Jennifer Lopez, podobnie jak dziesiątki innych gwiazd pojawiła się na początku lipca w Londynie, gdzie wybrała się poobserwować tenisowe rozgrywki podczas Wimbledonu. Na tę wyjątkową okazję artystka postawiła na beżową kreację ze sporym kapeluszem na głowie. Jak się okazało, to właśnie ten element jej stylizacji wywołał burzę w sieci. Gwiazda została posądzona o złamanie regulaminu turnieju. "Obowiązuje formalny strój - garnitur lub marynarka i krawat itp. Panie proszone są o nienoszenie kapeluszy, ponieważ mogą one zasłaniać widok osobom siedzącym za nimi" - można przeczytać na oficjalnej stronie Wimbledonu. Teraz o możliwe faux-pas Lopez zapytaliśmy stylistkę Ewę Rubasińską-Ianiro.
- Jennifer Lopez po raz kolejny udowodniła, że doskonale rozumie siłę modowego spektaklu dotyczącego gwiazdorskiego wizerunku. Jej utrzymana w odcieniach piaskowego beżu stylizacja była pokazem świadomie zbudowanego "monochromatic dressing", jednak prawdziwą gwiazdą okazał się imponujący a'la "plażowy" kapelusz z szerokim rondem. Ten wielki kapelusz miał dwa zadania, po pierwsze optycznie uratować jej sylwetkę w tej sukience, bo była dosyć masywna, a po drugie "uratować" liczbę kliknięć i komentarzy. I dobrze sobie poradził z obydwoma - wyjaśniła nam na starcie ekspertka, odnosząc się dalej do podniesionej przez media zasady dotyczącej nakryć głosy i ograniczania widoczności.
Jennifer po głośnym wejściu i serii zdjęć potem szybko zdjęła kapelusz, pokazując, że jednak potrafi oddzielić modowy manifest od zasad protokołu. Dlatego mam pewność, że ten kapelusz był czymś więcej niż tylko ochroną przed londyńskim słońcem
- skomentowała dalej Rubasińska-Ianiro. - To świadomy trik stylizacyjny, pomysłowy element efektownego wejścia, który później zniknął, gdy spełnił już swoją rolę - dodała znawczyni, oceniając także całą stylizację J.Lo. - Sama sukienka, choć niezwykle elegancka, miała dość prostą konstrukcję, z zbyt mało zarysowaną talią, przez co sylwetka Jennifer momentami wydawała się nieco cięższa i bardziej monumentalna. Spektakularny kapelusz skutecznie odciągał od tego uwagę, wprowadzając do stylizacji ruch, powietrze i hollywoodzką dramaturgię. To właśnie takie detale odróżniają zwykłe ubieranie się od świadomego budowania modowej narracji. I być może dlatego największą historią tego dnia był kapelusz, który najpierw przyciągnął wszystkie obiektywy, a chwilę później dyskretnie zniknął - wyjaśniła nam stylistka.
- Ewentualne konsekwencje nie dotyczą jednak kary, lecz wykazania się brakiem odpowiednich manier. Gości do prestiżowej Royal Box zaprasza All England Lawn Tennis and Croquet Club, który przywiązuje ogromną wagę do przestrzegania protokołu. Jednorazowe uchybienie, zwłaszcza szybko skorygowane, nie zamyka drzwi do kolejnych zaproszeń - skomentowała dalej Rubasińska-Ianiro, odnosząc się bezpośrednio o wspominanych zasad podczas Wimbledonu.
- Gdyby jednak podobne sytuacje powtarzały się lub gość ignorował wskazówki organizatorów, mogłoby to wpłynąć na decyzje dotyczące przyszłych zaproszeń - dodała ekspertka, objaśniając też, jak wyglądało to w przypadku gwiazdy. - Wydaje się jednak, że warto było wyłamać się w ten sposób bo media na całym świecie pokazały Jennifer a jej chodzi o widoczność zupełnie inaczej niż w Anglii, gdzie chodzi o dyskrecje i elegancję. Różnica pomiędzy amerykańskim sposobem bycia, a europejskim jest tu jak najbardziej widoczna - podsumowała stylistka w rozmowie z Plotkiem.
Siostra zakonna oburzona wpisem Chorosińskiej. "Pani Dominiko, jak można?"
Kwaśniewska zdradziła, jak mówi do niej mąż. "Musicie to wyciąć"
Dla żartu wepchnął głowę Mandaryny do wody. "Przemoc nie jest śmieszna". Psycholożka reaguje
Pomoc ma swoją cenę? O niewygodnych kulisach programów wolimy milczeć
Daniel Martyniuk nie chce pracować w zawodzie. Ujawnił, jaką kwotę daje mu mama
Mieli żyć razem długo i szczęśliwie, a prześcigali się w najszybszych rozwodach. Rekord to dwa dni
Trump nazwał dziennikarkę CNN "głupią". Kaitlan Collins pokazała mocne nagranie
Woźniak była w szoku. Pokazała, co zastała w przymierzalni. "Przesadzam?"
Kuna starła się z widzami w komentarzach. Teraz się tłumaczy. "Parę osób powinno sobie potłuc..."