Marek Kondrat przez lata był jednym z najpopularniejszych aktorów w kraju. Do dziś wielu wspomina jego niezapomnianą rolę Adasia Miauczyńskiego w "Dniu Świra". Zagrał również m.in. w: "Kilerze", "Psach" czy "Pułkowniku Kwiatkowskim". W 2007 roku postanowił zrezygnować z dalszej kariery i skupił się na rozwoju własnej marki. Widujemy go również w reklamie banku. Zwrotem akcji okazał się angaż Kondrata do najnowszej ekranizacji "Lalki". Aktor przyznał, że nie od razu chciał przyjąć rolę Ignacego Rzeckiego.
15 kwietnia odbyło się spotkanie prasowe filmu "Lalka", na którym nie zabrakło Marka Kondrata, który po ponad 15 latach ponownie pojawi się na dużym ekranie. Jego ostatnia rolą był profesor Matoń w "Małej maturze 1947" w 2010 roku. Nie od początku aktor chciał zagrać w ekranizacji książki Bolesława Prusa. Wspomniał o tym, jak producent filmu, Radosław Drabik, złożył mu propozycję zagrania w nim.
- Radek wcale do mnie nie dzwonił, ja przyszedłem do jego restauracji i on wykorzystał chyba moment mojego chwilowego zaćmienia umysłowego. Kiedy złożył mi tę propozycję, początkowo potraktowałem ją jak wiele innych. Nie wyobrażałem sobie powrotu do aktorstwa po tylu latach - do tej samej profesji, którą wykonywałem właściwie całe życie, od dziesiątego roku życia - przyznał na spotkaniu prasowym. - Przez jakiś czas po prostu się przekomarzaliśmy, ale Radek jest niesłychanie uparty. To człowiek, który realizuje swoje zamiary i robi to w sposób bardzo przekonujący - dodał Kondrat.
Gdy aktor uświadomił sobie, jak istotną rolę odgrywała w jego życiu "Lalka", postanowił przyjąć rolę. - "Lalka" towarzyszy mi od momentu, gdy zacząłem rozpoznawać świat wokół siebie: wszyscy aktorzy z wcześniejszych realizacji tej powieści przewijali się przez mój dom albo ja spotykałem ich gdzieś po drodze. To była długa, osobista podróż - przyznał.
Uświadomiłem sobie również, że w pierwszej ekranizacji "Lalki" Wojciecha Hasa brał udział mój ojciec, grając Szlangbauma, i był wtedy młodszy ode mnie, miał 60 lat. Kiedy to wszystko się połączyło, zrozumiałem, że właściwie nie ma żadnych argumentów przeciw
- ocenił.
Filmowa "Lalka" będzie miała premierę 30 września tego roku. Kondrat zobaczył pierwsze sceny i nie krył, że go do poruszyło. Był z siebie zadowolony. - Dziś po raz pierwszy zobaczyłem razem z państwem te kilka scen i jestem szczerze poruszony. Mogę już powiedzieć, że jestem w wieku, w którym nie muszę się wstydzić tego, że w tych paru momentach sam sobie się nawet podobałem - stwierdził.
Aktor zwrócił również uwagę na współczesne kino. - To jest marzenie w czasach telefonów i filmów oglądanych w łazience: powrót do świata marzeń, którym kino zawsze było dla mnie i mojego pokolenia. Chodziło się na wielkie premiery, na filmy będące wydarzeniami - przyznał Kondrat. - Dziś, po wielu latach i po czasie, który zamknął nas w domach przed małymi ekranami, znów mamy do czynienia z takim wydarzeniem. Te fragmenty, które zobaczyłem, zapowiadają wszystko to, o czym marzyliśmy - skwitował.
Meloni z "gestem sztyletu" wobec Nawrockiego. Prezydent był za to bardzo wylewny
Żudziewicz i Jeschke odchodzą z "Tańca z gwiazdami". Wydało się, o czym rozmawiali z Miszczakiem
Uczestnik "Ninja vs Ninja", który złamał kręgosłup, apeluje ze szpitalnego łóżka. To zarzuca Polsatowi
Izabela Janachowska długo trzymała to w tajemnicy. Gwiazda spodziewa się dziecka
Oskarżenia o gwałty w brytyjskim "Ślubie od pierwszego wejrzenia". Słowa uczestniczek wstrząsają
Wrze po oświadczeniu Viki Gabor. Mocny apel do jury: Każdy z jurorów powinien się ujawnić
Adrian ze "Ślubu" wrócił ze szpitala z nowymi wieściami. Powiedział wprost, co dalej z leczeniem
Viki Gabor przerywa milczenie po aferze wokół Eurowizji. Ujawnia, jak głosowała na Izrael
Powrót po 18 latach i wielkie zaskoczenie. Nie poznacie Kingi Preis na tych zdjęciach