Piotr Cyrwus ujawnił prawdę o dzieciństwie. "Mówiłem (...) nie po polsku"

Dla milionów widzów na zawsze pozostanie Ryśkiem Lubiczem z "Klanu", jednak droga Piotra Cyrwusa do aktorskiej kariery była znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. W dniu 65. urodzin aktora przypominamy jego szczere wyznania o dorastaniu na Podhalu i problemach z dykcją.
Piotr Cyrwus ujawnił prawdę o dzieciństwie. 'Mówiłem po góralsku, nie po polsku'
fot. KAPIF

Piotr Cyrwus przyszedł na świat w Nowym Targu, jednak dzieciństwo i młodość spędził w Waksmundzie. To właśnie tam kształtował się jego charakter, przywiązanie do tradycji oraz góralska tożsamość, którą pielęgnuje do dziś. Choć obecnie jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów, w młodości jego plany były znacznie skromniejsze. Początki nie były łatwe.

Zobacz wideo Miko zostanie w Polsce na zawsze? Zdradziła, jakim cudem nie zapomniała polskiego

Piotr Cyrwus o trudnych początkach. Musiał zmienić wszystko, by zostać aktorem

Piotr Cyrwus dorastał na Podhalu. Przyznał po latach w podcaście TVP "Rekonstrukcja cyfrowa" w 2025 roku, że długo nie zdawał sobie sprawy z możliwości, jakie daje zawód aktora. "Nie miałem innej wyobraźni, że pojadę gdzie indziej, że jest w ogóle szkoła teatralna w Warszawie, wyobrażałem sobie, że jest w Krakowie. (…) Wtedy się zorientowałem, że mam straszne braki nie tylko dykcyjne, bo mówiłem po góralsku właściwie, z dużą naleciałością, nie po polsku..." - wspominał. To właśnie konieczność pracy nad wymową i scenicznym warsztatem stała się jednym z największych wyzwań na początku jego kariery.

Historia Piotra Cyrwusa mogłaby być scenariuszem filmu. Niewielu zna te szczegóły

Aktor wielokrotnie podkreślał również, jak duży wpływ miała na niego historia rodzinnych stron. Waksmund przez lata zmagał się z konsekwencjami wydarzeń związanych z działalnością Józefa Kurasia "Ognia", co odcisnęło piętno na mieszkańcach miejscowości. Cyrwus nie ukrywa, że pamięć o tych wydarzeniach była obecna w codziennym życiu lokalnej społeczności. "To, co mają wspólnego górale, to że nie boją się swojej historii, przeszłości. Moja wioska Waksmund, niedaleko Nowego Targu, ze względu na Józefa Kurasia, zwanego "Ogniem", była szykanowana aż do lat 70. XX wieku i ludzie pochodzący z niej nie mogli studiować, bo był to teren uważany za skażony przez partyzantkę" - opowiadał w rozmowie z redakcją radiowej Jedynki. Mimo tych trudności udało mu się dostać do krakowskiej szkoły teatralnej, co otworzyło mu drogę do wielkiej kariery. Dziś, po latach sukcesów zawodowych i osobistych, pozostaje jednym z cenionych artystów swojego pokolenia.

Więcej o: