Tylko u nas

Gwiazdy reagują na decyzję dot. prohibicji w Warszawie. Żona Wiśniewskiego nie ma złudzeń

Radni z Warszawy podjęli decyzję o zakazie alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych na terenie całego miasta. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy gwiazdy. Co uważają o tej zmianie?
Ewa Minge, Pola Wiśniewska, Kamil Nożyński, Agnieszka Woźniak-Starak
KAPiF

Coraz więcej miast zadecydowało o zakazie sprzedaży alkoholu w godzinach 22-6. W nocy nie kupimy napojów wysokoprocentowych w sklepach i na stacjach benzynowych w: Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, Katowicach czy Bydgoszczy. Teraz do tej listy dołącza stolica. Warszawscy radni zdecydowali się na nocną prohibicję. Za głosowało 57 radnych, dwóch było przeciw. Zakaz będzie obowiązywać od 1 czerwca. Zapytaliśmy gwiazdy, co sądzą o tej sprawie? Pola Wiśniewska i Ewa Minge nie mają wątpliwości, że to dobra decyzja, lecz niewiele to zmieni. Kamil Nożyński zwrócił uwagę na... spryt Polaków. 

Zobacz wideo Wendzikowska dorastała w domu pełnym alkoholu. "Często bierzemy winę na siebie"

Pola Wiśniewska mówi wprost o nocnej prohibicji. Takie zdanie ma Ewa Minge

Zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych wzbudza spore emocje. Jedni uważają, że to słuszne, inni twierdzą, że to ograniczanie wolności obywatela. Co na ten temat sądzi Pola Wiśniewska? Żona Michała Wisniewskiego nie ukrywa, że choć popiera inicjatywę, to niewiele ona zmieni. - Nie piję alkoholu i prywatnie jestem raczej jego przeciwniczką, więc każda inicjatywa ograniczająca jego dostępność wydaje mi się krokiem w dobrą stronę - mówiła w rozmowie z Plotkiem. - Jednocześnie wiem, że same zakazy rzadko rozwiązują problem uzależnień. Ten, kto będzie się chciał napić, zrobi to solidnie do godziny 22. Historia pokazała już wiele razy, że bez edukacji i realnego wsparcia niewiele się zmienia - stwierdziła Pola. 

Ewa Minge uważa, że nie jest to bezpośrednia walka z alkoholizmem. - Doświadczenia wielu miast pokazują, że takie regulacje mogą ograniczać nocne zakłócenia porządku, przemoc i spontaniczne, impulsywne kupowanie alkoholu, szczególnie w godzinach późnowieczornych. Jednocześnie nie rozwiązują one same w sobie problemu uzależnień, który wymaga przede wszystkim działań profilaktycznych i terapeutycznych - podkreśla projektantka w rozmowie z Plotkiem. - W sensie prawnym jest to pewne ograniczenie swobody handlu, ale podobne regulacje funkcjonują w wielu krajach i są uzasadniane ochroną zdrowia publicznego oraz bezpieczeństwa mieszkańców. Kluczowe będzie to, czy przepis będzie egzekwowany rozsądnie i czy zostanie uzupełniony o szersze działania społeczne i edukacyjne - zauważa. 

Minge zwróciła również uwagę na inne kraje, w których ograniczono sprzedaż alkoholu. - Badania prowadzone w różnych krajach europejskich oraz w Stanach Zjednoczonych pokazują, że ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu może prowadzić do spadku liczby nocnych interwencji policji, aktów agresji oraz przestępstw z użyciem przemocy w przestrzeni publicznej - informuje gwiazda. - Efekt ten wynika przede wszystkim z ograniczenia impulsywnego dokupywania alkoholu w późnych godzinach nocnych, które często nasila konflikty i zachowania ryzykowne. Regulacje tego typu nie eliminują oczywiście problemu nadużywania alkoholu, ale mogą stanowić jeden z elementów polityki ograniczającej jego najbardziej szkodliwe skutki społeczne - skwitowała gwiazda. 

Kamil Nożyński mówi o sprycie Polaków. Woźniak-Starak przytacza realia z Krakowa

Kamil Nożyński nie ukrywa, że jest za wolnością wyboru. Dostrzega jednak pozytywy we wprowadzeniu nocnej prohibicji. - Raczej jestem za wolnością wyboru i edukacją społeczeństwa. Jednak w tym wypadku statystyki i fakty nie kłamią. W miastach gdzie wprowadzono takie ograniczenia zauważalnie spadła spadła liczba ludzi na SOR-ach oraz liczba nocnych interwencji policji - podkreślił. - Pytaniem jest, czy pomimo dostępności alkoholu w barach klubach i restauracjach nie spowoduje to rozrostu szarej strefy lub spożycia innych nielegalnych substancji odurzających? Polacy mają silny gen wymykania się z góry narzuconym zakazom, więc myślę, że i ten pobudzi kreatywność ludzi, którzy będą chcieli go obejść - uważa aktor.

Co z kolei o tej zmianie sądzi Agnieszka Woźniak-Starak? Dziennikarka bardzo kibicowała temu pomysłowi. - Nie rozumiem tylko, po co była ta cała awantura parę miesięcy temu, kiedy wprowadzono ten zakaz jako program pilotażowy tylko w dwóch dzielnicach. Można było to załatwić od razu - przekazała nam. Wspomniała o sytuacji w Małopolsce. - To rozwiązanie się sprawdza, np. w Krakowie interwencje policji związane z alkoholem spadły o prawie 70 procent. Nie wiem, czy jest to skuteczny sposób walki z alkoholizmem, ale takie rozwiązanie na pewno wpływa na poprawę bezpieczeństwa w miastach - uzupełniła dziennikarka. A wy co myślicie o tej sprawie? Zachęcamy do głosowania w sondzie

Więcej o: