W poniedziałek, 13 kwietnia, gruchnęły wieści o groźnym wypadku w Słomczynie. Udział w nim brał motocyklista, który poruszał się w kierunku Góry Kalwarii od strony Konstancina, oraz kierowca samochodu marki JETOUR, a którym miał być Aleksander Milwiw-Baron. Według ustaleń tvnwarszawa kierujący samochodem miał nie ustąpić pierwszeństwa przejazdu kierowcy motocykla, który poruszał się prawidłowo. "Fakt" donosił, że Baron nie zaprzeczył, że brał udział w wypadku, ale nie udzielił żadnego komentarza w tej sprawie. Teraz na jaw wyszły nowe informacje.
We wtorek, 14 kwietnia, serwisowi Pudelek udało się dowiedzieć, że do tej pory wciąż nie doszło do przesłuchania kierowcy motocykla. 37-letni mężczyzna wciąż przebywa w szpitalu. "Na chwilę obecną nie mamy możliwości przeprowadzenia z nim czynności ze względu na jego stan zdrowia i hospitalizację. Czynności w tej sprawie prowadzone są w kierunku art. 177 Kodeksu karnego, czyli spowodowanie wypadku komunikacyjnego" - powiedziała podkom. Magdalena Gąsowska, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie, w rozmowie z Pudelkiem.
Jak się okazuje, art. 177 Kodeksu karnego, określa, że za spowodowanie nieumyślnego wypadku w ruchu lądowym, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała, grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat. Jeśli jednak wskutek wypadku dojdzie do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub śmierci, sprawcy wypadku grozi kara pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat.
Rzeczniczka prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie ujawniła również, że na ten moment został zabezpieczony motocykl, którym poruszał się 37-letni mężczyzna. Z kolei w dniu dziesiejszym, czyli 14 kwietnia, policja będzie przeprowadzać czynności związane z monitoringiem i jego zabezpieczeniem. Warto dodać, że na ten moment żaden z uczestników wypadku nie usłyszał zarzutów, ponieważ jest na to za wcześnie. "W sprawie konieczne jest przeprowadzenie szeregu czynności, z których część na ten moment nie jest możliwa, m.in. ze względu na hospitalizację jednej z osób" - podkreśliła podkom. Magdalena Gąsowska.
To jednak nie wszystko. Jak się okazuje, do tej pory nie ustalono również, kto był sprawcą wypadku, a kto osobą poszkodowaną. Te kwestie zostaną wyjaśnione w czasie prowadzonego postępowania. Podkom. Magdalena Gąsowska podkreśliła, że żaden z uczestników wypadku nie usłyszał zarzutów i żaden z nich nie został przesłuchany.
Marcin Hakiel przyznał, że stracił prawo jazdy. Wyjawił, jak do tego doszło
Pomylili Trumpa z... Tuskiem w tekście o papieżu. Zabawna wpadka szybko stała się hitem w sieci
Takie pytania w "Milionerach" nie zdarzają się często. Pan Maciej z Lubartowa nie krył zaskoczenia
Miszczak krótko o Hołowni. Był lepszym prowadzącym czy politykiem?
Tyle Doda otrzymywała za występy w Teatrze Buffo. Kwota może zaskakiwać
Nie żyje Elżbieta Terlikowska. Miała 79 lat. "Silna kobieta - nigdy nie owijała w bawełnę"
Miszczak nie miał litości dla Chajzera. Ostre słowa? Mało powiedziane
Dorota Wellman nie oszczędziła hejtera. Odwiedziła go w miejscu pracy. "Płakał"
Aktorka oskarża Katy Perry o napaść seksualną. Jest oświadczenie przedstawicieli piosenkarki