"Ślub od pierwszego wejrzenia" to duński format, który w polskiej wersji doczekał się już 11. edycji - a wiadomo, że to nie jest jeszcze koniec. Ostatni sezon nie zakończył się pozytywnie, gdyż wszystkie pary zrezygnowały z dalszej relacji. Psycholożka i terapeutka par przekazały wieści o rezygnacji z dalszej współpracy z programem. Produkcja ma zamiar wymienić wszystkie ekspertki. Co na ten temat sądzą uczestniczki show - Agnieszka Łyczakowska oraz Agnieszka Leończuk?
Psycholożka Julitta Dębska oraz terapeutka par Zuzana Bijan odchodzą ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia", co ogłosiły poprzez wpisy na profilach na Instagramie. Jak informuje portal Pudelek, produkcja programu chce nieco odświeżyć format, zatrudniając zupełnie nowych ekspertów. "Produkcja zdecydowała, że czas na odświeżenie formatu. W związku z tym w kolejnym sezonie zobaczymy zupełnie nowy skład ekspertów. Za nami 11 sezonów "Ślubu od pierwszego wejrzenia", więc zmiany na tym etapie to naturalna kolej rzeczy" - przekazał informator serwisu. My o komentarz poprosiliśmy byłe uczestniczki show - Agnieszkę Łyczakowską z czwartej edycji oraz Agnieszkę Leończuk z siódmej edycji.
Uczestniczka czwartego sezonu podkreśla, że problemem może leżeć gdzieś indziej. - Nie wiem, czy problem leży w ekspertach, czy w samej produkcji. Już kiedyś zmieniali ekspertów, czy to coś dało?! Myślę, że tutaj pasuje powiedzenie "ryba psuje się od głowy" - podkreśla. - Odświeżenie formatu to dobry ruch miejmy nadzieję, ale przyda się nie tylko w ekspertach... - dodaje. - Dobrze by było w końcu bardziej z sercem patrzeć na uczucia i emocje uczestników, a mniej na chęć uzyskaniach dobrych materiałów do sprzedania w telewizji. Pamiętajmy, że tu "bohaterami" są zwykli ludzie, którzy idą tam po miłość, chęć zmiany życia, a do tej pory wychodzą razem z traumą i niesmakiem - podsumowała Łyczkowska, dodając, że czeka na nową odsłonę tego programu.
Jak zauważa Agnieszka Leończuk, to nie pierwszy raz, gdy eksperci są obwiniani za wszystko, a następnie znikają. - Program jest eksperymentem w paru wymiarach. Jednym jest łączenie obcych ludzi w pary. Kolejnym jest emisja i odbiór jej przez społeczeństwo. Widz naprawdę widzi jedynie ułamek tego, co widziały kamery i naprawdę tylko to, co pasuje do wizji producenta - zauważa. - Pamiętajmy, że kamery są z uczestnikami bardzo długo - już na etapie doborów i rozmów, jeszcze długo przed ślubem, na etapie przygotowań, potem ślub, miesiąc miodowy i jeszcze po tym miesiącu. Jest naprawdę mnóstwo materiału i można z niego ulepić wszystko - wyjaśnia uczestniczka siódmej edycji. - Pamiętam, że przed moją emisją martwiłam się, że faktycznie produkcja ma materiały, które są dla mnie bardzo nieprzychylne, jednak nie zostały użyte. Zawsze powtarzam, że ilość materiałów jest tak duża, że można z niej wybrać fragmenty pasujące do każdego scenariusza, który wpadnie do głowy - wspomina.
- Ekspertki ani uczestnicy nie mają wpływu na to, co zostanie pokazane i rozumiem, jeśli nie zgadzają się z tym, co ostatecznie widzą na ekranie. Może zmiana ekspertów wniesie powiew świeżości? A może być zmianą na gorsze... - uważa Leończuk, dodając, że wszystkiego dowiemy się w nowym sezonie. - Trzymam kciuki za wszystkie pary, tylko one znają prawdziwy przebieg eksperymentu i wszystkie szczegóły, więc życzę im wytrwałości w czytaniu na swój temat wszystkich artykułów i komentarzy na podstawie wyemitowanych fragmentów - skwitowała.
Brytyjka weszła do sklepu w Polsce i przeżyła zaskoczenie. "Koszmar"
Ekspertka bez litości dla stylizacji Marty Nawrockiej. "Sprawdziłaby się podczas przygotowywania niedzielnego obiadu"
Nie żyje Joanna Rawik. Wybitna artystka była legendą polskiej estrady
Kosztowny koszmar Kajry. Pierścionek za ponad 350 tys. zł przepadł bez śladu
Córka Mandaryny i Wiśniewskiego rosła na oczach Polaków. Padły gorzkie słowa. "Chcieli mnie poniżyć"
Anna Guzik schudła 15 kg. Wykluczyła z diety tylko trzy produkty
Zalali Wieniawę komentarzami. Jednogłośnie ocenili jej występ z Bocellim
Wieniawa i Bocelli zaśpiewali na jednej scenie. Wiemy, jak poradziła sobie artystka. "Nie dała się zbić z tropu"
Niebezpieczny upadek Skolima na koncercie. Jest oświadczenie w tej sprawie