Zapewne nie ma nic dziwnego w tym, że wszyscy znani oraz lubiani chcą wykorzystać swoje "pięć minut" sławy i pragną monetyzować popularność na wszelkie możliwe sposoby. Z tego wynika chęć zakładania kolejnych firm i biznesów - restauracji, hoteli, sklepów z ubraniami (ale nie tylko), ale także sprzedawania produktów sygnowanych własnym imieniem. Całkiem sporo polskich gwiazd przekonało się, że nie zawsze jest to przepis na sukces i łatwo splajtować. Sprawdziłam, które gwiazdy miały kiepskie pomysły na biznes i czym się zajmowały. I dlaczego warto nie iść ich drogą.
Być może nie każdy pamięta, ale Skolim nie był pierwszy ze swoimi parówkami Skolimkami. W 2016 roku Magda Gessler wystartowała ze sprzedażą parówek "Besos". Hasło to jej fani doskonale znają, bo często w ten sposób pozdrawia ich w social mediach. Restauratorka zapewniała, że wraz ze specjalistami osobiście tworzyła swoje parówki i zadbała o ich skład. Było w nich jednak jedynie 85 proc. mięsa, zawierały też liczne przyprawy, w tym lubczyk, który miał nawiązywać do "buziaczkowej" nazwy. Niestety, znana nazwa i nazwisko nie pomogły, a biznes Magdy Gessler przetrwał tylko trzy lata. W 2019 roku parówki zniknęły z rynku.
Jej produkty były zbyt drogie i znudziły się ludziom. Magdzie ten biznes przestał się opłacać i w końcu straciła sponsora. Produkty się nie sprzedawały i się psuły, bo w zasadzie nie różniły się od tańszej konkurencji
- informował wtedy "Fakt". Sama Magda Gessler miała jasne zdanie na temat upadku swojego biznesu i doskonale wiedziała, co odpowiada za jej porażkę. "Parówka była genialna. Ponieważ Polska jest krajem hejtu, została wycofana. To jest kwestia zazdrości zawodowej i pewnych układów, w które nie warto wchodzić. Jednak przemysł mięsny nie jest kobiecy. W związku z tym musiałam się wycofać (...) dlatego, że czułam się zagrożona" - stwierdziła w rozmowie z przeambitni.pl.
Ocena Plotka: 2/10 - nie dziwię się, że pomysł Magdy Gessler okazał się niewypałem na dłuższą metę. W końcu żyjemy w czasach, w których dużo mówi się o zdrowym stylu życia i zdrowym odżywianiu, a parówki nie mają z tym nic wspólnego.
Dziś Marcina Rogacewicza nie trzeba nikomu przedstawiać. Związek z Agnieszką Kaczorowską zapewnił mu rozgłos i dużo pracy. Kiedyś nie było tak kolorowo, zwłaszcza gdy nadeszła pandemia i aktorzy mieli spory problem ze znalezieniem pracy. Marcin Rogacewicz wykazał się jednak pomysłowością i... otworzył własny warzywniak, który nazwał "Warzywniak u aktora". Rogacewicz tłumaczył wtedy, że już od dawna marzył o takim miejscu, a sytuacja na świecie tylko przyspieszyła decyzję o założeniu własnego biznesu.
Co ciekawe, niewielki sklep na warszawskiej Woli początkowo nawet zdobył sympatię mieszkańców dzielnicy, teraz jednak jest już zamknięty. Jak wynika z informacji opublikowanych w Ogólnopolskiej Wyszukiwarce Gospodarczej, firma "U aktora Marcin Rogacewicz" oficjalnie zawiesiła działalność 31 marca 2023 roku. Jednak sklep został zamknięty już wcześniej. Gdy w styczniu 2023 roku jedna z klientek pytała o powody, Rogacewicz odpowiedział krótko "kryzys". On sam za to znów z pełną mocą powrócił do pracy aktorskiej, co zaczął nawet reklamować na swoim firmowym profilu. Wygląda więc na to, że praca na deskach teatralnych i przed kamerami była znacznie bardziej opłacalna niż prowadzenie sklepu.
Ocena Plotka: 7/10 - doceniam pomysł Marcina Rogacewicza, bo bez wątpienia był oryginalny i wyróżniał się na tle pomysłów innych gwiazd. Warzywniak to nie kolejna fancy restauracja. Trochę więc mnie dziwi, że biznes splajtował, zwłaszcza że sama wolałabym kupować w osiedlowym warzywniaku niż w dyskoncie. No ale cóż, prawa rynku bywają bezlitosne, więc ostatecznie biznes Rogacewicza okazał się słabym pomysłem.
Nie tylko Marcin Rogacewicz wie coś o nieudanych biznesach, ale i jego partnerka Agnieszka Kaczorowska również. Być może nie każdy pamięta, że tancerka i aktorka założyła w 2017 roku swoją szkołę tańca w Warszawie. Zrobiła to wraz z byłym mężem, Maciejem Pelą. Szkoła przetrwała jednak tylko trzy lata i po wybuchu pandemii została zamknięta.
Agnieszka Kaczorowska nie ukrywała, co było powodem zamknięcia placówki i biznesowego niewypału. "Byliśmy zbyt młodą firmą, aby zbudować wcześniej zaplecze finansowe, które pozwoliłoby nam przetrwać tak niespodziewane wydarzenie jak pandemia. Stanęłam przed dużym dylematem – inwestować w ten biznes nasze prywatne pieniądze czy odpuścić (...) Mimo tego decyzja nie była taka trudna. Zgodnie z moimi wartościami, gdzie rodzina jest na pierwszym miejscu, wiedziałam że nie mogę ryzykować" - wyjaśniła w instagramowym wpisie.
Ocena Plotka: 1/10 - zupełnie nie dziwię się, że szkoła Agnieszki Kaczorowskiej splajtowała. Myślę, że szkoła tańca w Warszawie to naprawdę trudny biznes i znane nazwisko wcale tu nie pomaga, tym bardziej że wielu znanych tancerzy prowadzi swoje szkoły i robi to z powodzeniem. Gdybym miała wybierać, chętniej zapisałabym się do szkoły tańca Agustina Egurroli niż do Agnieszki Kaczorowskiej. Sorry.
Matcharnia Sandry Kubickiej była jednym z najpopularniejszych miejsc tego typu w Warszawie. Nie da się ukryć, że znane nazwisko pomogło w rozgłosie, ale szybko okazało się, że i... zaszkodziło. Pod lokalem Sandry Kubickiej ustawiały się tłumy chętne, by skosztować drogi napój. Niestety dla Sandry Kubickiej, w sieci sypały się negatywne i pełne jadu recenzje, które zdaniem modelki doprowadziły do upadku jej lokalu.
- Jak szybko dodaliście mi skrzydeł i uniosłam się nad ziemię, tak szybko zostały mi te skrzydła podcięte. Zaledwie w kilka miesięcy ja i moja Matcharnia staliśmy się trendem na TikToku. I to nie tym fajnym, ale takim, który przekroczył niektóre granice i to już nie chodziło o to, czy komuś smakowała moja matcha, tam już były wyśmiewane prace, wyśmiewana byłam ja. Hejterzy wygrali - przyznała w pewnym momencie nagrania, opowiadając o powodach decyzji zamknięcia lokalu.
Wyleciałam z Polski na miesiąc, żeby to przetrawić i na chłodno przemyśleć. I gdy wróciłam, zrozumiałam, że Warszawa jest specyficznym miastem, które rządzi się swoimi prawami. I jednak to jest miasto influencerów, tiktokerów, celebrytów. I troszeczkę zbyt mocno skupiłam się na tej Warszawie - narzekała.
Ocena Plotka: 5/10 - myślę, że faktycznie otwieranie lokalu z samą matchą w centrum Warszawy to kiepski pomysł. Drogi czynsz i konkurencja mogły wykończyć to miejsce szybciej niż internetowi hejterzy. Ja sama piłam matchę Sandry Kubickiej, ale kupiłam ją w zupełnie innym lokalu, bo nie miałam ochoty wybierać się do jej matcharni tylko po jeden kubek napoju.
Łukasz P. zatrzymany przez CBA. Mamy komentarz rzecznika prokuratury ws. męża Sylwii Peretti
Nawroccy w Turcji. Stylistka wzięła pod lupę kreację pierwszej damy. "Nie ma odważnych trendów"
Armagedon w restauracji po wizycie Książula. "Nie jest lekko, to na pewno"
Wpadka w programie Moniki Olejnik. Spójrzcie na pasek na ekranie
Macron popełnił gafę przy żonie prezydenta Turcji? Pierwsza dama prędko zabrała dłoń
Socha zaszalała i po jej długich, blond pasmach nie ma już śladu. Wszyscy będą prosić fryzjerów o tę fryzurę
Sylwia Peretti w nocy wydała kolejne oświadczenie. Wspomniała o zatrzymanym przez CBA mężu
Stylistka nie patyczkowała się, oceniając stylizacje Węgiel i Mgleja. "Równie dobrze moglibyśmy przyjść w kołdrze"
Przetestowałam parówki od Skolima. Jak smakują "Skolimki"? Aż mnie zatkało