Ula Grotyńska przeżyła dramat w szpitalu. "Myślałam, że go tracę". Po wszystkim zaapelowała do rodziców

Ula Grotyńska podzieliła się wstrząsającą historią o zdrowiu swojego półtorarocznego syna. Sytuacja stała się dramatyczna, gdy gorączka przerodziła się w drgawki. Influencerka przestrzegła rodziców przed bagatelizowaniem pierwszych objawów gorączki.
Ula Grotyńska
instagram.com/ulagrotynska

Ula Grotyńska, popularna influencerka na Instagramie, znana z dzielenia się swoim życiem z ponad 220 tys. obserwujących, opublikowała poruszający wpis, w którym relacjonuje dramatyczną sytuację zdrowotną swojego półtorarocznego syna, Nikodema. Chłopiec trafił do szpitala po tym, jak zwykła gorączka przerodziła się w drgawki, co wywołało u matki ogromny lęk o zdrowie dziecka.

Zobacz wideo Z jakimi objawami infekcji powinniśmy się zgłosić do lekarza? Pytamy ekspertkę

Ula Grotyńska o dramatycznym momencie syna w szpitalu. "Myślałam, że go tracę"

Wszystko zaczęło się od wysokiej gorączki i gorącego policzka u Nikodema. "Najgorsze 15 minut mojego życia. W każdej sekundzie myślałam, że go tracę. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę" - napisała na Instagramie. Ula, kierując się intuicją, postanowiła jak najszybciej udać się z dzieckiem na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Niestety, sytuacja szybko się pogorszyła. Podczas oczekiwania na przyjęcie u chłopca wystąpiły drżenia całego ciała, sztywność kończyn i puste spojrzenie. To wyglądało jak napad padaczkowy.

Wtedy Ula, przerażona, pobiegła z mężem Pawłem na izbę przyjęć. "Podczas czekania na naszą kolej Nikodem nagle zaczął się cały trząść. Ale nie tak jak się dygocze z zimna, nie. Drżało całe jego ciało. Miał puste spojrzenie. Usztywnione rączki i nóżki. Wyglądało to jak atak padaczki. Moje serce stanęło. Pobiegliśmy z Pawłem na izbę przyjęć, krzycząc, że potrzebujemy pomocy. Po kilkunastu sekundach otoczył go sztab lekarzy. Zabrali go z moich rąk" - napisała Ula.

Na szczęście, po wstępnej diagnostyce, lekarze postawili diagnozę. "W końcu usłyszeliśmy, że to drgawki gorączkowe. Jedna z najbardziej przerażających rzeczy, jakie mogą spotkać rodzica. Występują u około dwóch do pięciu proc. dzieci, najczęściej między szóstym miesiącem a piątym rokiem życia, przy gwałtownym wzroście temperatury. Zazwyczaj trwają kilka minut. U nas trwały ponad 15. W tym czasie nie ma z dzieckiem żadnego kontaktu, a widok zostaje w głowie na zawsze" -dodała influencerka. 

Ula Grotyńska zaapelowała do rodziców. "Nie bagatelizujcie gorączki"

Ula Grotyńska, mimo ogromnego stresu i lęku, postanowiła podzielić się tą sytuacją z innymi rodzicami, by zwrócić uwagę na ważny aspekt opieki nad dziećmi - nie lekceważyć pierwszych objawów gorączki. Influencerka zaapelowała do rodziców, by nie bagatelizowali objawów u swoich dzieci, nawet jeśli wydają się one niewielkie. "Dlatego błagam was, nie bagatelizujcie gorączki. Mierzcie często temperaturę, obserwujcie dziecko i reagujcie, gdy coś was niepokoi, nawet jeśli na początku wygląda niewinnie" - zaznaczyła Ula.

 
Więcej o: