Znowu stres w "Milionerach". Uczestnik zaskoczony pytaniem o "duby". Czy publiczność pomogła?

"Milionerzy" w 60. odcinku znowu zaserwowali kilka wyzwań i pytań, nad którymi trzeba było dłużej pomyśleć. Komu się udało przetrwać większość gry?
Pan Szymon, Hubert Urbański
'Milionerzy' Polsat

"Milionerzy" w 60. odcinku pokazali kontynuację gry pani Agnieszki, która nie podołała z zadaniem matematycznym. Nie chciała odpuścić i niestety nie wybrała dobrze - zakończyła grę z 50 tys. złotych na koncie. Po tym pytaniu nadeszła kolej na pana Szymona. Co działo się w dalszej części odcinka teleturnieju?

Zobacz wideo Poznaliśmy kulisy nowych "Milionerów"

"Milionerzy" i kolejne trudności dla uczestników. Poszło o duby

Pierwsze pytania podczas gry są zazwyczaj proste i da się je szybko przejść. Niektórzy gracze jednak już na tym etapie korzystają z kół ratunkowych. Czego byliśmy świadkami w ostatnim odcinku? Pan Szymon otrzymał kłopotliwe pytanie za pięć tysięcy złotych. Brednie, czyli co smalone:

A. Duby

B. Dudy

C. Buby

D. Budy

Odpowiedź na to pytanie nie była oczywista dla uczestnika gry. Musiał poprosić o pomoc zgromadzoną publiczność, ponieważ nie był do końca pewien. Poprawną odpowiedzią okazał się wariant A., co zresztą wskazał ostatecznie pan Szymon, dzięki wsparciu publiczności ze studia. Finalnie uczestnik nie poradził sobie dobrze w dalszej części gry i zakończył ją z dwoma tysiącami złotych, co zresztą zbiegło się z końcem 60. odcinka formatu.

"Milionerzy" zaskoczyli widzów nowym kołem ratunkowym. Tak Urbański mówił o zmianie

Gospodarz teleturnieju bardzo cieszył się ze zmiany stacji, która przejęła format. Urbański pożegnał się z TVN po aż 26 latach pracy. W Telewizji Polsat  prowadzący został ten sam, ale sam program uległ unowocześnieniu. Widzowie od początku mogli obserwować grę w nowym studiu, co nie stanowiło jedynej niespodzianki. Urbański ogłaszał kilka miesięcy temu przełom w kołach ratunkowych, a mianowicie wprowadzenie pytania do samego prowadzącego.

- Zwykle jest tak, że, jak zawodnik zaznacza swoją odpowiedź, to na moim monitorze, natychmiast pojawia się "tak" lub "nie". W tym wypadku, kiedy zawodnik czy zawodnicy korzystają z mojego wskazania, to ja czekam razem z zawodnikami na informację, czy to jest dobre trafienie, czy nie. I ten moment czekania jest po prostu... Dostałem dokładnie to, co zwykle sam im funduję - ujawnił w "halo tu polsat".

Więcej o: