Media donoszą o wypadku z udziałem Barona. Jest komentarz policji

13 kwietnia media poinformowały o wypadku z rzekomym udziałem Aleksandra Barona. Policja zabrała głos w tej sprawie.
Aleksander Baron
Fot. KAPiF

"Niedaleko Konstancina-Jeziorny zderzyły się samochód osobowy i motocykl. Mężczyzna kierujący jednośladem trafił do szpitala. Jak ustalił portal tvnwarszawa.pl, za kierownicą auta siedział znany muzyk Aleksander Milwiw-Baron z zespołu Afromental" - poinformował w poniedziałek 13 kwietnia portal tvn24.pl. Co ważne, do wypadku miało jeszcze dojść w niedzielę 12 kwietnia. Przedstawicielka policji zabrała głos, ujawniając więcej szczegółów.

Zobacz wideo Kasia Nast wraca do związku z Baronem. Mówi o przyjaźni z eks

Aleksander Baron miał rzekomo uczestniczyć w kolizji drogowej. "Nie odnosimy się do tej informacji"

Dziennikarze TVP3 Warszawa oraz portalu Pomponik próbowali skontaktować się w sprawie z Baronem oraz jego przedstawicielami. Muzyk nie udzielił im żadnego komentarza i nie potwierdził ani nie zaprzeczył tej informacji. Więcej szczegółów ujawniła teraz jednak podkom. Magdalena Gąsowska, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie. - Okoliczności tego zdarzenia będą jeszcze wyjaśniane w ramach prowadzonego postępowania, bo dokumentacja została sporządzona przez policjantów i dalsze czynności będą prowadzone. Mogę potwierdzić, że tym pojazdem kierował 42-latek, natomiast motocyklem, 37-latek - skomentowała w rozmowie z Plejadą.

Dziennikarze wprost zapytali przy tym oficer prasową, czy kierującym autem był obecnie 42-letni Aleksander Baron. - Ani nie potwierdzam, ani zaprzeczam. Nie odnosimy się w ogóle do tej informacji - stwierdziła podkom. Gąsowska.

Poszkodowany 37-letni motocyklista trafił do szpitala. Wiadomo, co z kierowcą samochodu

Motocyklista z obrażeniami został przewieziony do szpitala. Obaj kierowcy byli trzeźwi. (...) Może jutro będziemy wiedzieli, jaki jest stan tego motocyklisty, czy tam się nic nie zmieniło - wyjawiła również oficer prasowa mediom. 42-letni kierowca samochodu marki Jetour miał przy tym nie odnieść większych obrażeń. - [Obrażenia - red.] nie były takie, które spowodowałyby, żeby został zabrany do szpitala. Tylko 37-latek został przetransportowany do szpitala - zaznaczyła podkom. Gąsowska. Dotychczas nie ujawniono, czy ktoś zdążył usłyszeć zarzuty ws. wypadku. 

Więcej o: