Kuba Błaszczykowski dziś jest BOHATEREM. Ale nie miał łatwego życia

Ma 26 lat, status bohatera narodowego po meczu z Rosją i ugruntowaną pozycję jako piłkarz światowej klasy. Zobaczcie, jakim jest twardym zawodnikiem.

Rodzinna tragedia

Polska Niemcy # Jakub Blaszczykowski

Zawsze po strzelonych golach - np. po wyrównującej bramce w meczu z Rosją - Jakub zawsze zwraca wzrok ku niebu. Co oznacza ten gest? W ten sposób piłkarz składa hołd swojej mamie, która nie żyje od 15 lat. Piłkarz podkreślał wielokrotnie w wywiadach, że to dzięki niej osiągnął taką formę, którą możemy podziwiać na boisku.

06.09.2011 GDANSK . JAKUB BLASZCZYKOWSKI RADOSC PO GOLU  PODCZAS MECZU TOWARZYSKIEGO REPREZENTACJI POLSKA - NIEMCY .   FOT. KUBA ATYS / AGENCJA GAZETA

Gdy Kuba miał 11 lat, przeżył niewyobrażalną tragedię. Jego ojciec na oczach syna ugodził nożem matkę. Rana okazała się śmiertelna. W jednym momencie Kuba stracił mamę i ojca, który trafił do więzienia. Piłkarz niechętnie wraca do wydarzeń, które na zawsze wryły się w jego psychikę.

Ta tragedia zmieniła w moim życiu wszystko - mówi w wywiadzie dla "Vivy!" . - Zablokowała mnie, zniechęciła do wielu rzeczy. Na kilka lat przestałem nawet rosnąć, w ósmej klasie mierzyłem zaledwie 152 centymetry.

Jak sam mówi, dojrzał już jednak do tego, by w ogóle mówić o tym, co się stało.

Na początku nie chciałem do tego wracać. Tak jakbym się tego wstydził - powiedział Krzyszotofowi Ziemcowi. - Chciałem o tym zapomnieć, uciec od tego. Ale od pewnych rzeczy po prostu nie da się uciec. Jeden z wujków powiedział mi kiedyś, że muszę wybaczyć, tak jak Jezus wybaczał. To była dla mnie najgorsza rzecz. Jak to usłyszałem, miałem 15 czy 16 lat, byłem strasznie zbuntowany i pełno było we mnie nienawiści. Teraz już trochę inaczej do tego podchodzę. Staram się, ale chyba nigdy tego nie zrozumiem. Do końca życia zostanie mi pytanie: dlaczego? Ale teraz nie jestem jeszcze psychicznie gotowy, by szukać na nie odpowiedzi.

Utrata rodziców, a zwłaszcza mamy, z którą Kuba był bardzo związany, nieomal sprawiła, że Kuba zrezygnował z piłki nożnej.

Byłem kompletnie rozbity, zniechęcony. Na trzy miesiące zawiesiłem buty na kołku. Straciłem sens życia. To było tak, jakbym nagle idąc ulicą dostał w głowę kamieniem. Ocknąłem się po tygodniu w zupełnie innym świecie. Wszystko się zmieniło.

Na szczęście Kuba dostał bardzo dużo wsparcia od babci, Felicji Brzęczek, i jej syna Jerzego, który zawsze był dużym wzorem dla Kuby. Wspólnie zajęli się wychowaniem Kuby i namówili go do powrotu do treningów.

24.02.2005 KRAKOW, STADION TS WISLA, TRENING I ZESPOLU PILKARZY, N/Z JAKUB BLASZCZYKOWSKI,   FOT. WOJCIECH MATUSIK / AGENCJA GAZETA

Jurek był dla mnie wtedy jak ojciec. Mieszkałem z babcią, wujek jeździł po świecie ze swoimi drużynami, ale często do nas dzwonił. Gdy zachowywałem się źle, rozmowa z nim zawsze stawiała mnie do pionu - powiedział "Vivie!".

Dzieciństwo i fascynacja piłką

21.12.2006 TRUSKOLASY K / CZESTOCHOWA , RODZINNA MIEJSCOWOSC JAKUB BLASZCZYKOWSKI  , DOM BABCI W KTORYM SIE WYCHOWYWAL , OD LEWEJ BRAT DAWID BLASZCZYKOWSKI Z CORKA ,  BABCIA FELICJA BRZECZEK ( " E ' Z KRESKA ) , JAKUB BLASZCZYKOWSKI Z NARZECZONA AGATA ,  FOT. PAWEL PIOTROWSKI / AGENCJA GAZETA

Kuba od dziecka był zafascynowany piłką nożną. Gdy miał koło 7 lat, razem z bratem Dawidem (pierwszy z lewej) rozgrywał swoje pierwsze mecze w dużym pokoju rodzinnego mieszkania. Obaj przebierali się w stroje piłkarskie wujka Jerzego Brzęczka, który był bratem ich mamy i kapitanem biało-czerwonej kadry.

Grając w pokoju wychodziliśmy, jak byśmy grali mecz dla reprezentacji Polski - wspomina Kuba w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem - To śmieszne, ale śpiewaliśmy nawet hymn. Także można powiedzieć, że marzenia tego małego Kubusia się spełniły - dodaje z uśmiechem.

Piłkarska pasja braci oczywiście odciskała swoje piętno na umeblowaniu mieszkania... Na szczęście chłopcy znaleźli na to sposób.

Stłukliśmy naprawdę dużo żyrandoli. - przyznaje piłkarz - Mieliśmy szczęście, że na strychu był jeden żyrandol, identyczny jak ten, który wisiał pod sufitem. Mogliśmy więc wymieniać stłuczone szybki. Na dobrą sprawę chyba nikt nie domyślił się, ile ich stłukliśmy. Po jakimś czasie wszystkie były wymienione...

Bardzo duży wkład w sportową edukację Kuby miał jego wuj, Jerzy Brzęczek.

Jurek nie dawał tego po sobie poznać, ale już gdy miałem 10-11 lat wiedział, że będę dobrym sportowcem.

W wieku ośmiu lat, tuż po pierwszej komunii, Kuba zaczął chodzić na treningi do Rakowa Częstochowa. Nie było to łatwe. Jak wspomina Błaszczykowski, ze swojej miejscowości Truskolasy musiał dojeżdżać dwie godziny, aby wziąć udział w 1,5-godzinnym treningu. Była to dla niego niesamowita szkoła charakteru.

21.12.2006 CZESTOCHOWA , BOISKO KS CZESTOCHOWA , MIEJSCE GDZIE PIERWSZY RAZ GRAL W PILKA NOZNA JAKUB BLASZCZYKOWSKI ( N/Z W SZATNI OD LEWEJ JAKUB BLASZCZYKOWSKI ) , FOT. PAWEL PIOTROWSKI / AGENCJA GAZETA

Ludzie w większych miastach nie doceniają tego, co mają. Nie zdają sobie sprawy, jak łatwo im pójść na trening. Albo do sklepu, czy na autobus. Ludzie z mniejszych wiosek mają więcej charakteru i więcej samozaparcia - stwierdza.

Problemy wieku dojrzewania

21.12.2006 TRUSKOLASY K / CZESTOCHOWA , RODZINNA MIEJSCOWOSC JAKUB BLASZCZYKOWSKI  , DOM BABCI W KTORYM SIE WYCHOWYWAL , OD LEWEJ  BABCIA FELICJA BRZECZEK ( " E ' Z KRESKA ) , JAKUB BLASZCZYKOWSKI ,  FOT. PAWEL PIOTROWSKI / AGENCJA GAZETA

Jako nastolatek Kuba sprawiał sporo problemów wychowującej go babci. Był zły na cały świat za to, co go spotkało. Co gorsza, w małej, wiejskiej miejscowości przylgnęła do niego łatka syna mordercy.

Wypominano mi ojca - wspomina w "Vivie!" - Plotkowano, że jeśli ojciec jest mordercą, to synek będzie taki sam.

Nastoletni Kuba wyładowywał swoją agresję sprawiając problemy w szkole.

Nauczyciele i bliscy mieli ze mną dużo kłopotów, gdy dorastałem. Nie byłem grzecznym dzieckiem. - przyznaje. - Kiedy ktoś mi ubliżał albo w inny sposób przekraczał granice, zawsze reagowałem. Czasem agresywnie. Wiedziałem, że pewnych rzeczy nie mogę odpuścić. Teraz, jak na to patrzę, widzę, że to było gówniarskie zachowanie, ale wtedy nie widziałem innego sposobu.

Babcia Felicja nieraz musiała wysłuchiwać nauczycieli, narzekających na zachowanie Jakuba.

Babcia miała przeze mnie problemy, wiele razy była wzywana do szkoły. Mam nadzieję, że wynagradzam jej to teraz.

Błaszczykowski przyznaje jednak, że zadziorność i zdecydowanie pomogły mu w piłkarskim rozwoju. Jest też pełen wdzięczności dla rodziny, która nie odwróciła się od niego w tym trudnym okresie i pomogła mu wyjść na prostą.

21.12.2006 TRUSKOLASY K / CZESTOCHOWA , RODZINNA MIEJSCOWOSC JAKUB BLASZCZYKOWSKI , DOM BABCI W KTORYM SIE WYCHOWYWAL ,  N/Z  BABCIA FELICJA BRZECZEK ( " E ' Z KRESKA ) W PRZEDPOKOJU GDZIE WISZA ZDJECIA Z JAKUBEM , FOT. PAWEL PIOTROWSKI / AGENCJA GAZETA

To, że zostałem po dobrej stronie, nie pogrążyłem się, zawdzięczam babci i Jurkowi Brzęczkowi. - mówi - Bez nich mogło być różnie.

Mimo że teraz Kuba dużo spokojniej podchodzi do krytyki, nie zapomniał tego, co spotykało go w rodzinnej miejscowości.

Najobrzydliwsze jest to, że ci sami ludzie, którzy kiedyś obrażali mnie i obrabiali mi tyłek, chcą teraz odcinać kupony od tego, że mnie znają. - oburza się. - Jakoś szybko zapomnieli o tym, co kiedyś mówili.

Na swoim

  Jakub B?aszczykowski

Dziś Kuba jest szczęśliwym mężem i ojcem. Razem z żoną Agatą wychowuje córeczkę Oliwię. Jako piłkarz z czołowych miejsc rankingu zawodników nie może narzekać na brak kontraktów reklamowych. Jest twarzą męskich kosmetyków marki Hugo Boss, występuje w spotach Nike i firmy EA Sports, producenta gry z serii FIFA. Wielki szacun!