Jabłczyńska pokazała, ile musiała czekać na rozmowę z ZUS-em. Przesada!

Joanna Jabłczyńska próbowała ostatnio dodzwonić się do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Szybko okazało się jednak, że nie jest to wcale łatwe. Czas oczekiwania na połączenie mocno ją zaskoczył.
Joanna Jabłczyńska
Fot. KAPiF.pl, Instagram/joannajablczynska

Polacy często unikają wizyt w ZUS-ie, jak tylko mogą. Długotrwałe oczekiwanie na swoją kolej, w połączeniu z formalnościami, które trzeba załatwić, bywa przytłaczające. Niektórzy próbują załatwiać więc sprawy przez internet, choć trzeba przyznać, że strona Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie zachęca do jej eksplorowania. Inni stawiają na nieco mniej technologiczne rozwiązania i po prostu telefonują. Ostatnio do ZUS-u próbowała dodzwonić się Joanna Jabłczyńska. Doświadczeniami, które przerosły jej oczekiwania, podzieliła się na Instagramie.

Zobacz wideo Joanna Jabłczyńska inwestuje w nieruchomości. "Całe życie odkładałam pieniądze"

Joanna Jabłczyńska próbowała dodzwonić się do ZUS-u. "Idziemy na rekord" 

Aktorka wrzuciła na swój profil kilka zrzutów ekranu, na których uwieczniła swoje perypetie z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Na pierwszym z nich widać, że czekała na połączenie 35 minut. "Infolinia ZUS. Idziemy na rekord" - zażartowała. W rzeczywistości pewnie nie było jej do śmiechu, zwłaszcza że niedługo później pojawił się kolejny zrzut ekranu, z którego wynika, że Jabłczyńska czekała kolejne siedem minut. Czy udało jej się w końcu dodzwonić? O tym aktorka już nie wspomniała. Można jednak przypuszczać, że zadowolona nie była. 

Joanna Jabłczyńska bez skrupułów o karierze prawniczej. "Nie czuję satysfakcji" 

Jak wiadomo, Jabłczyńska od lat prowadzi własną kancelarię prawniczą. Ostatnio wyznała jednak, że myśli o ograniczeniu pracy w tym zawodzie. - Z przykrością stwierdzam, iż wygrane postępowania czy też idealnie wynegocjowane umowy nie dają satysfakcji w świecie, w którym obecnie funkcjonujemy. Większość sądów posiada zdecydowanie zbyt wiele postępowań sądowych, więc trwają one wiele lat. (...) Umowy, szczególnie gdy reprezentuje się np. artystę, a drugą stroną jest "znacząca firma", często nie są realizowane właśnie z powodu poczucia wyższości. (...) Nie czuję satysfakcji z tego, że mogę zarobić więcej, jeśli kolejna rozprawa nie odbędzie się z powodu nieuczciwych praktyk drugiej strony - tłumaczyła w rozmowie z Plotkiem. Całą wypowiedź aktorki znajdziecie TUTAJ

Więcej o: