26 października Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz zakończyli swoją przygodę w "Tańcu z gwiazdami". Ich eliminacja wiązała się ze sporym zamieszaniem. Para nie kryła, że odejście z programu mocno na nią wpłynęło. Krótko potem Kaczorowska i Rogacewicz zrezygnowali z zaplanowanego już udziału w odcinku show kabaretowego "K2. Jedziemy po bandzie". Choć nie pojawili się w studiu, kabareciarze postanowili nie zmieniać tematu odcinka - na kanapie posadzili przy tym manekiny z podobiznami gwiazd. Żarty, które padły z ust artystów miały nie do końca spodobać się jednak widzom. Trudno się z nimi nie zgodzić.
Jak wiadomo, polskie kabarety rządzą się swoimi prawami, o czym Kaczorowska i Rogacewicz najprawdopodobniej wiedzieli, decydując się na udział w programie K2. Formuła tego show przypomina także nieco roast - w którym podczas występów celuje się żartami w konkretną osobę. W "K2. Jedziemy po bandzie" wystąpili już m.in. Ewa Wachowicz, Adam Zdrójkowski oraz Justyna Steczkowska. Odcinek z tancerką i aktorem mógł wyglądać podobnie do innych, jednak formuła z manekinami już na starcie pokazała, iż twórcy show chcieli wbić szpilę parze. Choć początkowe żarty dotyczyły m.in. kariery aktorskiej zarówno Kaczorowskiej, jak i Rogacewicza, z czasem kabareciarze postanowili uderzyć w wygląd aktora (- Co taka piękna młoda kobieta widzi w gościu, który wygląda jak podróbka Wodeckiego - padło ze sceny) oraz wyrywając wypowiedzi pary z kontekstu, poruszyli temat "spraw łóżkowych". Zważając na fakt, iż gwiazdy nie pojawiły się w studiu, odbiór skeczu był dla mnie niezręczny. Już w tym momencie poczułam przysłowiowe "ciarki żenady". Gdy przyszedł czas na część programu, w której artyści zwracają się bezpośrednio do zaproszonych gości - żarty jedynie przybrały na mocy.
Uwagę zwracają przede wszystkim te, w których kabareciarze musieli sami wymyślać odpowiedzi Kaczorowskiej i Rogacewicza, udając, że z nimi rozmawiają. Ciężko było to oglądać. - Widzisz, Marcin, a ty nie chciałeś tu przyjść. No i nie przyszedłeś. Teraz będzie jeszcze fajniej, bo pokażemy wszystkim, że mamy dystans do siebie. Dokładnie jest to dystans dzielący nas od studia - miała "powiedzieć" postać tancerki. Sporo kontrowersji wzbudził także żart z eliminacji pary z "Tańca z gwiazdami". - Pani Agnieszko, chciałam powiedzieć, że zazdroszczę pani sukcesów życiowych - zwróciła się do manekina artystka ze sceny - A tego w niedzielę też? - odpowiedziała jej "Kaczorowska". To właśnie ten aspekt stanowił największy problem kabaretu. Gdyby para faktycznie pojawiła się w studiu, z kabareciarzy padałyby te same żarty, jednak zobaczyłabym reakcję tancerki i aktora - wyglądałoby to wszystko zupełnie inaczej. W takiej sytuacji program przypominał wspominany już roast, podczas którego "roastowane" osoby, nie mają jak się bronić, czy też odbić piłeczki. Kabarety albo się kocha, albo nienawidzi i w przypadku opisywanego epizodu, wciąż nie przekonałam się do tego rodzaju rozrywki.
Mimo iż zdecydowana większość komentarzy pod nagraniami z programu jest dość negatywna, pojawiają się też wpisy internautów, którym podejście do sprawy i żarty kabareciarzy względem pary, się spodobały. Okazało się, że do tego grona należy także starszy brat aktora - Maciej Rogacewicz. Pod jednym z postów w mediach społecznościowych, mężczyzna zamieścił wymowny komentarz. "To świetny ruch. Popieram, bo trzeba być profesjonalnym" - napisał Rogacewicz, nie kryjąc, że w przeciwieństwie do wielu widzów, odcinek kabaretu przypadł mu do gustu. Więcej na ten temat przeczytacie w artykule: "Wrze po żartach kabareciarzy z Kaczorowskiej i Rogacewicza. Nagle odezwał się brat aktora. Ale szpila!".
"Gościa nie obchodzi...". Ekspertka: Hotel Gołębiewski zalicza wpadkę po wpadce po wizycie Książula
Okrzyknęto ją "najpiękniejszą dziewczynką świata". Teraz Blondeau wzięła ślub. Spójrzcie na jej prostą suknię
Jej słowa doprowadziły ojca do łez. Pięcioletnia córka Halejcio zrobiła prawdziwe show na ślubie
Pracował z Muskiem i inwestował w SpaceX. Dziś według "Wprost" jest najbogatszym Polakiem
Michałowski szczerze o odejściu Dowbora z "Dzień dobry TVN". To działo się na korytarzach
Kobiela miał przewidzieć swoją śmierć. Nim zmarł, prosił o jedno
Upał w pokoju za pięć tysięcy zł. Mocna reakcja Korwin Piotrowskiej na filmik Książula
Zborowska była w ciąży, gdy usłyszała diagnozę. Teraz Wrona przerwał milczenie: Wszystko we mnie się gotowało
Żulczyk świadkiem wstrząsającej sceny w rozgrzanym pociągu. "Na naszych oczach zmarł"