Wszyscy psioczą na szkolne plany lekcji, a one idą pod prąd. Gwiazdy zabrały głos

Nowy rok szkolny oficjalnie się rozpoczął. Jak za każdym razem, poruszenie pośród uczników i ich rodziców wywołują plany lekcji. Jak oceniają je gwiazdy oraz ich dzieci? Zapytaliśmy o to Agnieszkę Hyży i Małgorzatę Tomaszewską.
Agnieszka Hyży, Małgorzata Tomaszewska
Fot. KAPiF, Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

1 września rozpoczęliśmy nowy rok szkolny. Do nauki powróciły również dzieci gwiazdy - w tym m.in. pociechy Agnieszki Hyży i Małgorzaty Tomaszewskiej. Przy okazji każdego rozpoczęcia roku w sieci poruszenie wywołują plany lekcji uczniów. Jak sytuacja wygląda w przypadku wspomnianych dziennikarek? Plotek postanowił się z nim skontaktować. 

Zobacz wideo Tomaszewska widzi potrzebę zmian w polskiej szkole? Zwróciła uwagę na istotny problem

Agnieszka Hyży nie narzeka na plan lekcji córki. "Mamy takie doświadczenia za sobą"

Przypomnijmy, że prowadząca "halo tu polsat" ma nastoletnią córkę Martę oraz urodzonego w 2021 roku syna Leona. Wraz z mężem Grzegorzem Hyżym wychowuje również jego synów z poprzedniego związku - bliźniaków Wiktora i Aleksandra. Choć mały Leon nie rozpoczął jeszcze nauki w szkole, Hyży podzieliła się z nami odczuciami na temat planu lekcji jej starszej córki. - Jeżeli chodzi o plan lekcji mojej córki, to akurat nie mamy powodów do narzekania. Jest w szkole, w której godziny są stałe, dzieci zaczynają lekcje codziennie o 9:00 i uważam, że szczególnie w przypadku nastolatków jest to bardzo dobre rozwiązanie - powiedziała nam dziennikarka.

- Od dawna mówi się przecież o tym, że ich zegar biologiczny funkcjonuje inaczej niż u dorosłych. Później zasypiają, później wydziela się melatonina i ich mózg po prostu później jest gotowy do pełnego działania. Trudno więc dziwić się młodym ludziom, którzy muszą zaczynać lekcje o 7:00 i są niezadowoleni. Niestety wiemy też, że często wynika to po prostu z przepełnienia szkół i sami mamy takie doświadczenia za sobą - dodała Hyży, poruszając powszechny obecnie problem w polskich szkołach: większej liczby dzieci w placówkach w stosunku do dostępności sal oraz braków kadrowych. Dziennikarka ma przy tym porównanie, ponieważ jej pociechy chodzą zarówno do szkoły publicznej, jak i prywatnej.

Bardzo doceniam też stały plan lekcji. To ogromne ułatwienie dla całej rodziny, bo można normalnie zaplanować tydzień, zajęcia dodatkowe, naukę, odpoczynek czy zwyczajnie czas razem. A dla dziecka taka przewidywalność i rutyna też są ważne, bo dają poczucie bezpieczeństwa

- wyjaśniła nam dalej prezenterka, zwracając uwagę na zalety szkoły oraz mówiąc o planach na nadchodzący rok. - U nas zaczyna się teraz przygoda z siódmą i ósmą klasą, więc przed nami sporo ważnych decyzji. Dochodzą też nowe przedmioty, więc pewnie będzie to rok pełen niespodzianek. Staram się jednak pamiętać, żeby nie przeciążać dzieci presją. To nadal nie jest moment, w którym muszą wiedzieć, co będą robić przez całe życie. Dla mnie ważniejsze jest, żeby miały przestrzeń na rozwój, ale też świadomość, że zawsze mają do kogo przyjść ze swoimi troskami, problemami czy wątpliwościami - skomentowała Agnieszka Hyży. - Plan lekcji jest ważny, ale chyba jeszcze ważniejsze jest to, żeby poza szkołą zostało im trochę czasu na zwyczajne bycie młodym człowiekiem - podsumowała w rozmowie z Plotkiem. 

Małgorzata Tomaszewska również ceni plan lekcji jej syna. Zwróciła uwagę na jeden aspekt

Gwiazda TVN wychowuje obecnie dwójkę dzieci - dziewięcioletniego Enzo oraz dwuletnią Laurę. Tomaszewska opowiedziała nam, że także nie może narzekać na plan swojego syna, który chodzi do szkoły publicznej. - Jesteśmy zadowoleni z planu lekcji. Nie mamy popołudniowych "zmian", a słyszałam, że w niektórych szkołach są. Myślałam jedynie, że w trzeciej klasie będzie więcej godzin lekcyjnych, a jest porównywalnie do klasy drugiej - skomentowała dla Plotka.

Dziennikarka wyznała jednak, że jedyną zmianą, która mogłaby zajść, jest kwestia wychowania fizycznego. - Jeśli chodzi o modyfikację planu, chciałabym, żeby lekcje wychowania fizycznego były wpisywane oddzielnie, a nie były częścią przedmiotu edukacja wczesnoszkolna. Mam wrażenie, że WF jest traktowany nieco po macoszemu, a to ważny przedmiot dla rozwoju dziecka. Tu wiele zależy od nauczyciela prowadzącego, ale akurat my trafiliśmy świetnie - powiedziała nam Tomaszewska.

Więcej o: