Nie jest tajemnicą, że artyści zarabiają tysiące złotych na swoich koncertach. Co jednak z tymi występami, które są darmowe dla widzów? Mowa o dożynkach, dni miast czy koncertach sylwestrowych na rynku. Okazuje się, że nie jest inaczej. Gazeta "Wyborcza" i Next ujawniają, że w wypadkach wakacyjnych imprez plenerowych koszty pokrywa gmina i potrafi na te wydarzenia przeznaczyć nawet 60 proc. rocznego budżetu na kulturę. Oznacza to, że za występy znanych i lubianych płacą oczywiście podatnicy. A kwoty robią wrażenie.
Gazeta "Wyborcza" dowiedziała się, że "darmowe koncerty" kosztują nawet od 16 do 108 tysięcy złotych za jeden wieczór, ale nie są to rekordowe kwoty. Te przypadły za występy Kuby Badacha zespołu Pectus, wokalisty Macieja Miecznikowskiego i Teatru Komedia na warszawskim Żoliborzu. Dzielnica zapłaciła 485 tysięcy złotych. Beata i Bajm potrafią za to zgarnąć nawet 169 tysięcy złotych. Kiedyś informacje tego typu były owiane tajemnicą, a od lipca tego roku każdy urząd ma obowiązek wpisywać wszystkie umowy do Centralnego Rejestru Umów. Dzięki temu można dowiedzieć się, ile urzędy płacą artystom.
Reszta kwot też robi wrażenie. Wiadomo już, że zespół Ich Troje zgarnia 121 tysięcy złotych za "darmowe" występy. Potem Kayah z kwotą 108,2 tys. złotych i Agnieszka Chylińska z kwotą 100 tys. złotych (w jej przypadku jest to kwota netto). Potem zespół T.Love, który zarabia 98 tys. złotych i Kombii z kwotą 89,7 tys. złotych. Następnie Krzysztof Cugowski z Zespołem Mistrzów - 86,1 tys. zł, Golec uORKIESTRA - 80 tys. zł (netto), Modelki - 70 tys. zł (netto), Dawid Kwiatkowski - 65 tys. zł (netto), Zenek Martyniuk - 55 tys. zł, Bryska - 45 tys. zł (netto), Ania Karwan - 44,2 tys. zł, Natalia Nykiel - 41 tys. zł (netto), Arka Noego - 30 tys. zł (netto), Sztywny Pal Azji - 25 tys. zł (netto) oraz Izabela Trojanowska - 16 tys. zł.
Zapytaliśmy Adama Konkola z zespołu Łzy, co sądzi o kwotach, które otrzymują gwiazdy za występy na "darmowych" koncertach. Artysta nie owijał w bawełnę. - Uważam, że artysta jest tyle wart, ile ktoś chce za niego zapłacić - podkreślił, dodając, że jednak nie wszystkie występy są warte tak wysokich kwot. - Natomiast w przypadku niektórych artystów słowo "koncert" jest nadużywane. Dzisiaj jest przyzwolenie na bylejakość, a płacenie za nią jest kolejnym gwoździem do trumny polskiej muzyki, której poziom "koncertowy" jest u niektórych "artystów" bardzo niski - powiedział nam Adam Konkol.
- Ludzie dają przyzwolenie na bylejakość, ale organizatorzy koncertów nie powinni. Grając 3000 koncertów, raz w życiu zagrałem z playbacku i do dziś dnia mi się koszmary z tym związane, ale dziś podobno to standard szczególnie w niektórych gatunkach muzyki - podsumował.
Trzeba przyznać, że Adam Konkol trafił w sedno. Często w przypadku "darmowych" występów gwiazdy faktycznie korzystają z playbacku, o czym przekonali się na przykład uczestnicy plenerowego koncertu "Lata z Radiem" w Grudziądzu. Wtedy na scenie wystąpiła Małgorzata Ostrowska, która nagle przestała ruszać ustami, ale widzowie dalej słyszeli jej śpiew. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ.
Wywiad Nawrockiej ujawnił, czego wciąż nie potrafi ukryć. "Świetnie to pokazała, opowiadając o nałogach męża"
Córka znanej aktorskiej pary robi furorę w "Top Model". Za kulisami wyjawiła, kim są jej rodzice
Michel Moran zdradza swój przepis na "najlepszą dietę". Prostszej rady nie usłyszycie
Rozwód Wiśniewskich nie nastąpi szybko. Pojawiły się nowe informacje
Nowe wieści w sprawie rozwodu Tomasza Kota. Jest decyzja
Córka Nawrockich miała "tajny plan". "Tata przyjechał na rozpoczęcie roku i koniec"
Lewandowski z gofrem może skutecznie zareklamować Polskę. Ale w spocie jest pewien paradoks
Szafarowicz z PiS stracił program w Republice. Wszystkiemu winne są pieniądze? "Nie wiem, o czym pan mówi"
Koniec zbiórki Jabłczyńskiej. Oszałamiająca kwota na koncie fundacji. "Asia, pozamiatałaś!"