"Ślub od pierwszego wejrzenia". Afera z udziałem Martyny. Poszło o zdjęcie wymiotującego dziecka. Wściekła się

Martyna, uczestniczka trzeciej edycji "Ślubu od pierwszego wejrzenia", kilka miesięcy temu została mamą. Influencerka chętnie dzieli się z fanami zdjęciami malucha, ale pewne ujęcie zostało mocno skrytykowane przez internautów. Martyna ostro odpowiedziała.

Martyna Końca popularność zyskała dzięki udziałowi w trzeciej edycji "Ślubu od pierwszego wejrzenia". Jej małżeństwo z Przemkiem niemal od samego początku było jednym, wielkim nieporozumieniem. Studentka pielęgniarstwa miłość znalazła kilka lat po rozwodzie z programowym mężem. Teraz Martyna spełnia się w roli matki - we wrześniu na świat przeszedł jej syn, Franek.

Zobacz wideo "Ślub od pierwszego wejrzenia". Wydawało się, że te pary przetrwają

"Ślub od pierwszego wejrzenia". Martyna opublikowała kontrowersyjne zdjęcie dziecka, fani są zniesmaczeni. Odpowiedziała

Końca zgromadziła na Instagramie spore grono obserwatorów. Za pośrednictwem mediów społecznościowych chętnie pokazuje, jak spełnia się w roli matki. Jakiś czas temu Martyna zdecydowała się na opublikowanie dosyć kontrowersyjnego kadru. Bohaterem fotografii był jej syn, który chwilę wcześniej zwymiotował. Pokazywanie tak intymnych szczegółów z życia malucha nie spodobało się fanom "Ślubu od pierwszego wejrzenia" zgromadzonym na facebookowej grupie. Pojawiło się tam sporo komentarzy krytykujących zachowanie byłej żony Przemka.

Czy ja dobrze rozumiem, że pani Martyna, która nie pokazuje twarzy dziecka w internecie, aby, domyślam się, chronić jego prywatność itp., wstawia zdjęcie tego samego dziecka po zwymiotowaniu?
Wstawienie dziecka, które zwymiotowało, było mega niesmaczne.
Takich zdjęć się nie wstawia, skoro chce się chronić dziecka prywatność.

Martyna szybko usunęła kontrowersyjne zdjęcie Frania i odpowiedziała na zarzuty. Zdaniem młodej mamy, członkowie grupy obrazili jej dziecko. Dodała też, że na media społecznościowe będzie wrzucała, co chce, a swoje instagramowe konto zmieniła na prywatne.

A rzekoma grupa "fanów" (nie będę jej tu promować) już dawno powinna zmienić nazwę na "antyfanów" albo "dop***dalaczy do wszystkiego".

Zgadzacie się z Martyną?

Więcej o: