Bad Bunny, a właściwie Benito Antonio Martínez Ocasio, nazywany jest królem latynoskiego trapu. Muzyk, który od 2020 do 2022 roku był najchętniej słuchanym artystą na Spotify i właśnie zdobył Grammy za Album Roku, zaczynał swoją karierę dokładnie dekadę temu. W 2016 roku niespodziewanie zyskał popularność na SoundCloudzie. Niewiarygodne, jak zaczynała się jego kariera.
Bad Bunny urodził się w San Juan, stolicy Portoryko. Jego ojciec był kierowcą ciężarówki, a matka nauczycielką. Raper, nim stał się popularny, pracował jako kasjer w supermarkecie Econo w Vega Baja w Portoryko. Wówczas studiował też komunikację audiowizualną, ale nie udało mu się ukończyć studiów. Po pracy publikował w SoundCloudzie swoje utwory. Jeden z nich - "Diles" - stał się dla 21-letniego wówczas Benita przełomowym. To właśnie na ten utwór uwagę zwrócił DJ Luiana, a niedługo później kariera rapera wystrzeliła. W sieci można znaleźć kadry, na których widać, jak wówczas wyglądał nieznany szerszej publiczności Bad Bunny.
Bad Bunny zdobył Grammy za album "Debi tirar mas fotos" (pierwszy raz w historii za album hiszpańskojęzyczny). Kiedy odbierał statuetkę, nie krył wzruszenia. Nagrodę zadedykował swoim bliskim. Ze sceny podziękował również Bogu, mamie oraz gremium, które przyznało mu wyróżnienie. Nie zapomniał o zaangażowanych w powstanie nagrodzonego albumu.
Swoje przemówienie rozpoczął od nawiązania do sytuacji w USA i uderzenia w agentów ICE (Urzędu Celno-Imigracyjnego - red.). - Zanim podziękuję Bogu, powiem jedno: ICE, wynoście się. Nie jesteśmy dzikusami, nie jesteśmy zwierzętami, nie jesteśmy obcymi. Jesteśmy ludźmi i jesteśmy Amerykanami - powiedział ze sceny, a publiczność zamarła, po czym rozległy się brawa. Dalsza część wystąpienia muzyka była bardzo poruszająca.
Do wszystkich ludzi, którzy stracili kogoś bliskiego i mają w sobie ogromne pokłady siły, ta nagroda jest dla was. Dziękuję za waszą miłość, kocham was. Do wszystkich Latynosów na świecie i wszystkich artystów, którzy stali wcześniej na tej scenie i zasłużyli, otrzymując tę nagrodę. Bardzo dziękuję!
- powiedział po hiszpańsku. Po angielsku z kolei dodał: "Dedykuję tę nagrodę wszystkim ludziom, którzy musieli opuścić swą ojczystą ziemię, własny kraj, by podążać za marzeniem" - usłyszała publiczność.
Bad Bunny ma wystąpić w nadchodzącym Super Bowl Halftime Show, a jego występ budzi duże emocje. Wszystko dlatego, że Donald Trump publicznie dał do zrozumienia, że - delikatnie mówiąc - nie przepada za muzykiem, który ma latynoskie korzenie, a który otwarcie krytykował jego politykę antyimigracyjną. Polityk zapytany przez "New York Post" o występ Bad Bunny'ego na Super Bowl wypalił: "Jestem przeciwny. Uważam, że to fatalny wybór. To tylko sianie nienawiści. Okropne" - podsumował.
Pojawiły się również doniesienia, że podczas występu muzyka na Super Bowl mają pojawić się agenci ICE. Mają zatrzymać i deportować fanów rapera, którzy nielegalnie przebywają na terytorium kraju. "Nie ma miejsca, w którym można zapewnić bezpieczne schronienie osobom przebywającym w tym kraju nielegalnie. Ani na Super Bowl, ani nigdzie indziej. Znajdziemy cię. Zatrzymamy cię. Umieścimy cię w ośrodku detencyjnym i deportujemy" - mówił w 2025 roku doradca Trumpa, Corey Lewandowski.
Bud Bunny już od jakiegoś czasu nie koncertuje w USA. Martwi się bowiem o swoich fanów. - Było wiele powodów, dla których nie wystąpiłem w USA... Ale był wśród nich ten problem, że ICE mogłoby się czaić po moim koncercie (na fanów - red.) - tłumaczył muzyk. Wiadomo jednak, że raper zagra na PGE Narodowym w Warszawie 14 lipca 2026 roku.
Poruszający wpis Marty Nawrockiej. Pamiętała o ważnym dniu
Skandaliczne słowa Bohlena z Modern Talking. Wybuchła afera, a koncerty zostały odwołane
Za dobra, by była prawdziwa. Kultowa postać polskich seriali. "Musiała pojawić się rysa"
Figura przeszła piekło. "To było nieludzkie"
Nie żyje dziennikarz TVP3. "Odszedł zdecydowanie za wcześnie"
Plotkowano, że Cichopek utrzymywała Hakiela. Serowska nie wytrzymała. "On jest takim mężczyzną, że..."
Nocny wpis Wiśniewskiego. Takie zdjęcie dodał kilka dni po ogłoszeniu rozstania
Cztery dni po rozstaniu Pola Wiśniewska pojawiła się w "Pytaniu na śniadanie". "Jest w porządku, ale..."
Córki Katarzyny Figury to już dorosłe kobiety. Tak dziś wyglądają Koko i Kaszmir