Nowe doniesienia w sprawie śmierci Magdaleny Majtyki. Chodzi o jej samochód

Śledczy ujawnili kolejne szczegóły dotyczące śmierci Magdaleny Majtyki. Okazuje się, że w chwili odnalezienia ciała aktorki jej samochód był zamknięty. Co stało się z kluczami?
Magdalena Majtyka, samochód aktorki
Fot. YouTube/WINK management, Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl

Magdalena Majtyka zmarła 6 marca. Ciało aktorki znaleziono w lesie we wsi Biskupice Oławskie. Wcześniej natrafiono tam na jej samochód. Pojazd miał ślady uderzenia w drzewo, a przednie koło było wkopane w ziemię. Pierwsza sekcja zwłok nie pozwoliła ustalić przyczyny śmierci. Prokuratura czeka na badania histologiczne i toksykologiczne. Wiadomo, że śledztwo prowadzone jest aktualnie w kierunku art. 155 Kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci. Teraz prokuratura przekazała nowe wieści w sprawie. 

Zobacz wideo Najgłośniejsze zaginięcia w Polsce. Nie wszystkie zostały wyjaśnione, nie wszystkich sprawców ukarano

Samochód Magdaleny Majtyki był zamknięty. Klucze zabezpieczono 

Jak przekazała policja, ciało Magdaleny Majtyki znaleziono około 200 m od samochodu. Nie jest do końca jasne, co wydarzyło się przed tragedią. Śledczy wykluczyli jednak udział osób trzecich. Teraz na jaw wyszło, że w chwili znalezienia aktorki jej samochód był zamknięty. Kluczyki zostały odnalezione i zabezpieczone.

- Kluczyki do pojazdu zmarłej Magdaleny Majtyki zostały ujawnione na miejscu zdarzenia i zabezpieczone procesowo do prowadzonego postępowania - poinformował w rozmowie z "Faktem" Damian Pownuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Na konferencji, która odbyła się jakiś czas temu, Pownuk przyznał, że to właśnie badania histologiczne i toksykologiczne będą miały kluczowe znaczenie. Niestety, na ich wyniki trzeba czekać co najmniej dwa miesiące. 

Szwagier Magdaleny Majtyki o działaniach prokuratury. "To jest moje stanowisko"

W niedawnej rozmowie z "Faktem" szwagier aktorki przekazał, że nie posiada żadnych dodatkowych informacji, o których prokuratura wcześniej by nie mówiła. "Nic nie wiadomo, poza tym, co przekazuje prokuratura. Zostały pobrane próbki i skierowane do dalszych badań histologicznych i toksykologicznych. To jest ostatni komunikat, to jest wiedza, którą posiadamy" - mówił.

Mężczyzna ocenił również działania służb. "Na tym etapie prowadzenia śledztwa przez prokuraturę jesteśmy z nimi cały czas w kontakcie. Nie mamy zastrzeżeń na tym etapie co do ich procedowania i nie chcemy komentować niczego związanego z tą tragedią, ze względu też na dobro i bezpieczeństwo jej 13-letniej córki i męża Piotra. To jest moje stanowisko" - dodał. 

Więcej o: