Zna go cały świat, a Trump go nie znosi. Zaskakujące, czym zajmował się Bad Bunny, zanim został sławny

Bad Bunny jest jednym z najpopularniejszych hiszpańskojęzycznych muzyków. Zanim jednak świat o nim usłyszał, raper pracował fizycznie, a nocami tworzył kolejne utwory.
Bad Bunny obecnie i w 2016 roku
Fot. REUTERS/Mario Anzuoni; kiwii192/TikTok

Bad Bunny, a właściwie Benito Antonio Martínez Ocasio, nazywany jest królem latynoskiego trapu. Muzyk, który od 2020 do 2022 roku był najchętniej słuchanym artystą na Spotify i właśnie zdobył Grammy za Album Roku, zaczynał swoją karierę dokładnie dekadę temu. W 2016 roku niespodziewanie zyskał popularność na SoundCloudzie. Niewiarygodne, jak zaczynała się jego kariera. 

Zobacz wideo Najman domaga się Nobla dla Trumpa?

Bad Bunny, zanim stał się sławny, pracował w supermarkecie

Bad Bunny urodził się w San Juan, stolicy Portoryko. Jego ojciec był kierowcą ciężarówki, a matka nauczycielką. Raper, nim stał się popularny, pracował jako kasjer w supermarkecie Econo w Vega Baja w Portoryko. Wówczas studiował też komunikację audiowizualną, ale nie udało mu się ukończyć studiów. Po pracy publikował w SoundCloudzie swoje utwory. Jeden z nich - "Diles" - stał się dla 21-letniego wówczas Benita przełomowym. To właśnie na ten utwór uwagę zwrócił  DJ Luiana, a niedługo później kariera rapera wystrzeliła. W sieci można znaleźć kadry, na których widać, jak wówczas wyglądał nieznany szerszej publiczności Bad Bunny. 

Bad Bunny uderzył w ICE. Donald Trump go nie znosi

Bad Bunny zdobył Grammy za album "Debi tirar mas fotos" (pierwszy raz w historii za album hiszpańskojęzyczny). Kiedy odbierał statuetkę, nie krył wzruszenia. Nagrodę zadedykował swoim bliskim. Ze sceny podziękował również Bogu, mamie oraz gremium, które przyznało mu wyróżnienie. Nie zapomniał o zaangażowanych w powstanie nagrodzonego albumu.

Swoje przemówienie rozpoczął od nawiązania do sytuacji w USA i uderzenia w agentów ICE (Urzędu Celno-Imigracyjnego - red.). - Zanim podziękuję Bogu, powiem jedno: ICE, wynoście się. Nie jesteśmy dzikusami, nie jesteśmy zwierzętami, nie jesteśmy obcymi. Jesteśmy ludźmi i jesteśmy Amerykanami - powiedział ze sceny, a publiczność zamarła, po czym rozległy się brawa. Dalsza część wystąpienia muzyka była bardzo poruszająca. 

Do wszystkich ludzi, którzy stracili kogoś bliskiego i mają w sobie ogromne pokłady siły, ta nagroda jest dla was. Dziękuję za waszą miłość, kocham was. Do wszystkich Latynosów na świecie i wszystkich artystów, którzy stali wcześniej na tej scenie i zasłużyli, otrzymując tę nagrodę. Bardzo dziękuję!

- powiedział po hiszpańsku. Po angielsku z kolei dodał: "Dedykuję tę nagrodę wszystkim ludziom, którzy musieli opuścić swą ojczystą ziemię, własny kraj, by podążać za marzeniem" - usłyszała publiczność. 

Bad Bunny ma wystąpić w nadchodzącym Super Bowl Halftime Show, a jego występ budzi duże emocje. Wszystko dlatego, że Donald Trump publicznie dał do zrozumienia, że - delikatnie mówiąc - nie przepada za muzykiem, który ma latynoskie korzenie, a który otwarcie krytykował jego politykę antyimigracyjną. Polityk zapytany przez "New York Post" o występ Bad Bunny'ego na Super Bowl wypalił: "Jestem przeciwny. Uważam, że to fatalny wybór. To tylko sianie nienawiści. Okropne" - podsumował. 

Pojawiły się również doniesienia, że podczas występu muzyka na Super Bowl mają pojawić się agenci ICE. Mają zatrzymać i deportować fanów rapera, którzy nielegalnie przebywają na terytorium kraju. "Nie ma miejsca, w którym można zapewnić bezpieczne schronienie osobom przebywającym w tym kraju nielegalnie. Ani na Super Bowl, ani nigdzie indziej. Znajdziemy cię. Zatrzymamy cię. Umieścimy cię w ośrodku detencyjnym i deportujemy" - mówił w 2025 roku doradca Trumpa, Corey Lewandowski.

Bud Bunny już od jakiegoś czasu nie koncertuje w USA. Martwi się bowiem o swoich fanów. - Było wiele powodów, dla których nie wystąpiłem w USA... Ale był wśród nich ten problem, że ICE mogłoby się czaić po moim koncercie (na fanów - red.) - tłumaczył muzyk. Wiadomo jednak, że raper zagra na PGE Narodowym w Warszawie 14 lipca 2026 roku. 

Więcej o: