przy pytaniu za 50 tysięcy złotych, które brzmiało: Zwięzłość, prostota, pomysłowość a zarazem głębia konsekwencji - to cechy dowodu matematycznego określanego jako:

A. urodziwy

B. szykowny

C. gustowny

D. elegancki

Uczestniczka nie była pewna odpowiedzi, ale zaryzykowała i zaznaczyła opcję D., która okazała się poprawna. Na tym jednak skończyła się jej dobra passa. 

"Milionerzy". Uczestniczka odpadła z programu. Poległa na pytaniu o Kraków

W dalszej części odcinka uczestniczka walczyła o 75 tysięcy złotych. Usłyszała pytanie: Dzielnica, której próżno szukać w Krakowie, to:

A. Grzegórzki

B. Dębniki

C. Rataje

D. Czyżyny

Uczestniczka błędnie uznała, że w mieście nie ma dzielnicy Grzegórzki. Ostatecznie zakończyła grę z gwarantowaną wygraną w wysokości 50 tysięcy złotych.

"Milionerzy" z nowym kołem ratunkowym. Hubert Urbański o pomocy uczestnikom. "Ja czekam razem z zawodnikami na informację"

Rozpoczęcie emisji "Milionerów" w Polsacie wiązało się z niespodziankami dla widzów. Pierwszą zmianą było nowe studio, jednak to nie koniec. Już jakiś czas temu Hubert Urbański ogłosił modyfikacje w kołach ratunkowych. - Zwykle jest tak, że, jak zawodnik zaznacza swoją odpowiedź, to na moim monitorze, natychmiast pojawia się "tak" lub "nie". W tym wypadku, kiedy zawodnik czy zawodnicy korzystają z mojego wskazania, to ja czekam razem z zawodnikami na informację, czy to jest dobre trafienie, czy nie. I ten moment czekania jest po prostu... Dostałem dokładnie to, co zwykle sam im funduję - komentował prezenter w programie "halo tu polsat".

Więcej o: