Skura leczyła na Bali. Wyjawiła, ile kosztował pobytu w szpitalu

Anna Skura w styczniu trafiła do szpitala na Bali. Początkowo lekarze nie potrafili postawić właściwej diagnozy. W końcu okazało się, że przyczyną jej złego samopoczucia było zapalenie płuc. O tym, jak rozpoznano chorobę i ile kosztował ją pobyt w zagranicznym szpitalu, opowiedziała 26 stycznia w programie "Dzień dobry TVN".
Anna Skura wylądowała w szpitalu na Bali z podejrzeniem malarii, a miała zapalenie płuc. Wyjawiła koszty leczenia
Anna Skura wylądowała w szpitalu na Bali z podejrzeniem malarii, a miała zapalenie płuc. Wyjawiła koszty leczenia; fot. kapif.pl; screen instagram.com/whatannawears

Anna Skura to popularna influencerka i podróżniczka, która swoje wizyty w różnych zakątkach świata relacjonuje w mediach społecznościowych (zebrała ponad pół miliona obserwatorów). Na co dzień mieszka na Bali, gdzie wychowuje siedmioletnią córkę Melody. Dziewczynka jest owocem jej związku z Markiem Warmużem, z którym rozwiodła się jesienią 2022 roku. Skura ostatnio wybrała się na wycieczkę na Hawaje. Po powrocie z wyjazdu bardzo źle się czuła, dostała wysokiej gorączki, była skrajnie osłabiona i ostatecznie wylądowała w szpitalu. "Podróż z Hawajów była tragiczna, gorzej tylko czułam się w podróży na Hawaje... dostałam gorączki, byłam taka super słaba... no i prawda jest taka, że te objawy miałam przez ostatnie trzy tygodnie" - relacjonowała na Instagramie. Ostatecznie okazało się, że zachorowała na zapalenie płuc. Dziś czuje się już dobrze, a o swoich ostatnich problemach ze zdrowiem opowiedziała w "Dzień dobry TVN". Wspomniała, ile kosztowała ją opieka medyczna za granicą.

Zobacz wideo Gwiazda lat 90. jest poważnie chora. Wykryto u niej stwardnienie rozsiane

Anna Skura wylądowała w szpitalu z zapaleniem płuc. Początkowo podejrzewano malarię

Anna Skura 26 stycznia w "Dzień dobry TVN" opowiedziała, że początkowo lekarze nie potrafili jej zdiagnozować. Opowiedziała o problemach zdrowotnych, które utrzymywały się przez kilka tygodni. - W grudniu bardzo dużo podróżowałam po Indonezji i po innych krajach. Miałam przez trzy tygodnie gorączkę i faktycznie to nie ustępowało, a ja już miałam zaplanowane podróże. (...) Na początku stycznia trafiłam do szpitala na ostry dyżur i powiedzieli, że nie są w stanie mi pomóc - opowiedziała influencerka. Wyznała, że początkowo podejrzewano u niej takie choroby, jak tyfus i malaria, ale ostatecznie je wykluczono. Jak się okazało, przyczyna jej złego samopoczucia była zupełnie inna.

Ostatecznie skończyłam "tylko" z zapaleniem płuc

- dodała. Prowadzący zapytali o to, czy nie zauważyła u siebie wcześniej objawów tej choroby. Skura podkreśliła, że początkowo czuła się jedynie osłabiona i miała wysoką gorączkę, a nie kaszel, który pojawił się dopiero na późniejszym etapie. - Kaszel sprowokował też panią doktor do tego, aby zrobić prześwietlenie klatki piersiowej i okazało się, że jest to zapalenie płuc - podkreśliła. Skura wspomniała, że ta choroba była jedną z ostatnich opcji, o jakich pomyślałaby podczas pobytu w egzotycznych krajach.

Influencerka o kulisach pobytu w szpitalu opowiadała także na Instagramie. Podkreślała, że była zaskoczona, kiedy dowiedziała się, co tak naprawdę jej dolega. - Powiem wam, że już nawet byłam gotowa usłyszeć: "tak, to malaria", żeby w końcu dowiedzieć się, co mi jest. Ciągle słyszałam: "wszystkie wyniki są prawidłowe", a ja ledwo "żyłam" - tak się czułam, jak trafiłam do szpitala, później, jak już dostałam dożylnie antybiotyk, było o wiele lepiej... Ale też cały czas leżałam, jak zrobiłam spacer do łazienki, od razu czułam się zdyszana i zmęczona - informowała.

Anna Skura zaapelowała do ludzi. Wspomniała, ile wydała na leczenie w szpitalu na Bali

W rozmowie z "Dzień dobry TVN" Anna Skura wspomniała także o kosztach pobytu w szpitalu. Podkreśliła, że była ubezpieczona i dzięki temu odzyskała pieniądze za leczenie. Wspomniała, że koszty pobytu w szpitalu na Bali nie były tak ekstremalnie wysokie, jak w szpitalach w Europie czy Stanach Zjednoczonych, co wie od swoich koleżanek. Wspomniała, jak ważne jest zadbanie przed podróżą o wykupienie ubezpieczenia.

Właśnie dostałam zwrot za ten pobyt. To jest to, co ja zawsze moim obserwatorom mówię, że gdy wyjeżdżamy na wakacje, niezależnie gdzie i na ile, żeby zawsze mieć to ubezpieczenie. U mnie to się skończyło na kwocie około dziesięciu tysięcy złotych

- wyjawiła. Dodała jednak, że niejednokrotnie za granicą za hospitalizacje trzeba płacić więcej, więc zadbanie o ubezpieczenie jest kluczowe.

Więcej o: