"Rolnicy. Podlasie". Majówka u Gienka skończyła się... aresztem

Gienek z "Rolnicy. Podlasie" nie ma dobrych wspomnień związanych z majówką. Dwa lata temu na jego posiadłość wkroczyła policja.

"Rolnicy. Podlasie" to najchętniej oglądany program telewizji Fokus TV. Wiejskie show pokazuje, jak wygląda codzienność na podlaskiej wsi. Do ulubionych bohaterów formatu należą Gieniek i Andrzej, którzy wspólnie mieszkają w Plutyczach. Ojciec i syn zachęceni popularnością zdobytą w telewizji zaczęli nawet rozwijać kanał na YouTubie, który cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Media dotarły ostatnio do zdarzenia sprzed dwóch lat, kiedy to majówka Gienka skończyła się... aresztem.

"Rolnicy. Podlasie". Majówka u Gienka skończyła się... aresztem

Jak podaje Kurier Poranny, 1 maja 2021 roku na prywatną posesję Gienka i Andrzeja w Plutyczach przyjechała policja. Sytuację nagrali mieszkańcy miejscowości, którzy w tym czasie gościli u bohaterów "Rolnicy. Podlasie". Na filmie widać, jak policjanci powalają na ziemię Gienka, a następnie skuwają go, żeby zabrać na komisariat do Bielska Podlaskiego. Podejmowana przez policjantów interwencja związana była ze zgłoszeniem, które dotyczyło gromadzenia się dużej liczby osób na posiadłości. Rolnikowi postawiono zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej policjanta oraz znieważenie funkcjonariusza.

 

"Rolnicy. Podlasie". Uczestnik znęcał się nad psem

Gienek to nie jedyny bohater programu "Rolnicy. Podlasie" mający problemy z prawem. W ostatnim czasie decyzją Sądu Okręgowego w Białymstoku inny uczestnik show został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu i cztery tys. zł kary. Co więcej, sąd oddalił apelację mężczyzny, utrzymując wyrok pierwszej instancji. Jak czytamy w PAP, orzeczenie jest prawomocne. Wyrok dotyczył znęcania się nad wycieńczonym psem w typie owczarka niemieckiego. Fatalny stan zwierzęcia zauważyła lekarka, która niedaleko posesji skazanego prowadzi przychodnię. Skazany 39-latek mieszka w okolicach Łap i hoduje krowy. "Twierdzenie oskarżonego, jakoby pies w chwili jego wydania był w dobrym stanie, stanowi jedynie dalece nieudolną linię obrony niemającą potwierdzenia w zdarzeniach faktycznie zaistniałych" - podkreślał sędzia Orłowski.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.