W nocy z 14 na 15 lipca na ulicach Krakowa doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Kierowca - syn Sylwii Peretti - prowadził samochód po spożyciu alkoholu. Prokuratura potwierdziła, że miał we krwi 2,3 promila alkoholu i jechał z prędkością znacznie przekraczającą dozwoloną w tamtym miejscu. Stracił panowanie nad rozpędzonym pojazdem, który po dachowaniu zatrzymał się dopiero przy bulwarze nad Wisłą, nieopodal mostu Dębnickiego. W wypadku życie straciło czterech młodych mężczyzn. Teraz ich rodziny mogą ubiegać się o odszkodowanie.
Zgodnie z prawem zadośćuczynienie za śmierć członka rodziny, zmarłego w wypadku komunikacyjnym, przysługuje z OC sprawcy zdarzenia. Za każdym razem wysokość takiego odszkodowania jest jednak ustalana indywidualnie - zdarza się, że jeden z braci zmarłego dostanie wyższe odszkodowanie niż drugi.
W przypadku każdej takiej sytuacji rodziny zmarłych mogą dochodzić swoich praw, udowadniając, że z dzieckiem łączyła je szczególna więź, wykazując, że w najbliższych latach jego życia spodziewali się różnorakich korzyści. Dodatkowo kierowcy, jak twierdzi jeden z ekspertów, zapytanych przez "Fakt", dotyczy "prowadzenie pod wpływem alkoholu oraz świadomie narażanie życia i zdrowia pasażerów". W przypadku tego konkretnego wypadku są też jednak czynniki, które działają na niekorzyść rodzin. Tabloid rozmawiał z ekspertem od ubezpieczeń komunikacyjnych.
Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że przy ustalaniu tych kwot jest brane pod uwagę to, czy poszkodowani pasażerowie nie przyczynili się do wypadku. Np. jeśli pasażerowie wiedzieli, że wsiadają do samochodu, którym kieruje nietrzeźwy kierowca lub nie zapięli pasów bezpieczeństwa, te okoliczności spowodują obniżenie należnych kwot, w skrajnych przypadkach nawet o 70-80 proc. - mówi "Faktowi" Tomasz Zawidzki z firmy Auxilla.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!