Nazywali go gangsterem-celebrytą. Do dziś nie wiadomo, kto wydał na Nikosia krwawy wyrok

W latach 90. był ojcem chrzestnym trójmiejskiej mafii i jednocześnie jednym z najbardziej wpływowych gangsterów w Polsce. Burzliwe życie Nikodema Skotarczaka, znanego jako Nikoś, to gotowy materiał na scenariusz sensacyjnego serialu. Szczególnie że choć od jego śmierci minęło już niemal 30 lat, jej okoliczności nadal nie są do końca jasne.
Nikodem Skotarczak
Nikodem Skotarczak, FORUM

Lata 90. to czas transformacji, kiedy w Polsce jak grzyby po deszczu pojawiały się nowe biznesy - również te nie do końca legalne. Bo właśnie wówczas przypadały też złote czasy polskich gangów. Handel przemycanym alkoholem i kradzionymi samochodami, wpływy z hazardu czy pracy seksualnej zbudowały wiele fortun polskich gangsterów. Ale jednocześnie stały się zarzewiem wojny o wpływy. Wojny, jak przystało na półświatek, niezwykle krwawej i pełnej ofiar. Jedną z nich padł mężczyzna, który stał na czele trójmiejskiej mafii.

Zobacz wideo Jak to wygląda dziś?

Życie Nikodema Skotarczaka, znanego jako NIkoś, było niezwykle burzliwe i barwne, i stało się też inspiracją dla popkultury. Słynący z zamiłowania do show-biznesu Nikoś zagrał nawet epizod w filmie "Sztos", w latach 80. pełnił też funkcję sponsora klubu piłkarskiego Lechia Gdańsk. A jego spektakularne ucieczki z więzienia przeszły do historii. Ale w 1998 roku polscy gangsterzy zrozumieli, że w półświatku nawet jego król nie może czuć się bezpieczny. Bo wystawne życie króla mafii znalazło swój finał w gdyńskiej agencji towarzyskiej Las Vegas. Do dziś pojawiają się nowe hipotezy na temat prawdopodobnych sprawców i motywów zabójstwa Nikosia.

Król mafii, król życia

Urodzony 29 czerwca 1954 roku w Gdańsku Nikodem Skotarczak mawiał ponoć, że "lepiej żyć rok jak tygrys niż sto lat jak żółw". Nie były to puste słowa, bo Nikoś, jak go nazywano, żył szybko i zachłannie. Choć z wykształcenia był ogrodnikiem, nigdy nie pracował w wyuczonym zawodzie. Karierę rozpoczął od pracy jako ochroniarz w trójmiejskich klubach - Lucynka, a następnie Maxim. I właśnie to zajęcie pozwoliło mu zbudować sieć kontaktów, a w przyszłości rozwinąć własny interes. Jeszcze w latach 70. zaczynał jako paser i szybko z Pomorza zwiększył zasięg na cały kraj. Wkrótce skupił się na samochodach, sprowadzanych z Austrii lub Niemiec. To zajęcie wyniosło działalność Nikosia na nowy poziom i szybko doprowadziło go na szczyt. Ale jak w czasach PRL-u udawało się sprowadzać z zachodu auta, i to kradzione? "Ludzie pokroju Nikodema Skotarczaka wywodzili się ze środowiska cinkciarzy i większość z nich w czasach PRL-u była konfidentami służby bezpieczeństwa lub milicji. Skotarczak miał w swoich strukturach byłych esbeków i policjantów, którzy pomagali mu przy legalizacji kradzionych samochodów" - wyjaśnia Krzysztof Wójcik w książce "Mafia na Wybrzeżu".

Auta z Niemiec, marek takich jak Audi, były w Polsce czasów PRL i na początku lat 90. niezwykle chodliwym towarem. A te sprowadzane przez Skotarczaka sprzedawane były między innymi przedstawicielom ówczesnych elit. Jeździli nimi członkowie lokalnych i centralnych struktur PZPR, a także milicjanci, przedstawiciele resortów, hierarchowie kościoła i inni notable. Jednak Polska szybko stała się dla Nikosia zbyt ciasna. Wyjechał więc do Niemiec, gdzie otworzył sklep z elektroniką, który stanowił świetną przykrywkę dla szemranych interesów. Policja szybko jednak zainteresowała się podejrzanym mężczyzną i ludźmi, wśród których się obracał. Ale choć w 1989 roku Nikoś wpadł i trafił do więzienia Berlin-Tegel, nie zagrzał w nim długo miejsca. Uciekł w iście filmowym stylu - w czasie widzenia zamienił się ubraniem z bratem. O tym, że wyrok odsiaduje nie Nikodem, a jego brat, służby zorientowały się dopiero po paru miesiącach. Wówczas skazany był już w Polsce, do której uciekł przez Austrię.

Kobiety go kochały, mężczyźni mu zazdrościli

Nikoś miał też niezwykle barwne życie uczuciowe. Zawsze elegancko ubrany, z szerokim uśmiechem na twarzy, podobał się kobietom, a na ślubnym kobiercu stawał aż trzykrotnie. Już w młodym wieku zdecydował się na pierwszy ślub, zorganizowany pośpiesznie, bo jego wybranka była wówczas już w ciąży. Kilka miesięcy po ceremonii Gabriela Lamek urodziła syna. Ale rodzinna sielanka nie potrwała długo, bo zanim Piotr skończył dwa lata, jego mama zmarła w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach. Tymczasem Nikoś szybko zapełnił pustkę po ukochanej. Zajęła ją Halina Ostrowska - parę połączył fakt, że oboje byli owdowiali i mieli dzieci z poprzednich małżeństw. Co więcej jednak, Halina była siostrą mężczyzny o dużych wpływach w półświatku. "Piękny Ricardo", bo właśnie o nim mowa, na emigracji w Szwecji założył polsko-jugosłowiański gang.

Znajomość z Ricardem okazała się dla kariery Nikosia kluczowa - pozwoliła mu rozwinąć skrzydła za granicą. Ale z Edytą niemal od początku niezbyt mu się układało. Para została wprawdzie rodzicami córeczki, Natalii, jednak jej narodziny nie zdołały scementować związku. Starsza od Nikosia o osiem lat Halina nie mogła się pogodzić z licznymi zdradami męża. W efekcie 15 marca 1982 roku para się rozwiodła.

Na początku lat 90., kiedy po ucieczce z niemieckiego więzienia ukrywał się przed policją w Krakowie, Nikoś poznał Edytę. Kobieta została jego trzecią i ostatnią żoną. Świadkiem pana młodego był Pershing, król gangsterów z Mazowsza. Para doczekała się dwójki dzieci, ale i to małżeństwo nie było jednak sielanką. Bo już rok po ślubie, w lutym 1993 roku, Skotarczak znów wpadł w ręce policji. Za posługiwanie się fałszywym paszportem i ucieczkę z policyjnego konwoju otrzymał wyrok dwóch lat pozbawienia wolności. I tym razem udało mu się jednak wyjść przed czasem. Już nie dzięki ucieczce - zakład karny opuścił w 1994 roku, oficjalnie za dobre sprawowanie, nieoficjalnie za sprawą sowitych łapówek.

Śmierć "króla mafii"

W październiku 1996 roku przed Sądem Wojewódzkim w Gdańsku rozpoczął się kolejny proces Nikosia. Tym razem groził mu poważniejszy wyrok - został oskarżony między innymi o kierowanie grupą przestępczą, zajmującą się kradzieżami samochodów. Ale "król mafii" tym razem nie trafił do więzienia. Żył jak gdyby nigdy nic - w 1997 roku wystąpił w debiucie reżyserskim Olafa Lubaszenki, filmie "Sztos". A rok później stało się coś, czego niemal nikt się nie spodziewał. 24 kwietnia 1998 roku w gdyńskiej agencji towarzyskiej Las Vegas doszło do strzelaniny. Dwóch zamaskowanych mężczyzn weszło do klubu, w którym bawili się Nikoś z żoną oraz jego kolega, również wraz z małżonką. Padły strzały, zdarzenie miało wyglądać na typową egzekucję - do Nikosia mierzono z bliskiej odległości. Żony gangsterów zdołały się schować pod stołami. Sprawcy natychmiast uciekli z miejsca zdarzenia, a ich tożsamość do dziś stanowi znak zapytania.

Teorii na temat sprawców śmierci Nikosia jest wiele. Pojawiła się hipoteza, jakoby zabójstwo zlecić mieli szefowie łódzkiej Ośmiornicy - ponoć gangster przeszkadzał im w zarobieniu 1,5 miliona złotych na porwaniu biznesmena z Opoczna. Ale Nikoś miał też na pieńku z Pruszkowem - miał być dłużny tamtejszym gangsterom sporą sumę pieniędzy. Inna teoria mówi o tym, że wyrok na Nikosia wydał Krakowiak - ponoć Skotarczak planował od niego przejąć narkotykowe biznesy na południu Polski.

Być może jednak trójmiejskiej mafii naraził się "królowi spirytusu" - Carringtonowi z Dolnego Śląska. Jego były wspólnik Lelek wszedł w układ z Nikosiem, co dla Carringtona okazało się niekorzystne. To jednak nie koniec hipotez. Mówiono też o tym, jakoby zabójstwo Skotarczaka miało być skutkiem jego zaangażowania w zabójstwo komendanta głównego policji, generała Marka Papały. A w zeszłym roku reporterzy "Superwizjera" dotarli do niejakiego Dawida, jednego z członków mafii z Zielonej Góry. Jego zdaniem kulisy zabójstwa Nikodema Skotarczaka miał znać Jarosław J., obecnie przebywający w areszcie śledczym. Według Dawida jednym z zabójców Nikosia był mężczyzna o pseudonimie Pasza.

Kontrowersje wzbudziła nie tylko śmierć Nikosia, ale i jego pogrzeb. Proboszcz odmówił bowiem ceremonii pożegnania rodzinie gangstera, jako powód swojej decyzji podając fakt, iż gangster nie zasługiwał jego zdaniem na tradycyjny, katolicki pochówek. W sprawie interweniował sam arcybiskup gdański, Tadeusz Gocłowski - udało się dzięki niemu zorganizować pochówek Skotarczaka.

Życie i zagadkowa śmierć Nikosia do dziś fascynują wielu. W 2022 roku Maciej Kawulski nakręcił film "Jak pokochałam gangstera", w którym w króla gangsterów wcielił się Tomasz Włosok. Swoje wspomnienia wydała także Edyta Skotarczak - napisała książkę "Nikoś: Ruletka życia". O Nikosiu pisał też Tadeusz Batyr - w 2024 roku ujawniono, że pod tym pseudonimem publikował obecny prezydent RP, Karol Nawrocki. W 2018 roku wydał on książkę zatytułowaną "Spowiedź Nikosia zza grobu".

Więcej o: