Hejt bije w Margaretę "am am", a ja pytam czemu burza nie dotyczy Darka? "Nie mów do mnie po czarnemu" to dopiero początek

Polskie telewizory szturmem zdobył kolejny hit TTV - "Kochaj albo wróć". Z rosnącym przerażeniem obserwowałam, jak coraz to większe rzesze znajomych wsiąkały w ten "dokument" (reality-show?), a komentować zaczęli go wszyscy - od poważnych autorytetów po ulubionych podcasterów. Z obowiązku zawodowego musiałam powiedzieć sobie - sprawdzam! Załamałam się, ale nie tym, co wszyscy
Darek, Taffy i Maciek
Kadry z programu 'Kochaj albo rzuć'/ TTV

Aż nie mogę uwierzyć, że z czołówek wszystkich portali nie schodzą barwna Maragareta i jej tunezyjski chłopak Mohamed, a mało kto porusza wątki, przez które ja nie mogę spać! Oczywiście, że Margareta i Mohamed są świetnym wątkiem zarówno komediowym - ze względu na swój wymyślony język składający się z monosylab typu "amam, bebe", który idealnie nadaje się na memy, jak i tragicznym przez niezrozumienie, brak zaufania i niemal bezkrytycznego uczucia starszej pielęgniarki z Łodzi do 26-letniego Tunezyjczyka. Margareta stała się workiem do bicia dla wielu internautów, którzy wytykają jej naiwność, bo wierzy, że młody mężczyzna kocha ją szczerze, a nie dla wizy. Ludzie brutalnie wytykają jej też nazbyt "młodzieżowy" styl i krytykują wygląd.

Margareta i Mohamed szokują? Problem jest zupełnie gdzie indziej

Zobacz wideo Blanka o kobietach w show-biznesie

Mnie jednak od pierwszego odcinka oburza inna para. Moim zdaniem najgorsze, najobrzydliwsze i najbardziej godne potępienia zachowanie prezentuje Darek, mąż Becky. Już od pierwszego odcinka daje do pieca tekstami, których nie powstydziłby się Wojciech Cejrowski (przypomnijmy - w swoim programie podróżnik mówił między innymi o rdzennym mieszkańcu Ameryki Południowej, że "ten człowiek śmierdzi, bo się nie myje, a jego kultura jest na poziomie epoki kamienia łupanego", a o Afryce, że "doskonałym sposobem naprawy tego zła byłoby przywrócenie dyktatury białego człowieka").

"Ty nie gadaj mi tutaj po czarnemu" pada już w pierwszym odcinku z ust Darka, a to tylko wstęp do jego szerokiej palety mniej i bardziej wysublimowanych rasistowskich wstawek. Cytując Szymona Żurawskiego z podcastu "Chłop i baba" - "Czy on nie wie, że to się nagrywa?". Otóż jest znacznie gorzej - wie i nadal uważa, że to dobry pomysł mówić takie rzeczy. To, co on do niej mówi, gdy faktycznie nie ma kamery obok?

Darek bez krępacji opowiada do kamery np. anegdotę o tym, jak "kupił" ją od rodziny za kozę i piwo dla szamana. A w ogóle, to 'potrzebował' tylko mieć partnerkę na wesele i w tym celu sobie ją 'zakreślił ordynarnym kółkiem' na zdjęciu. Dodaje nonszalancko: "tam biały płaci za wszystko". Anegdota o rodzicach w sam raz, żeby koledzy i koleżanki ze szkoły ich córki sobie zobaczyli w telewizji i wytykali dziecko palcami, bo "tata kupił mamę".

Darek nieustająco umniejsza Becky, traktuje na zmianę albo jak kretynkę, albo jak dziecko, mimo że de facto powinien składać ręce do nieba, że taka piękna i mądra kobieta pojawiła się w jego życiu. Zamiast tego wyśmiewa jej gotowanie, korzenie, przyzwyczajenia, problemy z adaptacją, w której zamiast jej pomóc - przeszkadza, izolując od zewnętrznego świata tak bardzo, jak to możliwe. Zniechęca do prowadzenia auta, demonizuje samodzielne podróże autobusem. Czyżby tak było łatwiej ją zatrzymać przy sobie? Jego zachowanie to typowa przemoc psychiczna. Wydaje się, że nieprzypadkowo "wybrał" też na partnerkę życiową kobietę o 30 lat młodszą. Jej uzależnienie od niego w niemal każdej dziedzinie - od finansów, przez transport, po język w obcym kraju sprawia, że trudno jej wyrwać się do większej samodzielności, choć trzeba oddać, że próbuje z całych sił i wygląda na to, że program zastał ich akurat w momencie przełomowym, gdy Becky walczy o polski paszport i samodzielność.

Podobną strategię izolacji stosuje też Maciej w stosunku do Taffy. Uczestnik traktuje przy tym partnerkę jak dziecko. Przypomnijmy, że dziewczyna na rzecz polskiej wsi porzuciła wielkie chińskie miasto. Podczas wizyty w Warszawie, gdzie szukają mieszkania, Taffy czuje się bardziej swojo niż jej mąż. Mimo to on kompletnie jej nie słucha, a w razie nawet drobnego kłopotu dzwoni do mamy, która zasadniczo zarządza całą rodziną (łącznie z obecnym i przyszłym życiem Macieja i Taffy, wybijając im np. z głowy wyjazd do Azji i polecając znalezienie pracy w stolicy Polski). I Maciej natychmiast przestaje słuchać argumentów żony, która tęskni za swoim krajem, rodziną i słabo zna polski. Mama mówi tak, musi być tak. Paradoksalnie - to matka Macieja ma więcej cierpliwości i zrozumienia dla Taffy, przynajmniej na swój sposób, niż jej mąż. Nie wróżę im raczej dożywotniej relacji.

Po każdym odcinku "Kochaj albo wróć" w sieci wyśmiewają się z Polek, które nieco naiwnie lokują swoje uczucia (a często i spore finanse) w egzotycznych facetach. Warto zwrócić jednak uwagę na inną stronę programu. Zwłaszcza oglądającym panom polecam przejrzeć się jak w lustrze we wspomnianych bohaterach - może się bowiem okazać, że reprezentują sobą wiele cech prowadzących do tzw. "epidemii samotności". A nie każdy znajdzie egzotyczną damę w opresji skłonną do zakładania rodziny na polskim poletku.

Potrzebujesz pomocy?

Jeśli potrzebujesz rozmowy z psychologiem, możesz zwrócić się do Całodobowego Centrum Wsparcia pod numerem 800 70 2222. Pod telefonem, mailem i czatem dyżurują psycholodzy Fundacji ITAKA udzielający porad i kierujący dzwoniące osoby do odpowiedniej placówki pomocowej w ich regionie. Z Centrum skontaktować mogą się także bliscy osób, które wymagają pomocy. Specjaliści doradzą, co zrobić, żeby skłonić naszego bliskiego do kontaktu ze specjalistą.

Więcej o: