Czwartkowe (28 sierpnia) próby przed tegorocznym Air Show w Radomiu zakończyły się tragedią. Podczas lotu treningowego myśliwiec F-16, pilotowany przez majora Macieja Krakowiana z 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach, rozbił się na płycie lotniska. Pilot nie zdołał się katapultować i zginął na miejscu.
Do wypadku doszło w trakcie wykonywania jednego z bardziej ryzykownych elementów pokazowych - manewru "beczki". Maszyna nagle straciła wysokość i runęła wprost na ziemię na oczach zgromadzonych przy lotnisku gapiów. Tragiczny los majora Krakowiana nabiera dodatkowego wymiaru przez ostatnie zdjęcie, jakie tuż przed lotem pojawiło się w mediach społecznościowych grupy akrobacyjnej, której przewodził. Widać na nim pilota w kokpicie F-16, gotowego do startu. "See you over Radom" (do zobaczenia w Radomiu) - napisał przy zdjęciu. Krakowian był uznawany za jednego z najlepszych polskich pilotów, a jego występy oglądała publiczność w wielu krajach Europy. Pozostawił żonę i dwoje kilkuletnich synów. Jego śmierć to ogromna strata nie tylko dla rodziny i bliskich, ale i całego polskiego lotnictwa wojskowego. Mężczyzna miał zaledwie 35 lat. Jak przekazał Robert Stockinger, 29 sierpnia planował pojawić się w "Pytaniu na śniadanie". Do bliskich zmarłego tragicznie pilota zwróciła się Joanna Racewicz. Co napisała dziennikarka? Przeczytacie w tekście poniżej:
W wyniku zaistniałej tragedii organizatorzy niezwłocznie podjęli decyzję o odwołaniu tegorocznego Air Show. Przypomnijmy, że wypadek majora Krakowiana stał się już kolejną śmiertelną tragedią w historii imprezy. W 2007 roku w Radomiu zginęło dwóch pilotów grupy akrobacyjnej "Żelazny", a dwa lata później katastrofie uległ białoruski Su-27 - wówczas życie stracili dwaj lotnicy. W związku z niedawnym tragicznym wydarzeniem aktualnie nie wiadomo również, czy Air Show będzie organizowane w przyszłości.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!