Doda mówi "dość" po tygodniach walki o zwierzęta. Przyznała, że dalsze działania ją wyniszczają

Doda po kilku tygodniach intensywnego zaangażowania w pomoc zwierzętom zdecydowała się postawić granicę. Wokalistka otwarcie przyznała, że dalsze działania w schroniskach zaczęły zbyt mocno odbijać się na jej zdrowiu psychicznym.
Doda mówi dość po tygodniach walki o zwierzęta. Przyznała, że dalsze działania ją wyniszczają
Instagram @dodaqueen

Na początku roku, w czasie siarczystych mrozów, Doda ruszyła z pomocą dla zwierząt w schroniskach. W trakcie tych działań natrafiła jednak na wstrząsające informacje o skrajnych zaniedbaniach i cierpieniu zwierząt w niektórych placówkach. Teraz wyjawiła, jak ta sytuacja odbiła się na jej zdrowiu psychicznym. 

Zobacz wideo Doda walczy o życie zwierząt. "Psy zamarzają w męczarniach"

Doda zabrała głos po trudnych tygodniach. Wyjaśniła, dlaczego musi zrobić sobie przerwę

W ostatnim czasie najgłośniej było o interwencji Dody w schronisku w Sobolewie. Sprawa zakończyła się zamknięciem ośrodka. To właśnie skala problemu i kolejne odkrywane fakty sprawiły, że wokalistka zaczęła odczuwać poważne konsekwencje zdrowotne. W opublikowanym 25 stycznia nagraniu na Instagramie piosenkarka nie ukrywała, że jest na granicy wyczerpania.

- Dzisiaj spałam trzy godziny. To jest już tydzień, odkąd prawie w ogóle nie śpię. Sytuacje związane z patoschroniskami, z wszystkimi informacjami i obrazami, jakie mnie uderzyły przez ostatnie dni, bardzo mnie psychicznie poturbowały i najnormalniej w świecie już nie daje sobie z tym rady. Jak wiecie, mam nerwicę lękową nabytą przez show-biznes, która uaktywnia mi się w wyniku permanentnego stresu i chyba to jest właśnie ten moment - wyznała.

Doda w poruszającym wyznaniu. Przyznała, że ostatnie wydarzenia spalają ją od środka 

Dalej Doda wyjawiła, że całkowicie podporządkowała ostatnie tygodnie pomocy zwierzętom, odkładając na bok życie zawodowe. - Moi najbliżsi, kiedy rzuciłam wszystko - od trzech tygodni nie istnieje moja praca, życie zawodowe - zapytał, gdzie będzie limit, kiedy powiem sobie dość. Obiecałam sobie wtedy, że jak zamknę, chociaż dwa patoschroniska - i udało się - mówiła.

Szczególnie trudny okazał się dla niej hejt wymierzony w osoby niosące pomoc. - To jest dla mnie psychicznie nie do zniesienia, jestem zbyt emocjonalna. Dlatego ja się nie nadaję do polityki, bo ja bym każdemu po mordzie dała. Ja się trzęsę. Dlatego nie mogę dalej w tym zostać, bo mnie to spala od środka i zrobiłam wszystko, co umiałam (...) - podkreśliła, dodając, że dalsze zagłębianie się w temat mogłoby doprowadzić ją do załamania. W opisie nagrania zaznaczyła jednak jasno: "Teraz wasza kolej - do dzieła, ja muszę powiedzieć stop, ale zostaję na warcie i wspieram tych, co mnie potrzebują" - możemy przeczytać na Instagramie Dody. 

Więcej o: