Szczerek opisał spotkanie z taksówkarzem z Ukrainy. "Aż mi się chciało płakać"

Ziemowit Szczerek podzielił się w sieci historią, która spotkała go podczas przejazdu taksówką. Znany dziennikarz i pisarz wyznał, o czym opowiedział mu ukraiński kierowca.
Ziemowit Szczerek opisał spotkanie z kierowcą taksówki z Ukrainy
Ziemowit Szczerek opisał spotkanie z kierowcą taksówki z Ukrainy, fot. Kuba Ociepa / Agencja Wyborcza.pl, KAPiF

Ziemowit Szczerek jest znanym polskim dziennikarzem i prozaikiem. W 2013 roku otrzymał Paszport "Polityki" za książkę "Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian". Od lat jest również związany z m.in. internetową rozgłośnią Halo.Radio, wspominaną już "Polityką" oraz czasopismem "Nowa Europa Wschodnia". Szczerek pozostaje także aktywny w mediach społecznościowych, gdzie często porusza tematy związane właśnie z Europą Wschodnią. Jeden z jego nowych wpisów na platformie X wywołał spore poruszenie.

Zobacz wideo Ukraina nawet po zwycięstwie nam nie zagraża

Ziemowit Szczerek opisał, co spotkało go w taksówce. "Aż mi się chciało płakać"

28 lipca Szczerek zamieścił wpis, w którym opisał przejazd taksówką, którą prowadził kierowca z Ukrainy. Dziennikarz postanowił podzielić się nietypową interakcją, która zaszła między nim a mężczyzną. "Pan Andrij, kierowca taksówki z Ukrainy, z którym wczoraj jechałem, mówił, że na wszelki wypadek puszcza pasażerom polskie disco polo, żeby nie było, że jest uprzedzony do polskości, że nie lubi czy coś. Było to tak nieporadne jakieś, tak bardzo budzące współczucie i litość, że aż mi się chciało płakać. I wstyd mi było" - opisał na starcie Szczerek.

"Pan Andrij mówił, że od razu zagaduje po polsku, żeby było wiadomo od razu, że mówi. I żeby od razu, już po pierwszym odmruknięciu, wiedział, z kim ma do czynienia - czy pasażer miły, czy agresywny. Bo inaczej, mówił, całą drogę by się stresował. A tak to jednak wie od razu. I niewiele tu zmienia fakt, że najczęściej jednak ludzie mili, bo pan Andrij mówi, że krzywe teksty do niego to jednak rzadko. Ale i tak wstyd. Kamerkę ma włączoną na wnętrze kabiny" - przekazał dalej pisarz.

"Dziś to wszystko wróciło". Ziemowit Szczerek powrócił do jednej ze swoich książek

Szczerek odniósł się na koniec do szerzącej się w Polsce kwestii uprzedzeń względem Ukraińców, przyznając, że podczas podróży taksówką odczuwał wstyd. "Tak, wstyd. Moją pierwszą książkę o Ukrainie zakończyłem tekstem 'było mi wstyd, tak bardzo, k***a wstyd'. I dziś to wszystko wróciło" - podsumował w poście pisarz. Przypomnijmy, że we wspominanej książce "Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian", Szczerek pisał m.in. właśnie o Ukrainie. Podobna sytuacja miała miejsce również z jego innym dziełem - "Tatuaż z tryzubem".

Więcej o: