Trwa rodzinny konflikt o spadek po Korze. Zaskakujące doniesienia syna artystki

Kora zmarła w 2018 roku. Jak się okazuje, syn gwiazdy wciąż próbuje dogadać się z ojczymem ws. spadku oraz spuścizny po zespole Maanam.
Kora
Fot. KAPiF

Kora na zawsze zapisała się w historii polskiej muzyki. Jej śmierć w 2018 roku zszokowała fanów, którzy do dziś starają się czcić pamięć o wokalistce. Za zamkniętymi drzwiami w rodzinie artystki nie dzieje się jednak za dobrze. Jak wiemy, Kora doczekała się dwóch synów - Mateusza Jackowskiego z Markiem Jackowskim oraz Szymona Sipowicza ze związku z Kamilem Sipowiczem. Starszy z potomków gwiazdy ujawnił właśnie, że wciąż spiera się z ojczymem ws. spadku po matce.

Zobacz wideo Nie ma ich wśród nas, ale ich utwory zna każdy. Wodecki zostawił "Chałupy Welcome to", a Kora "Krakowski spleen"

Syn Kory ujawnia szczegóły sporu z Kamilem Sipowiczem. "Naprawdę trudno mi to zrozumieć"

- Po śmierci mamy, która nie pozostawiła testamentu, nie doszliśmy z moim ojczymem do porozumienia, jeśli chodzi o kwestie spadkowe i spuściznę po moich rodzicach. Chcąc nie chcąc, musiałem wejść na drogę prawną - ujawnił dwa lata temu w rozmowie z "Faktem" Mateusz Jackowski. W najnowszym wywiadzie mężczyzna powrócił do tematu. - Pojawiło się i ciągle pojawia wiele nieporozumień, które w miarę możliwości staram się wyjaśniać. Niestety nie mam teraz dobrej relacji z Kamilem. Spór w sądzie się jeszcze nie zakończył i cały czas trwa - opowiedział syn artystki. 

Kwestia dotycząca spuścizny po zespole Maanam ma być dodatkowo bardzo skomplikowana. - To są złożone sprawy. To nie tylko przywileje, ale też odpowiedzialność - wyjaśnił Jackowski. - W sprawach związanych z wydawaniem twórczości rodziców nie mieliśmy od śmierci ojca [Marek Jackowski zmarł w 2013 roku - red.] ani jednego spotkania z Kamilem. (...) Do firmy Kamila nie zaproszono nas nawet na kawę, a co dopiero mówić o ustalaniu zasad współpracy. Naprawdę trudno mi to zrozumieć - kontynuował potomek Kory.

Mateusz Jackowski liczy na zakończenie batalii sądowej. "To są nieprzyjemne rzeczy"

- Chciałbym, żeby te sprawy sądowe zakończyły się jak najszybciej. Przecież sąd to ostateczność. Szkoda, że nie możemy po prostu normalnie porozmawiać i ustalić, co robimy dalej - dodał Jackowski. Jego zdaniem nie widać jeszcze końca ich sporu. - Nie daję sobie żadnego konkretnego terminu ich zakończenia [spraw sądowych - red.], bo nie ma jak. To są nieprzyjemne rzeczy, ale nie ma wyjścia, tu przecież chodzi o Maanam, o dorobek moich rodziców. A Kamil traktuje ich twórczość jak swoją własność - skomentował syn muzyków. 

Więcej o: