Kinga Rusin to dziennikarka, która przez lata była związana ze stacją TVN, a obecnie zarządza swoją firmą kosmetyczną. Gdy zdecydowała się odejść z telewizji, ruszyła w podróż po świecie ze swoim paternerem, Markiem Kujawą. Obecnie para przebywa w Japonii, gdzie zrobiło się niebezpiecznie. Kraj nawiedziło silne trzęsienie ziemi 7,5 w skali Richtera. Do tego władze ostrzegają przed tsunami i kolejnymi trzęsieniami. Kinga Rusin zdradza na Instagramie, jaka jest obecnie sytuacja w kraju.
15 kwietnia Kinga Rusin poinformowała swoich fanów, że przebywa Japonii. Nie ukrywała, że była to długo wyczekiwana podróż i zapowiedziała, że rusza śladem kwitnących wiśni. W kolejnych dniach dziennikarka dzieliła się z fanami malowniczymi kadrami i opisami. 20 kwietnia zrobiło się jednak niebezpiecznie. Japonię nawiedziło silne trzęsienie ziemi, o czym wspomniała również Kinga Rusin, przy okazji zapewniając fanów, że nic jej nie grozi.
"Trzęsienie ziemi 7,5 w skali Richtera! Dostaliśmy na lokalną komórkę alert wzywający do natychmiastowej ewakuacji z Aomori (gdzie wcześniej jedliśmy lunch). O przeniesienie się w głąb lądu apelowała też premier Sanae Takaichi. Jesteśmy bezpieczni" - napisała. "PS. Abstrakcja... Gdy jedni uciekają przed ewentualnym tsunami, inni, godzinę drogi na południe od Aomori, bawią się i piją sake, oglądając tysiące podświetlonych kwitnących wiśni wokół zamku Hirosaki. To jeden z najpiękniejszych obecnie spektakli w Japonii. Na to wspaniałe widowisko specjalnie tu przyjechaliśmy" - dodała.
We wtorek, 21 kwietnia, Kinga Rusin znów odezwała się do fanów i zdradziła, że otrzymała kolejne powiadomienia o zagrożeniu. Okazało się, że nawet na terenie, na którym aktualnie przebywa, nie jest już bezpiecznie. "U nas w Japonii kolejny alert sejsmiczny! Tym razem przed tzw. megatrzęsieniem ziemi (powyżej 8 w skali Richtera) - takie ostrzeżenie to rzadkość nawet tutaj. Będzie obowiązywało aż do 27 kwietnia. Dotyczy północy Honsiu, gdzie właśnie spędzamy wspaniałe chwile" - czytamy.
Kinga Rusin zwróciła również uwagę na fakt, że władze Japonii są teraz doskonale przygotowane po wydarzeniach z 2011 roku, gdy w te rejony uderzyło najpotężniejsze od 140 lat tsunami. Fale osiągnęły wtedy 40 metrów wysokości, a woda wdarła się aż 10 km wgłąb lądu. Kinga Rusin poinformowała również, że wówczas zginęło aż 20 tysięcy osób, a miasteczka i wioski zniknęły z powierzchni ziemi.
"Tym bardziej nie dziwią alerty, które teraz otrzymujemy. Japonia wyciągnęła wnioski z 2011 roku. Ma obecnie najlepszy system ostrzegania sejsmicznego na świecie. Wszyscy tratują zalecenia bardzo poważnie i bez dyskusji stosują się do zasad. Premier Sanae Takaichi, która wczoraj popołudniu osobiście ogłosiła super alert, prosiła o zachowanie spokoju, ale bycie przygotowanym do ewakuacji w każdej chwili. W przypadku tworzenia się na drogach korków należy opuścić samochód, zostawić klucze w stacyjce i pieszo udać się na wyżej położone tereny. Takie przepisy nikogo nie dziwią, nikt ich nie podważa. Japończycy słyną z dyscypliny i ogromnego zaufania do decyzji podejmowanych przez rządzących" - napisała Kinga Rusin, dodając na koniec: "Śledzimy na bieżąco doniesienia".
Mariusz P. został oskarżony. Niespodziewane doniesienia z sądu
Te buty Lasockiego to ideał na komunię, chrzciny i wesele. Przechodzisz w nich cały dzień
Russell Crowe już tak nie wygląda! 62-latek zmienił się nie do poznania
Andrzej Seweryn odebrał nagrodę z rąk Macrona. Padły ważne słowa. "Coś w nas uderza"
Gdy Przybylska zmarła, jej najmłodszy syn miał trzy lata. Jego słowa o mamie poruszają
Internautka wbiła szpilę Koterskiemu. Nie omieszkał odpowiedzieć jej z dystansem
Menedżer Sławy Przybylskiej grzmi na TVP. "Apelujemy o przemyślenie tej decyzji!"
Były gitarzysta Kultu usłyszał wyrok sądu. Piotr M. przyznał się do winy
Benny Hill zmarł w samotności. Nie uszanowano jego ostatniej woli, a grób rozkopano