Sytuacja w sztabie Karola Nawrockiego może być napięta. Niedawno na jaw wyszło, że kandydat na prezydenta napisał w przeszłości biografię Nikodema Skotarczaka - polskiego gangstera, który był związany z trójmiejską mafią. Zrobił to pod pseudonimem - Tadeusz Batyr. Wiele osób ponownie zaczęło wytykać Nawrockiemu kontakty z półświatkiem. Co na ten temat myśli ekspertka od PR-u Marta Rodzik?
W rozmowie z nami ekspertka od PR-u Marta Rodzik zwróciła uwagę na specyfikę kampanii wyborczych, które rządzą się swoimi prawami. "W wyborach prezydenckich będzie coraz więcej wyciąganych materiałów z dawnych lat oraz potknięć, jakie mieli wcześniej kandydaci. Z tym każdy z nich musi się liczyć. Osoby, które stoją za wizerunkiem pana Nawrockiego czy też innego kandydata, powinny być przygotowane na tzw. kryzys wizerunkowy w mediach" - zauważa. Nietypowa wydaje się zatem reakcja sztabu, który powinien nieco bardziej odnieść się do całej sytuacji. "Do godziny powinno paść oświadczenie ze strony pana Karola Nawrockiego, które wyjaśnia tę zaistniałą sytuację" - tłumaczy Marta Rodzik. Tymczasem na komentarz Nawrockiego trzeba było poczekać nieco dłużej.
Ekspertka zauważa, że problemem niekoniecznie musi być sam pseudonim, ale raczej to, co działo się wokół promocji książki, kiedy Karol Nawrocki jako Tadeusz Batyr chwalił sam siebie. Przypomnijmy, że w jednym z wywiadów, którego udzielał pod pseudonimem (jego twarz była wówczas zasłonięta) twierdził, że powoływał się na "prace badawcze historyka, doktora Karola Nawrockiego". - Tak. To właściwie historyk, który zainspirował mnie do mojej pracy, pierwszy, który zajmował się zagadnieniami przestępczości zorganizowanej w PRL - mówił. Ponadto Nawrocki (pod prawdziwym nazwiskiem) na Facebooku w 2018 roku ogłosił konkurs. Można było wygrać książkę "Spowiedź Nikosia". Nawrocki stwierdził we wpisie, że "Tadeusz Batyr" zgłosił się do niego "po kilka wskazówek dotyczących uwikłań Nikosia".
Jednocześnie Marta Rodzik nie ma wątpliwości, że cała sytuacja będzie miała negatywny wpływ na wizerunek Nawrockiego. "Uważam, że zaistniała sytuacja wpłynie negatywnie na ocenę kandydata w wyborach prezydenckich. I nie wynika to z tego, że miał pseudonim literacki, bo dopuszczane jest w literaturze, by go posiadać. Lecz wynika to z PR-u, jaki (Nawrocki - przyp.red.) tworzył wokół książki" - wyjaśnia. "Chwalenie siebie samego w książce i twierdzenie w mediach społecznościowych, że spotykał się z autorem - to są elementy, które źle wpływają na wizerunek". Sam Nawrocki nie widzi w tym problemu. "Tadeusz Batyr nie miał możliwości odwołać się do żadnych innych badań i źródeł naukowych i tak też się stało. Myślę, że jest to sytuacja naturalna" - mówił w najnowszym wystąpieniu.
Armagedon po występach gwiazd podczas mundialu. Widzowie nie certolą się w komentarzach
Rok temu przyłapali ich na koncercie Coldplay. Wiadomo, jak teraz wygląda ich życie
Nietypowe zachowanie Donalda Trumpa po finale mundialu. Szef FIFA interweniował
Melania Trump na trybunach podczas Mundialu. Jednak to królowa Letizia skradła show
Miało być wielkie widowisko na miarę Super Bowl, a wyszło jak zawsze. Miałam ciary żenady podczas Halftime Show
Lipińska odpaliła się po wecie prezydenta Nawrockiego. Nie wytrzymała, gdy dostała tę wiadomość
Tym zdjęciem posłanka wywołała burzę. Gozdyra: Jak bardzo trzeba nie mieć stylu/empatii
Majkowska odeszła z Ich Troje. Dopiero po latach zdradziła się, co się stało
Cielecka rzadko mówi o Gelnerze. Teraz zaskoczyła. "Może już nie będzie głupich komentarzy"