Nie żyje mama Marcina Millera. "Odeszła w moich ramionach"

W nowym wywiadzie Marcin Miller po raz pierwszy opowiedział o śmierci ukochanej mamy. Muzyk był przy niej do ostatnich chwil. Padły poruszające słowa.
Miller z mamą
Nie żyje mama Marcina Millera. 'Odeszła w moich ramionach' / Fot. KAPIF / Instagram / marcinmillerboys

Marcin Miller od zawsze podkreślał, że ma bliską relację z mamą. Wokalista pokazywał na swoim instagramowym profilu ich wspólne kadry. "Z mamą łapiemy ostatnie letnie promienie słońca i oczywiście obiad na działce" - czytaliśmy w opisie jednego ze zdjęć. W wywiadzie dla "Telemagazynu" Marcin Miller po raz pierwszy publicznie poinformował o śmierci swojej mamy.

Zobacz wideo Anna Wendzikowska o śmierci rodziców. Wspomniała o trudnych chwilach

Marcin Miller wspomniał o śmierci mamy. "Nikt o tym nie wiedział"

Wokalista wcześniej nie mówił o śmierci mamy. Jak przyznał, było to dla niego zbyt trudne doświadczenie. - Mamy już nie ma, ale nikt o tym nie wiedział. Nie wysprzęglałem się z tego, bo mama zmarła mi, powiedzmy, na moich ramionach. Trochę tamto przeżyłem, ale życie toczyło się dalej - wyjawił w wywiadzie. Marcin Miller wspomniał o tym, że przez dłuższy czas łączył pracę z opieką nad mamą. Towarzyszył jej do samego końca. - Udzielałem wywiadów, uśmiechałem się, jeździłem, wiesz, na różne programy i potem musiałem wracać do mieszkania i pomagałem mamie. No i tak po prostu mama odeszła w moich ramionach - dodał piosenkarz.

Marcin Miller o śmierci ojca. "Kazałem zatrzymać samochód"

Przed laty Marcin Miller pożegnał ojca. W książce "Jestem szalony" opisał najtrudniejsze momenty. O złym stanie zdrowia ojca dowiedział się w drodze na koncert. "Kazałem zatrzymać samochód. Wyszedłem z auta i zadzwoniłem do organizatora koncertu. Mówię: Muszę wracać. On na to: To zagraj ten koncert, a ja odwiozę cię do Opola prosto do szpitala. Rano będziesz na miejscu. I tak było" - czytaliśmy.

Miller zajął się przygotowaniami do pogrzeby. "Gdy zmarł, musiałem kupić dla niego garnitur do trumny, buty… Pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji. Pamiętam, jechałem wtedy pod prąd, zatrzymała mnie policja. Gdy policjant usłyszał, że zmarł mi tata, wyrzucił mandat i jedynie pouczył, bym uważał na drodze. Wróciłem do domu z tymi rzeczami. Mama płakała. Czas mija, ale tęsknota zostaje" - przekazał w książce. O śmierci ojca wspominał także w rozmowie z portalem Plejada. "Gdy tata zmarł, bardzo to przeżyłem. Przeżywam to do dziś"" - powiedział Marcin Miller. 

Więcej o: