• Link został skopiowany

"Przystojny do bólu, świetnie ubrany, efektowny". Wspominamy Krzysztofa Krauzego [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

Krzysztof Krauze, polski reżyser i scenarzysta filmowy, zmarł 24 grudnia po długoletniej walce z rakiem prostaty. Miał 61 lat. Jaki był prywatnie i zawodowo?

Krzysztof Krauze nie żyje

Raka prostaty u Krauzego zdiagnozowano w 2006 roku. Cztery lata temu udzielił portalowi zdrowiegazeta.pl wywiadu, w którym opowiedział o początkach choroby.

Był luty 2006 r. Zrobiłem na pamiątkę kilka autoportretów na tle oszronionych drzew, potem dałem sobie wyciąć prostatę, naświetliłem się i uwierzyłem, że będzie dobrze. Dziś wiem, że to była ucieczka w krainę baśni o cudownym uzdrowieniu.
Nie doceniłem powagi sytuacji, zlekceważyłem przeciwnika. Na usprawiedliwienie mam tylko tyle, że doświadczenie uczy, że umierają inni. Nikt nie dopuszcza myśli, że sam może umrzeć - mówił..28.09.2009 KIELCE , REZYSER KRZYSZTOF KRAUZE PODCZAS KONFERENCJI PRASOWEJ POSWIECONEJ PLANOM POWOLANIA REGIONALNEGO FUNDUSZU FILMOWEGO . FOT. PAWEL MALECKI / AGENCJA GAZETA SLOWA KLUCZOWE: FILM KULTURA REGIONALNY FUNDUSZ FILMOWY PORTRETY PORTRET /FR/Fot. Paweł Małecki/ Agecja Gazeta

Z powagi sytuacji sprawę zdał sobie kiedy zaczęło się robić już naprawdę źle.

Szczęśliwa gwiazda świeciła mi aż do ubiegłego roku. W październiku okazało się, że mam przerzuty w kościach. W kręgach, żebrach, stawach biodrowych. I jeśli natychmiast nie zacznę się leczyć, jeśli nie zmienię stosunku do swojej choroby, każdy następny rok będzie cudem darowany. Teraz już nie chodziło o komfort życia, gra toczyła się o samo życie.

24 grudnia reżyser tę walkę przegrał.

Kobiety

Krzysztof Krauze czterokrotnie był żonaty. W środowisku filmowym miał opinię kobieciarza.

Cała żeńska Warszawka miała na niego chrapkę. Przystojny do bólu. A w dodatku filmowiec, świetnie ubrany, efektowny - wspominała jedna z bliskich znajomych reżysera w rozmowie z "Polityką".

Po raz pierwszy ożenił się, gdy miał 21 lat. Wybranka - absolwentka fizyki, była starsza od niego o 3 lata, co zdaniem Krauze mogła zaważyć na niepowodzeniu. Związek rozpadł się po dziewięciu miesiącach.

Krzysztof Krauze Kapif

Kobiety

Małżeństwo z aktorką Ewą Sałacką przetrwało 3 lata. Para spędziła je głównie na emigracji grywając w teatrach w Wiedniu i Paryżu. Mimo że dawno nie byli już razem, Krauze mocno przeżył śmierć aktorki (Sałacka zmarła w 2006 w skutek wstrząsu anafilaktycznego po użądleniu osy w głowę).

Czasem jest tak, że ktoś, kto odszedł, jest bardziej obecny, niż kiedy żył. Powracam do niej myślami, wspominam. Nie chcę retuszować swojej roli w jej życiu, ale od lat każde z nas szło własną drogą. Niedawno spotkałem się z jej mężem, oddałem zdjęcia, które kiedyś robiłem Ewie. Podziękował, powiedział, że przekaże je Matyldzie, ich córce - mówił w 2007 roku.

Ewa SałackaAKPA

Kobiety

Trzecią żoną reżysera została córka dyrektora Teatru Żydowskiego Małgorzata Szurmiej. Owocem trwającego 12 lat małżeństwa jest dorosła dziś córka Sara Karolina. Z ostatnią żoną, Joanną Kos, poznał się pod koniec lat 90-tych za sprawą... ówczesnego męża reżyserki. To on skierował ją do Krauzego, gdy potrzebowała konsultacji przy przygotowywanym przez siebie dokumencie o Żydach.

Nic, żadnej romantycznej miłości od pierwszego wejrzenia. Mnie było wtedy jakieś trzydzieści pięć kilo więcej, niedawno urodziłam dziecko. Od początku jednak świetnie się nam rozmawiało - wspominała.

Joanna Kos Krauze i Krzysztof Krauze w swoim domuJoanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze w swoim domu/ Fot.LATOSZEK/FOTONOVA

Joanna Kos Krauze i Krzysztof Krauze Latoszek/FOTONOVA / FOTONOVA

Praca

Z czwartą żoną stworzył odnoszący sukcesy tandem reżyserski, ale na swoją pozycję pracował już dużo wcześniej. Zadebiutował komedią "Nowy Jork. Czwarta rano" w 1988 roku. Film został ciepło przyjęty przez krytyków i widzów, dostał nagrodę za najlepszy debiut fabularny w Gdyni. Reżyser uznał go jednak za porażkę i przypłacił wieloletnią depresją. Zarzucał sobie, że wesołą komedyjką w trudnym dla Polski czasie nie spełnił oczekiwań swoich i środowiska. Na 8 lat porzucił kino. Pracował, między innymi, przy kampanii prezydenckiej Tadeusza Mazowieckiego w 1990 roku. Wciąż jednak nie mógł znaleźć swoj17180223ej drogi.

Czułem się fatalnie, miałem depresję, nic mi nie wychodziło. Właściwie mój psychiczny dół zaczął się od momentu, kiedy zrobiłem pierwszy film - wspominał po latach.

Krzysztof Krauze

Macierzynski/Reporter / /EAST NEWS

'Dług'

Za najważniejsze dzieło w dorobku reżysera uznaje się "Dług" z 1999 roku. Historia biznesmenów szantażowanych przez gangstera przyniosła Krauzemu Złote Lwy na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdańsku, film został także obsypany Orłami rok później.

Krzysztof Krauze

AKPA

'Mój Nikifor'

Pracę nad kolejnym głośnym filmem "Mój Nikifor" (2004) rozpoczął już wspólnie z czwartą żoną, Joanną Kos-Krauze.

Powstał z miłości do mnie, bo ta postać od dawna mnie fascynowała, a także dlatego, że Krzysztof był po sukcesie "Długu" załamany. Wszyscy proponowali mu realizację następnego filmu sensacyjnego. Nie chciał, więc w końcu powiedział: Pokaż tego swojego Nikifora, może da się z nim coś zrobić.

Udało się - "Mój Nikifor" został doceniony, między innymi, na festiwalu w Karlowych Warach, ale rodzima krytyka, film mocno odstający od zaangażowanego kina społecznego, za jakie dotychczas ceniono Krauzego, przyjęła raczej chłodno.

Mój NikiforAKPA

'Plac Zabwiciela'

Kolejny wspólny film pary - "Plac Zbawiciela" - krytycy niemal jednogłośnie okrzyknęli wielkim dziełem. Przygotowania do filmu i praca na planie należały do bardzo intensywnych. O jej kulisach "Polityce" opowiedziała odtwórczyni jednej z głównych ról, Jowita Budnik.

Nie wiem, jak wyglądałoby życie Joanny i Krzysztofa bez ich wspólnej intensywnej pracy  Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Kiedy zaczynają pisać scenariusz, wyjeżdżają, żeby się skupić. Podczas realizacji filmu siedzą obok siebie na krzesłach reżyserskich i stale szeptem wymieniają uwagi. Oboje są temperamentni, potrafią wybuchnąć. Wtedy rzucają w siebie czym podpadnie, nawet ekspresem do kawy. Po każdej większej kłótni powstaje bilans strat i wszystko wraca do normy.

Nie wiem, ile jest w naszym życiu pracy, a ile miłości. Nie da się tego oddzielić podsumował reżyser.

Joanna Kos Krauze i Krzysztof KrauzeKrzysztof Krauze z żoną w swoim domu /Fot. Latoszek/FOTONOVA / FOTONOVA

Choroba

Żona była dla niego dużym wsparciem także w walce z chorobą, ale jak przyznał we wspomnianym wywiadzie dla zdrowiegazeta.pl, na początku nie chciał przyjąć jej pomocy.

Ja na początku powiedziałem Joannie, mojej żonie, że z czym jak z czym, ale z rakiem to będę sobie radził sam. To jest mój własny scenariusz i film.
I to był wielki błąd. Bardzo niemądre słowa. Zachowałem się jak bohaterowie "Długu", którzy też myśleli, że sami dadzą sobie radę z szantażystą. I stracili wszystko, z rodziną włącznie.

Krzysztof KrauzeFot. Grazyna Makara / AG

Choroba

Krauze przyznał, że dopiero po latach walki z chorobą zrozumiał, że nie jest w stanie walczyć z nią w pojedynkę.

Przewlekła, nieuleczalna choroba prowokuje trudne pytania i podsuwa bezlitosne, niesprawiedliwe, najczęściej pochopne odpowiedzi. Dlaczego mnie się to przydarzyło? Czyja to wina, że jestem chory? I zaczyna się piekło, o którym począwszy od Jean-Paul Sartre'a wiadomo, że to piekło to inni: rodzina, współpracownicy, sąsiad, którego pies narobił na twoją wycieraczkę.
Dlatego buduj więzi. Poświęć innym choćby dziesięć minut dziennie, to niezły sposób na walkę z depresją. Depresją, która krzepi twojego raka lepiej niż cukier.

26.07.2010 SOUTH AFRICA , RPA , DURBAN , REZYSER KRZYSZTOF KRAUZE . FOT. ALBERT ZAWADA / AGENCJA GAZETAFot. Albert Zawada / Agencja Gazeta

Więcej o: