Marcelina Zawadzka mówi wprost o powrocie z Dubaju. "Sytuacja była nieprzewidywalna"

Marcelina Zawadzka zdecydowała się na powrót do Dubaju, gdzie mieszkała przez kilka ostatnich miesięcy. Wyjawiła, dlaczego postanowiła opuścić Zjednoczone Emiraty Arabskie i przylecieć do Polski.
Zawadzka wróciła z Dubaju. Wyjaśniła, dlaczego
Fot. Instagram/@marcelina_zawadzka

Marcelina Zawadzka wraz z narzeczonym Maxem Gloecknerem i synem Leonidasem przeprowadziła się do Dubaju. Gdy konflikt na Bliskim Wschodzie się zaostrzył, fani zaczęli się niepokoić. Modelka uspokajała, przekazując na bieżąco wieści w tej sprawie. Ostatecznie zdecydowała się wsiąść do samolotu i wrócić do Polski. 10 marca zameldowała się na Instagramie z Malborka. Dzień później opublikowała post na Instagramie i wyjaśniła, dlaczego jednak wróciła do Polski. Napisała wprost, że chodzi o jej syna.

Zobacz wideo Zawadzka relacjonuje z Dubaju. "Dlaczego jeszcze jesteśmy w domu?"

Marcelina Zawadzka opublikowała post. Wyjaśniła, co skłoniło ją do powrotu do Polski 

Zawadzka przyznała w poście na Instagramie, że zdecydowała się na przeprowadzkę do Dubaju, gdyż brat jej ukochanego mieszka tam z rodziną. Modelka wynajęła dom na rok. "My, przyjeżdżając tutaj kilka miesięcy temu, już zdążyliśmy się tu urządzić i traktowaliśmy ten dom jak taką naszą bazę. Pamiętacie pewnie, że odkąd wyjechaliśmy, wspominałam wam, że to takie nasze miejsce na przezimowanie" - podkreślała. Dowiadujemy się, że Zawadzka planowała na okres wiosenno-letni wrócić do Polski. "Kocham te pory roku tutaj, ale też ze względu na dużą ilość projektów zawodowych i oczywiście rodzinę" - wyjaśniła.

Prezenterka przyznała także, że sytuacja stawała się coraz bardziej niepewna. "Oczywiście było słychać drony i zestrzeliwanie rakiet, to oprócz tego życie toczyło się tam normalnie. Wszystko było pootwierane, a ludzie chodzili do pracy" - relacjonowała. Zawadzka przyznała jednak, że ze względu na syna, postanowiła wrócić do Polski. "Półtora roku temu zostałam mamą Leo i ta sytuacja tak mocno pokazała mi, że nie jestem już odpowiedzialna tylko za siebie, ale także za drugiego, małego, bezbronnego człowieka" - podkreśliła w poście. "Sytuacja na Bliskim Wschodzie była nieprzewidywalna - nie wiedzieliśmy, czy jutro się to skończy, czy problem będzie eskalował" - dodała.

Marcelina Zawadzka opuściła Dubaj. Tak udało się jej wrócić do Polski

Z postu dowiadujemy się, że Zawadzka zorganizowała podróż z Dubaju do Polski na własną rękę. Nie miała bezpośredniego biletu. "Najpierw lecieliśmy do Egiptu, a dopiero potem do Polski (do Warszawy), a następnie samochodem do Malborka" - opisywała. Dlaczego dotarła aż do Malborka? To również wyjawiła. Okazuje się, że tam ma wsparcie najbliższych, którzy pomagają jej w opiece nad synem. 

Więcej o: