W dziesiątej edycji programu "Rolnik szuka żony" największe emocje wzbudzał 41-letni Waldemar Gilas. Rolnik podpadł widzom już na samym początku za sprawą domniemanej relacji, jaką miał utrzymywać poza kamerami. Spośród kandydatek ostatecznie wybrał Ewę, ale zgodnie z przewidywaniami widzów, ich relacja szybko się rozpadła. W finale programu nie brakowało skrajnych emocji. Rolnik zarzucił swojej kandydatce, że nie okazywała mu uczucia. Ona natomiast wyjawiła, że rolnik nagle wybuchał i podnosił na nią głos. Para rozstała się telefoniczne jeszcze przed emisją ostatniego odcinka.
Waldemar długo nie rozpaczał po zerwaniu z Ewą i znalazł szczęście u boku Doroty. - Jej zależy na tym związku, ma w sobie więcej empatii i zaangażowania. Jesteśmy parą. To był uczuciowy rollercoaster, ale jestem szczęśliwy - stwierdził Waldemar. Zachowanie rolnika spotkało się z ostrą krytyką widzów. Zarzucono mu też, że jest "maminsynkiem" i za bardzo ulega naciskom ze strony rodziców. Rolnik postanowił odnieść się do tych zarzutów.
Waldemar Gilas po finale programu "Rolnik szuka żony" postanowił odnieść się do krytycznych głosów widzów na łamach "Faktu". Rolnik podkreślił, że jego wybory w programie nie były dokonywane pod naciskiem jego bliskich. - Ja się nie sugeruję opiniami rodziców. Osądy, że rodzice mi wybierają partnerki, są tak słabe i żenujące. Słuchajcie, ja mam wielki szacunek do swoich rodziców. Zostałem tak wychowany, że rodzicom trzeba okazywać szacunek. Nie zostałem jak bezpański pies wychowany, że nie liczę się ze zdaniem ojców. Rodzice w żaden sposób na mnie nie wpływali, podczas mojego wyboru na czas programu - podkreślił rolnik.
Waldemar jest przekonany, że Ewa niesłusznie uważała, że jest nieprzychylnie przyjęta przez jego rodziców. Winę zarzucił uczestniczce i produkcji programu. - Po czasie mama była bardzo zdziwiona. Ma bardzo duże wątpliwości do tego, jak zostało to przedstawione. Mnie się wydaje, że Ewa trochę nad wyraz to przedstawiła. Jeśli ktoś pilnie śledził odcinki, to mama w którymś odcinku powiedziała, że jakąkolwiek decyzję podejmę, to ona się z nią zgadza. Nie wiem skąd wnioski, że ona została źle przyjęta przez moich rodziców. Nie potrafię tego do dziś zrozumieć, naprawdę - podsumował rolnik.
Waldemar z programu "Rolnik szuka żony" wyznał też, że jest średnio zadowolony z finału programu. Rolnik uważa, że nie został dobrze przedstawiony. Co ciekawe, sam nie ma sobie nic do zarzucenia. - Ja sobie zdaję sprawę, że nie wszystko się zmieściło, bo dużo tego było. Produkcja i kamery widziały to tak, a ja widziałem to trochę inaczej. Nie mam żalu do nich absolutnie. Pokazali tak, jak pokazali. Liczyłem się z tym, że tak może być. Dlatego tak na chłodno podchodziłem do tego finału, więc z finału jestem średnio zadowolony - skwitował rolnik.
Problem Tadeusza Rydzyka. Potrzebuje milionów złotych, ale ma plan. Jaki? Sprytny
Szelągowska urządza mieszkania innych, a tak wygląda jej dom na Warmii. Spójrzcie na salon
Tak Damięcka podsumowała rocznicę katastrofy smoleńskiej. "Trafne do bólu"
Ofiary Epsteina uderzyły w Melanię Trump. Jej oświadczenie rozpętało burzę
Książulo zmaga się z uciążliwą chorobą. "Jest tragedia. Pół gęby mnie boli"
Bosacka gorzko o tym, co ją spotkało. "Z dnia na dzień dostałam od losu mocno w pysk". Dalej jeszcze mocniej
Sędzia Anna Maria Wesołowska ostro o Nawrockim. Wtem wspomniała o Biblii... dla policji
Kwaśniewska pokazała kadry z rodzinnego wyjazdu. Wszyscy patrzą na jej mamę. "Pierwsza dama była tylko jedna"
Ten odcinek "Kocham Cię, Polsko!" zaskoczył widzów. W komentararzach się dzieje