Za nami pierwszy odcinek nowego, ósmego sezonu "Love Island". Nie obyło się bez wpadki, bo emisję długo oczekiwanej przez widzów serii przesunięto aż o godzinę. Program wyjątkowo wystartował o 22:00. Co zobaczyliśmy w premierowym odcinku? Działo się! Produkcja już po kilkudziesięciu minutach mocno podpadła widzom, o czym najlepiej świadczą komentarze, które pojawiły się w social mediach. Nikt nie spodziewał się, że już w pierwszym odcinku dojdzie do eliminacji.
Karolina Gilon na "Love Island" wróciła jako brunetka gotowa na rozpalanie emocji wśród uczestników. Pod tym względem nie zawiodła już w pierwszym odcinku, bo sporo się działo. Kto tym razem trafił na wyspę? Lori, Karolina, Weronika i dwie Anie pojawiły się w willi jako pierwsze. Dziewczyny mogły stworzyć parę z Adamem, Arminem, Bartkiem, Arkiem i Mateuszem. Już na początku zmieniono zasady programu. Tym razem dziewczyny hurtowo stanęły przy pierwszym uczestniku. Kiedy pojawiali się przed nimi kolejni panowie, mogły zostać przy pierwotnym wyborze lub przejść do kolejnego kandydata. "Propsujesz czy rotujesz?" - dopytywała prowadząca. Tak doszło do pierwszego sparowania. Jak się później okazało, na tym nie koniec emocji.
Już w pierwszym odcinku uczestnicy musieli wskazać parę, która ma najmniejsze szanse na stworzenie relacji. "Wszyscy wyglądacie rozkosznie, ale ta sielanka za chwilę się skończy. Wprawdzie od pierwszego parowania nie minęło wiele czasu, ale zapewne zdążyliście już wstępnie oszacować potencjały poszczególnych par. Waszym zadaniem jest wskazanie pary, o której widzicie najmniejsze szanse na stworzenie relacji" - powiedziała Karolina Gilon w kręgu ognia. Oburzenia widzów na taką zagrywkę ze strony produkcji nie było końca.
Lipa te nowe zasady, nawet nie daliście się poznać tym ludziom.
Traktujecie tych uczestników jak jakieś zabawki. Każecie się im całować po kilku godzinach znajomości, co już jest przesadą, a później ich wyrzucacie.
Trudno mówić o dopasowaniu po kilku minutach znajomości - czytamy w komentarzach.
Na prośbę Karoliny widzowie wskazali Anię i Mateusza. Jak się okazało, na tym nie koniec. "Jedno z was opuści wyspę miłości jeszcze dziś. Decyzja, kto, należy do was" - oświadczyła Karolina. Para zdecydowała, że to Ania opuści willę. Widzowie od razu zaczęli krytykować Mateusza i zasugerowali, że sam powinien zaoferować odejście z programu i uratować koleżankę. Pojawiły się także głosy w obronie uczestnika. "Tak myślałam, że Anka nie odpadnie, ale co to za naskakiwanie na Mateusza? Każdy chce tam zostać, a nie odchodzić po jednym dniu", "Czemu na niego najeżdżają, że mógł zachować się 'jak mężczyzna', przecież ona podjęła taką decyzję" - czytamy w komentarzach widzów. Jak się okazuje, już w zwiastunie kolejnego odcinka pokazano, że Ania wkrótce zostanie przywrócona. Mało tego, do programu wejdzie były partner jednej z uczestniczek. Będziecie oglądać?
Zagrał w kultowej scenie w "Misiu". Tak dziś wygląda filmowy Robuś
Ekspertki o występie Szemplińskiej na Eurowizji. "Rasowa wokalistka na jarmarku eurowizyjnych straganów"
Eurowizja 2026. Polska w finale? Już wszystko jasne
Eurowizja usłyszała jej głos, ale twarzy wciąż nie pokazuje. Za tym wyborem stoi osobisty dramat
Donald Trump zwyzywał dziennikarkę. Podczas wywiadu padły skandaliczne słowa
Była gwiazdą "Cześć Tereska" i miała szansę na międzynarodową karierę. Jej życie potoczyło się dramatycznie
Eurowizja 2026. Burza po występie Szemplińskiej. W komentarzach się dzieje
Pokaz mody Schreiber w Sejmie. Stylistka złapała się za głowę
Wykryła nowotwór po materiale w "Dzień dobry TVN". "Nie miałam dolegliwości. Miałam wrażenie, że to pomyłka"