Trudna relacja Linde-Lubaszenki i jego syna. Nie rozmawiali ze sobą przez ponad rok

8 lutego media obiegła informacja o śmierci Edwarda Linde-Lubaszenki. Nie wszyscy wiedzą, że aktor przez lata miał napięte relacje z synem, aż w końcu udało im się odbudować więź. Jego wyznania sprzed lat nadal poruszają.
Edward Linde-Lubaszenko, Olaf Lubaszenko
Kapif

Edward Linde-Lubaszenko był jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów polskiego kina i teatru. Jego głos i twarz znała cała Polska dzięki kultowym rolom w filmach takich jak "Sztos", "Psy" czy "Chłopaki nie płaczą". Za sukcesami scenicznymi kryło się jednak trudne życie prywatne, pełne rodzinnych napięć. 

Zobacz wideo Lubaszenko o córce: Po latach próbujemy to jakoś nadrobić

Edward Linde-Lubaszenko i jego droga do pojednania z synem. 

Linde-Lubaszenko zakończył karierę artystyczną w sierpniu 2025 roku, zamykając tym samym dekady pracy na scenie i przed kamerą. Mimo zawodowych sukcesów, największe wyzwania dotyczyły relacji rodzinnych, zwłaszcza z synem, Olafem Lubaszenką. "Moja żona zakochała się w pewnym reżyserze filmowym i odeszła do niego z synem" - wspominał w rozmowie z "Gazetą Krakowską". "No, może nie odeszła, bo to ja wyprowadziłem się do teatralnego mieszkania i zostawiłem jej wszystko. Mam taką zasadę w relacjach z kobietami, że kiedy mnie nie chcą, odchodzę. Nie to nie, bez łaski" - dodał.

Gdy więc Olaf miał zaledwie trzy lata, rozpoczął się długi okres ograniczonego kontaktu między ojcem a synem. Ale problemy w ich relacji pojawiały się też później. "Nie rozmawialiśmy ze sobą od ponad roku. On myśli, że bardziej kocham córkę niż jego. Po prostu ojcowie kochają córki inaczej" - przyznał w 2012 roku.

Edward Linde-Lubaszenko po latach odbudował relację z synem. "Wszystko poszło w niepamięć"

Relacja ojca i syna zaczęła się odbudowywać, gdy Olaf przeszedł trudny okres w życiu zawodowym i zdrowotnym. Edward wyciągnął do niego rękę. "Synu, kocham cię, opamiętaj się, zanim będzie za późno" - apelował. Z czasem udało im się znaleźć wspólny język, choć wciąż pozostawali ostrożni w komunikacji. "Teraz jesteśmy jak typowi dojrzali mężczyźni po przejściach. Lubimy się, ale nie rozmawiamy za dużo" - twierdził Linde-Lubaszenko.

"Pogodziłem się z synem. To prawda, przez dwa lata nie odzywaliśmy się do siebie. Jedna z gazet przekręciła moją wypowiedź na temat Olafa. On źle to zrozumiał. Niepotrzebnie się na mnie obraził, to było nieporozumienie (...) Jestem dumny, że mój syn zachował się bardzo elegancko i wszystko poszło w niepamięć" - mówił o relacjach z synem.

Więcej o: