"Czary-mary, twoja stara to twój stary" i wściekła Anita Werner na wizji to dopiero początek. Wpadek w telewizji nie brakuje

Telewizja na żywo rządzi się swoimi prawami i nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. Mogli się o tym przekonać widzowie, którzy byli świadkami często komicznych, ale i niebezpiecznych wpadek na ekranie. Niektóre z nich przeszły do historii.

Więcej na temat programów telewizyjnych znajdziecie na stronie głównej Gazeta.pl

W telewizji na żywo nie wszystko da się przewidzieć. Od czasu do czasu dochodzi do niecodziennych sytuacji, którymi świadkami są widzowie. Innym razem kompromitujące nagranie ze studia trafia do sieci i staje się hitem Internetu. Tak było z tymi wpadkami. Niektóre przysporzyły nam śmiechu, inne ciarek żenady.

Zobacz wideo Tego nie da się 'odzobaczyć', czyli wpadki telewizyjne, które zapamiętamy na długo

Kamil Durczok i jego "upier**lony stół"

Jedną z najsłynniejszych wpadek zaliczył Kamil Durczok, który w studiu "Faktów" TVN pozwolił sobie na wybuch złości przed planowanym wejściem na żywo. Nie wiedział, że kamery były włączone, a nagranie obiegło sieć. Przedstawia ono rozmowę dziennikarza, który zwraca się przez słuchawkę do współpracownika. Wideo uczyniło z Rurka niemal legendę.

Rurku, kto odpowiada za to, jak tu wygląda w tym studiu? Nie wkur**aj mnie, dobrze? Od dwóch dni jest tak upier**lony stół tutaj, że tylko dlatego, że zlikwidowaliśmy ten je**ny przerywnik, który jedzie z góry, to jeszcze się to uchowało i ludzie tego nie widzą. Żeby ktoś ruszył du*sko i to wyczyścił - powiedział Kamil Durczok.

Po chwili ciszy dodał:

A jak tu będzie g*wno leżało, to je też pokażesz, czy będziesz protestował? Rurku, to nie jest "coś wymyślić", dobra? Trzeba po prostu powiedzieć Wolanowi, że ma załatwić tak, żeby tu ku*wa się ktoś pojawił i to wyczyścił (...) Uje**ny farbą, czy nie wiem czym, kurde.

Co ciekawe, kiedy już nagranie obiegło sieć, w jednym z późniejszych wydań "Faktów" Durczok dodał na koniec, że jutrzejsze wydanie odbędzie się, jak zwykle, przy "czyściuteńkim stole, prawie jak codziennie".

 

"Pytanie na śniadanie" i gwóźdź w ręce

Do tej wpadki doszło kilka lat temu w "Pytaniu na śniadanie". Marzena Rogalska i Tomasz Kammel prowadzili jeden z odcinków, w którym wziął udział iluzjonista Pan Ząbek. Prowadząca poprosiła, by zanim przejdą do rozmowy, "uwiódł ich jakąś sztuczką". Kammel dodał żartobliwie: "Weź się za nas". Pan Ząbek ochoczo przystąpił do pokazu, który nazwał rosyjską ruletką.

Przeżyjemy? - zapytał Tomasz Kammel.
Mam nadzieję - odparł showman.

W każdej z czterech toreb była ukryta mała deseczka, a w jednej z nich - taka sama, tylko że z gwoździem. Marzena Rogalska sprawdziła, czy jest ostry. Był. Ale już za chwilę przyszło jej przekonać się o tym na własnej skórze. Po zgnieceniu torby rozległ się głośny krzyk. Iluzjonista dopiero po chwili zreflektował się, co się stało.

Ku*wa, przepraszam. Przebiłem jej rękę - powiedział Pan Ząbek.

Po chwili zszedł z poszkodowaną ze stanowiska, a reżyserka wypuściła na ekrany inny materiał. Wśród internautów trwała zażarta dyskusja, czy sztuczka rzeczywiście się nie udała, czy był to fake. Straszne, ale niektórych bawi do dziś.

 

Donald Tusk na prezydenta USA

Twórcą kolejnej głośnej wpadki jest Krzysztof Ziemiec, który przez wiele lat prowadził główne wydania "Wiadomości" TVP. Podczas jednego z programów zapowiadał zamieszanie wokół wyborów w USA. Ku zaskoczeniu widzów, wśród kandydatów na prezydenta pojawił się polski polityk.

Agencje ratingowe - ich opinie wyznaczały zazwyczaj istniejącą rzeczywistość i warunki inwestycyjne. Tym razem Moody’s przestrzega przed wyborem Donalda Tuska na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Na sześć tygodni przed wyborami agencja jednoznacznie wypowiedziała się po stronie Hillary Clinton - powiedział Krzysztof Ziemiec w programie na żywo.

Ten fragment "Wiadomości" również stał się hitem internetu. Tym bardziej, że przed puszczeniem reportażu dziennikarz nie zorientował się, że coś jest nie tak. Oczywiście chodziło o Donalda Trumpa.

 

Anita Werner i "proszę pana"

Do historii przeszła także rozmowa z 2009 roku przeprowadzona w TVN24. Podczas programu Anita Werner rozmawiała na wizji z ówczesnym prezydentem Sopotu Jackiem Karnowskim o zarzutach pod jego adresem i politycznych relacjach z Platformą Obywatelską. Podczas wywiadu, mimo poprawek ze strony prowadzącej, gość z uporem zwracał się do niej "proszę pana". W końcu przed kolejnym pytaniem dziennikarka nie wytrzymała.

To zanim o referendum i o mieszkańcach, mam panie prezydencie ogromną prośbę. Czy mógłby pan do mnie mówić per pani, a nie per pan? Bo nie wiem czy wytrzymam do końca magazynu - powiedziała w rozmowie na żywo.

Po tej prośbie prezydent zreflektował się, przeprosił i wyjaśnił, że mu głupio, bo mówił cały czas do kamery, nie widząc redaktorki.

 

"Mali światowcy" i magiczne zaklęcie

Kilka lat temu w TVP emitowany był program z udziałem dzieci "Mali światowcy". W nagraniach brały udział dzieci, których rodzice są obcokrajowcami mieszkającymi w Polsce. Podczas jednego z odcinków prowadzący próbował z pomocą małych bohaterów zrobić chemiczny eksperyment przy pomocy plastikowej butelki. Mimo wysiłków, nie udało się. Prezenter postanowił uratować sytuację i zapowiedział, że "zrobią czary-mary". Zapytał, kto umie czarować. Zgłosił się Andy. Poproszony o zaklęcie chłopiec powiedział:

Czary-mary, twoja stara to twój stary.

Prowadzący próbował zachować powagę i po chwili odparł:

Coś widzę, że nie zadziałało.
 

Więcej telewizyjnych wpadek zobaczycie m.in. w naszym wideo na górze strony.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.