Jedno zdanie, które zmieniło wszystko. Gonera po latach ujawnił prawdę ws. kryzysu bezdomności. Szok

Robert Gonera 18 stycznia był gościem "Pytania na śniadanie", gdzie wrócił do tematu, który od lat budził emocje. Aktor wprost zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek był osobą w kryzysie bezdomności. Wyjaśnił też, skąd wzięły się medialne nieporozumienia.
Robert Gonera, Fot. Kornelia Głowacka-Wolf / Agencja Wyborcza.pl
Robert Gonera, Fot. Kornelia Głowacka-Wolf / Agencja Wyborcza.pl

Robert Gonera był gościem niedzielnego wydania programu "Pytanie na śniadanie", gdzie poruszono trudny i wciąż aktualny temat kryzysu bezdomności. Aktor został zaproszony do rozmowy ze względu na krążące od lat medialne doniesienia, według których miał on w przeszłości nie mieć dachu nad głową. W trakcie programu padły jednak słowa, które dla wielu widzów mogły okazać się zaskakujące.

Zobacz wideo Grzegorz, warszawski bezdomny, dzięki pomocy medyków ze specjalnej karetki już nie mieszka na ulicy [źródło: Ambulans Serca]

Robert Gonera w "Pytaniu na śniadanie" prostuje plotki o bezdomności. "Nigdy się o nią nie otarłem"

18 stycznia prowadzący "Pytanie na śniadanie" Łukasz Kadziewicz zwrócił się do aktora z prośbą o wyjaśnienie kwestii jego rzekomej bezdomności. - Robercie, nie ukrywałeś, że na swojej drodze życiowej spotkałeś kryzys życiowy. Otarłeś się o bezdomność. Nie boisz się o tym mówić? Nie boisz się pomagać? Ja bym chciał i jestem przekonany, że państwo również, usłyszeć twoją historię - zwrócił się do gościa. Aktor jednak wyznał, że nigdy nie był w kryzysie bezdomności. 

Los postawił mnie przed faktem medialnym w gruncie rzeczy, bo ja się nigdy nie otarłem o bezdomność. [...] Jedno zdanie, nagłówek, który się poniósł. Ale jestem wdzięczny losowi za to, że ten fakt medialny to piętno zostawił, bo to mnie uwrażliwiło na ten temat

- wyznał wprost Robert Gonera.

Robert Gonera przekuł plotki o bezdomności w działanie. Od lat aktywnie angażuje się w pomoc potrzebującym

Trudny okres, o którym mowa, nadszedł w 2012 roku, kiedy rozpadło się jego drugie małżeństwo - z Karoliną Wolską, a niemal jednocześnie zmarł jego ojciec. - Miałem dwie petardy od razu - wspominał. W tamtym czasie media informowały, że aktor mieszkał w samochodzie i imał się różnych prac. Jedna z jego dawnych wypowiedzi była wielokrotnie cytowana. - Porzuciłem samochód dopiero wczoraj po prawie trzech latach życia w nim. Był to rodzaj bezdomności - mówił w 2014 roku. To właśnie to zdanie, jak przyznał po latach w "Pytaniu na śniadanie", zostało niewłaściwie zinterpretowane i stało się początkiem medialnej etykiety, z którą przyszło mu się mierzyć.

Choć aktor podkreśla, że nigdy nie był osobą w kryzysie bezdomności, doświadczenia życiowe sprawiły, że temat ten stał się mu szczególnie bliski. Od lat aktywnie angażuje się w pomoc potrzebującym. - Od wielu, wielu lat z kolegą wozimy do schroniska Brata Alberta pod Wrocławiem środki czystości. Zawsze jest to pełen bagażnik, a ostatnio też zaproponowano mi udział w akcji, żeby uwrażliwiać ludzi na kryzys bezdomności, który jest stanem trudnym - dodał Robert Gonera.

Więcej o: