Baranowski prosił o pieniądze. Zebrał więcej, niż chciał. Teraz zdradza, na co je wyda

Krzysztof Baranowski wyruszył w samotny rejs dookoła świata. W podróży zbierał pieniądze na internetowej zbiórce. Okazuje, że zebrał potrzebne środki. Teraz wyjaśnia, na co je przeznaczy.
Krzysztof Baranowski
Fot. krzysztofbaranowski.official/Facebook

Krzysztof Baranowski po śmierci żony Bogumiły Wander wybrał się w samotny rejs dookoła świata (to już trzecia taka podróż 87-latka). Wyprawa miała być formą terapii w żałobie. Baranowski wyruszył 16 listopada ubiegłego roku z Teneryfy i planuje zakończyć podróż pod koniec 2026 roku. Żeglarz, aby zdobyć fundusze na rejs, założył zbiórkę, w której prosił o 100 tys. zł. Przez długi czas nie mógł zebrać pieniędzy. Po ostatnich wypowiedziach kapitana sytuacja jednak mocno się zmieniła. 

Zobacz wideo Rejs na Antarktydę. Od tego miejsca zależy przyszłość naszej planety

Krzysztof Baranowski zebrał środki na rejs. Wcześniej mówił, że "szczodrość na zrzutce się skończyła"

Krzysztof Baranowski relacjonuje swoją wyprawę w mediach społecznościowych. 25 stycznia opublikował na Facebooku wpis, w którym przekazał, że był zmuszony ograniczyć korzystanie z prądu. "Dla oszczędności prądu wyłączyłem lodówkę. Jeśli została jeszcze jakaś butelka białego wina - będę pił ciepłe. Dla oszczędności prądu wyłączam Starlink, czyli ograniczam kontakt ze światem. (...) - poinformował. "Dla oszczędności prądu wyłączam GPS i mapy, i płynę po omacku. Bo jeśli prądu nie będzie, to nawet pomocy nie ma jak wzywać" - napisał na Facebooku. 

Z kolei w rozmowie z "Faktem" żeglarz przyznał, że nie może "utrzymywać kosztownej łączności, bo szczodrość na zrzutce się skończyła". Po tych słowach na zbiórkę, którą stworzył, wpłynęło około 50 tys. złotych. Obecnie zbiórka przekroczyła już 129 tys. zł. Kwota ta cały czas może wzrosnąć, bo pieniądze można wpłacać jeszcze przez niemal trzy tygodnie. 

Krzysztof Baranowski zdradza, na co przeznaczy środki ze zbiórki

W najnowszym nagraniu kapitan wyjaśnił, że współpracuje ze sponsorem - firmą, która ufundowała mu specjalistyczny sprzęt pokładowy oraz żagiel. - Firma (...) dba o moje bezpieczeństwo, i to nie tylko finansowe, lecz także komunikacyjne, logiczne, łącznościowe - powiedział 87-latek, podkreślając, że jest za to wdzięczny. 

Opisał też, co dzieje się w podróży, i wyjaśnił, że mówiąc o oszczędnościach, nie ma na myśli pieniędzy. - Ostatniej nocy miałem takie wydarzenie, że nastąpił blackout, czyli kompletnie zaciemnienie. Padła sieć. Jak to się stało? (...) Przez moją nieuwagę. Wspomniany Starlink zużywa bardzo dużo prądu i po prostu wyczerpał baterię. Więc jeśli mówię o oszczędnościach - a tak właśnie mówiłem - to nie mówiłem o oszczędnościach finansowych. Nie, że ja proszę o pieniądze, tylko [wspominałem - red.]  o oszczędnościach energetycznych, bo może być właśnie taki blackout - podsumował żeglarz.

Na koniec Baranowski wyjaśnił, dlaczego założył zbiórkę i na co przeznaczy zebrane dzięki niej środki. - Zupełnie niezależną inicjatywą jest zbiórka pieniędzy (...) w internecie, gdzie ludzie wrzucają, ile chcą, by stworzyć fundusz, z którego czepię na te wydatki, których nie obejmuje umowa sponsorska - wyjaśniał żeglarz. Wskazał przy tym, że chodzi o postoje, naprawy i komunikację w portach, prowiant, oraz paliwo do silnika.

Więcej o: